Polska ma stanowić ich europejską bazę – w ten sposób wiceminister rozwoju i technologii wypowiada się o zamierzeniach przedstawicieli Tajwanu. W rozmowie z Business Insider Polska Michał Jaros odsłania konkretne informacje na temat usytuowania i planu czasowego tajwańskiej, potężnej inwestycji nad Wisłą.
![Potężny nowy projekt w Polsce. Rząd ujawnia detale [WYŁĄCZNIE U NAS] 3 Michał Jaros ogłasza znaczącą inwestycję Tajwańczyków w Polsce. Ogromna firma zainwestuje nie tylko w sferę elektromobilności.](/wp-content/uploads/2026/05/8ae6c28a63dce0aa2e981a5c205d3cd6.jpg)
Wiceminister dodatkowo wyjawia, że zamierza „przekształcić Polskę w miedziową dolinę Europy”. Ujawnia również zakulisowe informacje dotyczące nowego systemu wsparcia dla inwestorów.
Sonia Sobczyk-Grygiel, Grzegorz Kowalczyk, reporterzy Business Insider Polska: W marcu, na stronie Business Insidera, donosiliśmy, że Tajwańczycy planują rozległą inwestycję w Polsce. Nasze zapewnienia dotyczące ich włączenia się w projekt dawnej Izery już się potwierdziły. Co jeszcze jest przedmiotem rozmów?
Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii: Miały już miejsce publiczne deklaracje w tej kwestii, zarówno ze strony tajwańskich władz, jak i stowarzyszenia branżowego TEEMA, które odwiedziło Polskę w ubiegłym roku. Uważają oni, że nasz kraj jest doskonałym miejscem na umiejscowienie produkcji związanej z półprzewodnikami oraz ogólnie sektorem ICT.
TEEMA to organizacja zrzeszająca około 3 tys. przedsiębiorstw, generujących około 25 proc. tajwańskiego PKB. Aktualnie przewodzi jej szef spółki Foxconn. Stwierdzenie, że ta korporacja jest potężnym podmiotem, to niedopowiedzenie. Ich przychód w 2025 r. osiągnął 250 mld dolarów, co stanowi jedną czwartą polskiego PKB. Foxconn prowadzi działalność w 24 państwach i zatrudnia nawet 900 tys. pracowników.
Już w poprzednim roku pojawiały się wzmianki o tym, że Tajwańczycy chcą tworzyć parki technologiczne, które będą dotowane przez władze Tajwanu — jako lokalizacje produkcji elektroniki na skalę światową. Polska ma być ich europejską siedzibą. Inne państwa również wyrażają chęć, aby te inwestycje znalazły się na ich terytorium. Niemniej jednak, dołożymy wszelkich starań, aby tak się nie stało.
Tłem tej inicjatywy jest kooperacja regionalna w ramach tzw. trójkąta półprzewodnikowego, który łączy Polskę, Czechy i Niemcy. Nasza część tego przedsięwzięcia ma być ulokowana pomiędzy Wrocławiem, Katowicami a Łodzią. Są to miasta o ugruntowanych tradycjach przemysłowych, z politechnikami, rozwiniętym zapleczem inżynierskim, firmami i inwestycjami. Tam istnieje możliwość zbudowania rozbudowanego ekosystemu.
Na Expo zostanie ogłoszona lokalizacja inwestycji
Kiedy zatem możemy oczekiwać konkretnych informacji: daty rozpoczęcia inwestycji, ogłoszenia lokalizacji?
Decyzje ostateczne jeszcze nie zapadły. Dalsze szczegóły powinny zostać zaprezentowane podczas Taiwan Expo w Warszawie, w dniach od 22 do 24 czerwca. Z tej okazji spodziewamy się przyjazdu około 100 przedsiębiorców z Tajwanu — nie tylko w celu prezentacji, ale również w poszukiwaniu partnerów w Polsce. Będzie to dopiero drugie tego typu wydarzenie w Europie — poprzednie miało miejsce w Berlinie.
Jak wygląda harmonogram i skala tego przedsięwzięcia?
Uważam, że podczas Expo zostanie podana informacja, gdzie dokładnie w Polsce będzie zlokalizowana inwestycja. Następnie należy oczekiwać: wstępnej wersji biznesplanu, decyzji dotyczącej CAPEX, nabycia gruntów do końca 2026 roku i rozpoczęcia realizacji.
