Środki finansowe ulokowane, turbiny wiatrowe ustawione i podpięte, teraz czekać tylko na powiewy. Rok 2026, a konkretnie styczeń, który zazwyczaj jest najlepszy dla branży wiatrowej, okazał się nadzwyczaj słaby. A co z drugim miesiącem roku? Pomimo iż był lepszy niż poprzedni, to jednak marna to pociecha, ponieważ w roku 2025 luty wypadł najgorzej w historii pomiarów.

Stopniowo likwidowane są w naszym kraju elektrownie oparte na węglu, a ciężar wytwarzania energii elektrycznej przesuwany jest w kierunku źródeł odnawialnych, zwłaszcza wiatru oraz promieni słonecznych. W przeciągu całego roku 2025, OZE dostarczyły 28,1 proc. energii elektrycznej wyprodukowanej w kraju, trafiającej do naszych gniazdek. Z tej sumy 14,1 proc. pochodziło z farm wiatrowych, 12 proc. z instalacji fotowoltaicznych, a 1,6 proc. z wody.
Rok wcześniej odnawialne źródła energii zapewniły 26,3 proc. megawatogodzin, a jeszcze wcześniej, w roku 2023 — 25,4 proc. — tak wynika z kalkulacji opartych na danych ENTSO-E. W roku 2020 było to zaledwie 12,2 proc., więc zmiany zachodzą w szybkim tempie.
Jednakże bieżące dane sugerują, że osiągnięcie kolejnych rekordowych wyników może być utrudnione. Dotyczy to bardziej energetyki wiatrowej niż słonecznej, jednakże i ta druga zaczyna nabierać tempa dopiero w marcu.
Po nieudanym styczniu dla wiatraków w tym roku, miesiąc luty przyniósł produkcję z wiatru niższą aż o 26 proc. w porównaniu do stycznia, co dało 1,7 TWh. Jednakże, porównując rok do roku, sytuacja wyglądała zdecydowanie lepiej, bo wzrost wyniósł 29 proc. Wszystko to przy wzroście mocy zainstalowanej o 2,5 proc. rdr.
Nie ma jednak zbytnich powodów do radości, ponieważ miesiąc, z którym dokonujemy porównania, a konkretnie luty 2025 roku, był najgorszy dla polskiej energetyki wiatrowej od roku 2020. W efekcie obecny luty, chociaż lepszy od tamtego, to jest drugim najsłabszym w ostatnich latach, jeśli chodzi o efektywność produkcji.
W lutym elektrownie wiatrowe pracowały efektywnie średnio przez zaledwie 161 godzin, co oznacza, że na każdy megawat mocy zainstalowanej wyprodukowały 161 MWh energii elektrycznej. W styczniu było to 218 MWh. Dla kontrastu, w lutym 2025 roku wyprodukowały zaledwie 130 MWh. Był to najmniej wietrzny luty w naszym kraju przynajmniej od roku 2020, a jednocześnie najmniej wietrzny miesiąc od lipca 2024 roku.
HtmlCode
Najbardziej korzystny pod względem wiatru był luty 2022 roku, kiedy to średnio 1 MW mocy wygenerował 366 MWh, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w tym roku.
Reasumując dwa pierwsze miesiące tego roku, produkcja wiatraków wyniosła jedynie 380 efektywnych godzin pracy na turbinę, podczas gdy w roku 2025 w analogicznym okresie było to 436 godzin, a w roku 2024 — 612 godzin.
Obecny rok jest jak dotąd najsłabszy dla krajowej energetyki wiatrowej w historii. Rekordowy był okres styczeń-luty 2022 roku z wynikiem 722 MWh na jeden megawat mocy. A taka turbina wiatrowa ma zwykle około 20 lat na odzyskanie zainwestowanych środków. Ten rok może całkowicie zmienić wiele planów biznesowych. Należy zmodyfikować założenia na mniej optymistyczne.
Czytaj też: Niższe opłaty kuszą, ale niebezpieczeństwo zniechęca. Co powstrzymuje Polaków przed inwestycją w fotowoltaikę?
Fotowoltaika nie zdołała pomóc
Skoro zabrakło wiatru, to czy chociaż świeciło słońce w takim stopniu, aby stale powiększane moce fotowoltaiczne zrekompensowały straty energii z wiatru? Ich potencjał wzrósł w Polsce aż o 17,1 proc. w roku 2025, więc powinno się to przełożyć na większą produkcję energii.
Jednakże, w lutym produkcja ta była nie większa, lecz mniejsza o 11 proc. rok do roku, co dało 832 GWh, a podsumowując styczeń oraz luty – wzrost wyniósł 2 proc., co daje prawie 1,4 TWh. W marzec wprawdzie wchodzimy dynamicznie, z udziałem fotowoltaiki w systemie na poziomie 13 procent. Do lutego jednakże panele nie zrekompensowały spadków generowanych przez wiatraki.
HtmlCode
Coś jednak musiało równoważyć zmniejszoną produkcję zarówno OZE, jak i wyłączonych elektrowni węglowych, skoro energii elektrycznej, pomimo mroźnej zimy, nam nie zabrakło. Pomijając oczywiście import. Na koniec roku 2025 moce elektrowni wykorzystujących węgiel brunatny były mniejsze o 14 proc. w związku z zamknięciem elektrowni należących do „grupy Solorza”, a także o 3,3 proc. spadła moc elektrowni spalających węgiel kamienny.
Z danych wynika, że w największym stopniu niedobory OZE oraz likwidację nieopłacalnych, obciążonych opłatami ETS, elektrowni węglowych kompensowały elektrownie gazowe. Ich moce wzrosły o 8 proc. rok do roku, ale w lutym wytworzyły one aż o 33 proc. więcej energii elektrycznej niż w roku poprzednim, a sumując pierwsze dwa miesiące roku – o 32 proc. więcej.
HtmlCode
W styczniu cena gazu spadła poniżej prawie 25 euro za MWh, dzięki czemu, uwzględniając opłaty ETS, energia ta była wyraźnie tańsza niż ta pochodząca z węgla. Obecnie, po ataku na Iran, cena gazu w Europie wzrosła jednak powyżej 40 euro i jest najdroższa od roku. Koszt wytworzenia energii z uwzględnieniem podatku ETS zrównał się pomiędzy węglem a gazem.
Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu w całości. Bądź na bieżąco z nowościami! Obserwuj nas w Google.