Odnosząc się do skali, Tajwańczycy wspominali o miliardach dolarów oraz tysiącach nowych miejsc pracy.
Czy decyzja o lokalizacji zostanie podjęta przez Tajwańczyków, czy jednak przez stronę polską?
Mówimy o bardzo dużych potrzebach: około 150 hektarów terenu, który musi być przystosowany, wyrównany, z dostępem do mediów itp. W Polsce nie ma zbyt wielu miejsc, które spełniają te kryteria. W związku z tym poszukiwanie lokalizacji sprowadza się do znalezienia miejsca w pobliżu dużego zaplecza — akademickiego i przemysłowego — oraz z realną możliwością zapewnienia energii i infrastruktury.
Kto w takim razie wskaże ostateczną lokalizację?
Mamy kilka opcji, a zainteresowanych jest wielu. Musimy jednak trzymać się ram, które partnerzy wstępnie nam przedstawili. Pod uwagę brane są: Wrocław, Łódź, Katowice, Poznań i Gdańsk. Końcowy wybór pozostawiamy jednak stronie tajwańskiej.
Lokalizacja na Dolnym Śląsku jest dobrze przygotowana. Dotychczas przeznaczono niemal 400 mln zł na adaptację działki w Miękini do potrzeb budowy przyszłego parku przemysłowego nowych technologii, obejmującą m.in. niwelację terenu, doprowadzenie mediów, w tym wody kluczowej dla branży półprzewodnikowej, instalację Głównego Punktu Zasilającego, podłączenie linii wysokiego napięcia itp.
Te kosztowne inwestycje przemawiają za umiejscowieniem parku na Dolnym Śląsku. Dodatkowo — jeśli uda nam się przyciągnąć inwestycję w park technologiczny, nie wykluczam, że po tym przedsięwzięciu pojawią się kolejne.
To projekt wspierany przez tajwańską administrację
Jakich oczekiwań mają Tajwańczycy wobec polskiego państwa, jeśli chodzi o dotacje, pomoc publiczną itp.?
Po pierwsze: ta inwestycja to nie tylko inicjatywa firm, ale również projekt popierany przez administrację Tajwanu. Jeśli chodzi o dotacje, obecnie nie prowadzimy na ten temat rozmów, ponieważ do tej pory takie oczekiwania nie zostały wyrażone. Rozmawiamy za to o innych postulatach, takich jak „one stop shop”, czyli pojedyncze okienko dla strategicznego inwestora, które upraszcza uzyskanie rozmaitych pozwoleń, przejście procedur środowiskowych i budowlanych, doprowadzenie mediów, energii, przygotowanie działki itp.
Drugim aspektem są kadry i przepisy dotyczące zatrudnienia. Chodzi o kadrę inżynierską i menedżerską. Inspirujemy się w tym przypadku Czechami, które ograniczają obowiązek uzyskiwania pozwoleń na pracę dla tego typu pracowników z wybranych krajów. W Czechach na tej liście znajdują się m.in. Korea, USA czy Japonia. Chcemy wprowadzić analogiczne przepisy i współpracujemy w tej sprawie z ministerstwem rodziny i pracy. Odpowiedni projekt ustawy uzyskał już akceptację zespołu programowania prac rządu.
Czy wobec tego tajwańska inwestycja otrzyma wsparcie od państwa?
Tak, na zasadach identycznych jak w przypadku innych inwestorów.
Wróćmy do ułatwień w zatrudnianiu pracowników. Czy nie obawiacie się Państwo sytuacji, w której inwestor przywiezie swoich pracowników, „odizoluje się” — a lokalna społeczność niewiele na tym zyska?
Ze względu na ograniczoną liczbę ludności, Tajwańczycy nie stosują modelu „delegowania pracowników na cały świat”. Preferują zatrudnianie pracowników lokalnych. Ponadto przyszłe fabryki będą w dużym stopniu zautomatyzowane.
Z tym wiąże się kolejna istotna kwestia — dostęp do znacznej ilości przystępnej cenowo energii elektrycznej, niezbędnej nie tylko do procesów produkcyjnych, ale również do zarządzania nimi — w centrach danych czy centrach AI, które sterują fabrykami. Obecnie największym problemem dla Polski jest cena energii i dostęp do niej. Musimy nad tym pracować.
Polska ma być dla Tajwańczyków bramą do Europy
Co konkretnie miałoby być produkowane w Polsce? Serwery AI? Półprzewodniki?
To przedsięwzięcie ma charakter długoterminowy. Taka jest specyfika inwestycji tajwańskich czy japońskich. Zanim rozpoczną produkcję, muszą zbudować rynek zbytu i cały łańcuch odbiorców.
Z tej perspektywy pod uwagę brana jest np. produkcja nowoczesnych serwerów do AI — Foxconn jest tu liderem, współpracuje z Nvidią, Apple czy OpenAI. Taka produkcja mogłaby obsługiwać całą Europę.
Drugą możliwością są półprzewodniki, również w kontekście automotive — w Polsce mamy dobrze rozwinięty przemysł motoryzacyjny, a Europa potrzebuje takiej produkcji. Oczywiście TSMC buduje fabrykę w Dreźnie, ale Foxconn również prowadzi produkcję półprzewodników. Jest jeszcze Formosa Plastics Company — tajwański gigant chemiczny o bardzo wysokich przychodach. Formosa również posiada kompetencje w obszarze półprzewodników. Co więcej, niedawno przeniosła swoje europejskie biuro z Berlina do Łodzi.
Należy pamiętać, że półprzewodniki to nie tylko „elektronika” w powszechnym rozumieniu. W tej branży kluczową rolę odgrywają chemia, materiały, procesy. My posiadamy kompetencje, zasoby ludzkie i zdolności produkcyjne w przemyśle chemicznym. Właśnie o takim, szerszym łańcuchu wartości chcemy rozmawiać z Tajwanem.
Foxconn kojarzy się głównie z bardzo efektywnymi montowniami. Jak zamierzacie uniknąć scenariusza „tylko montaż”?
Dlatego dla nas kluczowe jest umiejscowienie parku technologicznego w pobliżu dużego ośrodka akademickiego. Stąd wskazanie Wrocławia, Katowic i Łodzi. Chodzi o dostęp do wykwalifikowanej kadry inżynierskiej i o to, aby inwestycja ta generowała nie tylko produkcję, ale i „myśl technologiczną”. Aby wokół parku powstawały polskie firmy współpracujące z tajwańskimi i aby kompetencje zdobyte przy takim projekcie przekładały się w perspektywie średnio- i długoterminowej na rozwój lokalnych przedsiębiorstw.
Podam przykład — w Toyocie widziałem roboty produkowane w Polsce — w ramach współpracy. To pokazuje, że przy dużych inwestycjach można zbudować lokalny łańcuch dostaw i kompetencji.
Odnoszę wrażenie, że model tajwański jest bardziej zbliżony do japońskiego niż do tego, który czasem obserwujemy u innych inwestorów azjatyckich.
Tajwan poszukuje partnera w Europie. Od lat np. Foxconn jest obecny w Czechach, ale chce się rozwijać również na większych rynkach. Moim pragnieniem jest, abyśmy między Gorzowem Wielkopolskim i Zieloną Górą a Poznaniem, Łodzią i Katowicami, a być może nawet Krakowem, Opolem i Wrocławiem, stworzyli przemysłowe centrum produkcji nowych technologii w Europie. Abyśmy byli dla tajwańskiej produkcji bramą do Europy.
Kolejny cel — Polska miedziową doliną Europy
Czy ma Pan jeszcze jakieś marzenia?
Przekształcenie Polski w miedziową dolinę Europy. Jesteśmy liderem w produkcji tego surowca strategicznego, jak również w wydobyciu srebra. To powinno stanowić motor napędowy dla Polski, wzorem Doliny Krzemowej. Program zakłada stworzenie nowoczesnego ekosystemu przemysłowego w oparciu o polskie zasoby miedzi, srebra i innych pierwiastków ziem rzadkich, przy jednoczesnym wzmacnianiu bezpieczeństwa surowcowego państwa oraz konkurencyjności polskiej gospodarki.
Ten zwrot w kierunku Tajwanu to strategia rządu czy Pańska osobista inicjatywa?
Inicjatywa premiera, który powierzył mi jej realizację, choć temat Tajwanu pojawiał się w rządzie już wcześniej. Wydaje mi się jednak, że przez długi czas nikt w pełni nie zdawał sobie sprawy, że w miarę rozwoju świata i przyspieszenia postępu technologicznego, potrzebujemy strategicznych partnerów, którzy realnie wzmocnią nasze kompetencje w kluczowych obszarach.
W Europie — owszem — projektujemy półprzewodniki, produkujemy urządzenia do ich wytwarzania, ale ostatecznie brakuje nam tego, co najważniejsze: finalnej produkcji na miejscu, w Europie.
Miały powstać duże projekty — produkcja Intela w Magdeburgu i w Miękini. W Dreźnie powstaje fabryka TSMC, jednak z opóźnieniem. W rezultacie Europa pozostaje w zasadzie pozbawiona końcowej produkcji półprzewodników. A to dla nas ogromny problem. Co się stanie, jeśli wybuchnie konflikt zbrojny i utracimy dostęp do Azji, do tych rynków i łańcuchów dostaw? W takiej sytuacji zostaniemy odcięci od nowoczesnych technologii, ponieważ półprzewodniki stanowią dziś wąskie gardło wszystkiego.
Z tej perspektywy kooperacja gospodarcza z Tajwanem ma strategiczne uzasadnienie.
Nie obawia się Pan reperkusji ze strony Chin?
Nasza współpraca z Tajwanem ma charakter gospodarczy, technologiczny i kulturalny, a nie polityczny.
Kluczem do przyszłości jest suwerenność w każdym aspekcie, w tym technologiczna, która opiera się również na suwerenności w zakresie dostępu do surowców.
Suwerenność oznacza również wytwarzanie w Polsce niezależnych produktów, które nie przyczynią się do wycieku danych. Obecnie nie mamy nawet możliwości wyprodukowania telefonu komórkowego.
![Potężny nowy projekt w Polsce. Rząd ujawnia detale [WYŁĄCZNIE U NAS] 4 Wiceminister Michał Jaros zaangażował się w rozmowy z Tajwańczykami](/wp-content/uploads/2026/05/1f5f03513be09f80664b76a995535534.jpg)
Na koniec wróćmy jeszcze do systemu wsparcia inwestorów. Kiedy Polska będzie dysponowała kompleksową ofertą w tej kwestii, która odpowie na wyzwania takie jak globalny 15-proc. CIT, czy wygasające z końcem roku zezwolenia na działalność w specjalnych strefach ekonomicznych?
Tę kwestię nadzoruje minister Andrzej Domański. W wykazie prac rządu umieściliśmy projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu nowych inwestycji. Ulgi podatkowe na realizację nowej inwestycji będą nadal dostępne dla przedsiębiorców w Polsce, w ramach Polskiej Strefy Inwestycji. Wygasa jedynie dotychczasowy instrument specjalnych stref ekonomicznych, w ramach którego zezwolenia nie były wydawane już od blisko ośmiu lat.
Zmodyfikujemy również system dotacji, ponieważ obecna formuła dobiega końca. Została ona opracowana w innych realiach — w latach 2011-2012, kiedy kluczowe było zapewnienie miejsc pracy. Dziś nie może to być jedyny cel. Wkrótce proste zadania będą wykonywane przez roboty.
Dla nas kluczowe jest zatem budowanie kompetencji, rozwój technologiczny, utrzymanie i podnoszenie jakości miejsc pracy — aby były one bardziej zaawansowane i lepiej opłacane — oraz aby wraz z produkcją powstawały centra badawczo-rozwojowe.
W nowym systemie dotacji będziemy koncentrować się właśnie na tym.
Dzięki programowi wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej w latach 2011-2030 przedsiębiorcy wpłacili do budżetu państwa ponad 14,8 mld zł. Łącznie zrealizowano 155 inwestycji, na które przeznaczyliśmy 2,029 mld zł wsparcia, co doprowadziło do utworzenia 34 726 miejsc pracy.
Funkcja rządowego pełnomocnika ds. strategicznych inwestycji wciąż pozostaje nieobsadzona. Czy to się zmieni?
Zostanie on powołany, gdy pojawi się taka inwestycja, na przykład właśnie park technologiczny.
A kto ma zostać tym pełnomocnikiem, Pan?
Decyzję podejmie minister Domański.
Rozmawiali: Sonia Sobczyk-Grygiel, Grzegorz Kowalczyk, dziennikarze Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
