Polski Control Process triumfuje nad Lwowem. Miażdżąca decyzja sądu, ukraińskie biuro antykorupcyjne po stronie Polaków

Polska firma znajduje się coraz bliżej wygranej w sporze prawnym ze Lwowem. Do akcji przystąpiło Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy, a w ostatnich dniach kolejny korzystny dla Polaków wyrok wydał sąd arbitrażowy działający przy FIDIC. W przeszłości władze ukraińskiego miasta usiłowały nawet wpłynąć na Donalda Tuska.

Uczestnicy sporu Control Process kontra Lwów, czyli mer Lwowa Andrij Sadowy (po lewej na dole), dyrektor projektu Control Process Krzysztof Chabier (po prawej na górze) oraz biuro antykorupcyjne Ukrainy NABU. W tle wybudowany w 95 proc. zakład gospodarki odpadami we Lwowie
Uczestnicy sporu Control Process kontra Lwów, czyli mer Lwowa Andrij Sadowy (po lewej na dole), dyrektor projektu Control Process Krzysztof Chabier (po prawej na górze) oraz biuro antykorupcyjne Ukrainy NABU. W tle wybudowany w 95 proc. zakład gospodarki odpadami we Lwowie | Foto: Control Process / Control Process

Przypomnijmy pokrótce, o co w tym wszystkim chodzi. W roku 2021 polska firma Control Process wygrała konkurs na wykonanie instalacji utylizacji odpadów we Lwowie. Instalacja była miastu bardzo potrzebna, ponieważ śmieci transportowano do dalekich składowisk i do dzisiaj muszą za to dużo płacić. Lokalne wysypisko zapełniło się i miało być zamknięte już w roku 2006.

Z pełnego kosztu instalacji, wynoszącego 35 mln euro, 10 mln dokładał EBOR i dodatkowo oferował kredyt w wysokości 14,5 mln euro, a więc wszystko musiało odbyć się zgodnie z procedurami europejskiego banku rozwoju. Miasto dawało jedynie 10 mln euro. Inwestorem było przedsiębiorstwo komunalne Zielone Miasto. Termin ukończenia budowy ustalono na sierpień 2023 r. Następnie miasto przesunęło go na sierpień 2025 r., a później jeszcze na październik 2025 r. A instalacja do dzisiaj nie funkcjonuje.

Wprawdzie jest już ukończona w przybliżeniu w 95 proc., jak donosi Business Insiderowi dyrektor projektu Krzysztof Chabier. Jednakże Polacy byli zmuszeni wstrzymać roboty, a swojej części (bez której nie można ukończyć inwestycji) nie rozpoczęła jeszcze strona samorządowa. I instalacja nie działa, choć powinna już działać prawie trzy lata temu. Koszt powiększył się do prawdopodobnie 55 mln euro i różnicę po ostatnich orzeczeniach musi pokryć miasto, jak również zapłacić karę.

Wnętrze zakładu
Wnętrze zakładu | Control Process

Lwów próbował narzucić polskiemu wykonawcy działania wykraczające poza umowę, co potwierdziło wygrane przez Polaków pierwsze postępowanie arbitrażowe, w którym dowiedziono, że wina leży po stronie Lwowa. W grudniu pojawił się kolejny element układanki, który zniweczył argumentację miasta.

Do akcji wkroczyło Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU), znane w ostatnim czasie z wykrywania afer na Ukrainie i zwalczania powszechnej w tym kraju korupcji. W drugiej połowie roku 2025 NABU ujawniło 367 nowych przypadków korupcji, skierowało podejrzenia wobec 103 osób, a 70 zostało skazanych przez sąd. Wnioski NABU są zdecydowanie niekorzystne dla Lwowa, były bezprawne poczynania, istnieją podejrzenia o przestępstwa.

Ale o tym później, ponieważ jest zupełnie nowa, najświeższa informacja, która w zasadzie niszczy działania Lwowa. 10 lutego kolejny werdykt wydał sąd arbitrażowy FIDIC (Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów) DAB (Komisja ds. Rozstrzygania Sporów).

Niemal 7 mln euro kary dla Lwowa

Dotychczas Lwów odwoływał się do decyzji jednego z inżynierów FIDIC (Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów). 10 lutego sąd arbitrażowy przy FIDIC orzekł jednak, że wszystkie kluczowe postanowienia tego inżyniera (Hidroterra) współpracującego ze zleceniodawcą, czyli samorządową spółką LKP Zielone Miasto podjęte między 1 maja 2025 r. a 12 lutego 2026 r. zostały niezwłocznie unieważnione. Sąd uznał, że miały one „charakter zorganizowanego, metodycznego tworzenia fikcyjnej, wirtualnej rzeczywistości kontraktowej, która nie ma żadnego oparcia w autentycznych postanowieniach Kontraktu ani w stanie faktycznym Projektu” — stwierdził arbitraż.

Te postanowienia prowadziły do nakładania na polską firmę kar umownych i dążyły do rozwiązania umowy przez zamawiającego. Umowę miała przejąć wskazana przez miasto firma, a niemal ukończona instalacja przeszłaby niemal za darmo na własność miasta.

„Decyzja Arbitrażu FIDIC DAB uchyla je ze skutkiem natychmiastowym — nie wymagają one oddzielnego wycofania przez Inżyniera FIDIC ani przez Zamawiającego” — informuje radnych Rady Miasta Lwowa w liście otwartym firma Control Process.

Arbitraż wykazał, że LKP Zielone Miasto nie zrealizowało wcześniejszych postanowień Komisji ds. Rozstrzygania Sporów (DAB) przy Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów (FIDIC) z 18 lipca 2025 r. Arbitraż zarządził natychmiastową wypłatę środków na rzecz Control Process.

Stwierdzono, że opóźnienia w pracach były zawinione wyłącznie przez LKP Zielone Miasto i przedłużono termin zakończenia inwestycji z 1 maja 2025 r. do 2 grudnia 2026 r. plus 90 dni na testy i odbiory. Na Control Process nie mogą być nakładane żadne kary za opóźnienie.

Próbę wprowadzenia na budowę firmy Cover Energy Plus arbitraż uznał za sprzeczną z umową i za naruszenie klauzuli 13, co daje prawo dla Control Process naliczenia dodatkowych kosztów i przyznaje dodatkowy czas na realizację.

Sąd orzekł także niezwłoczne wypłaty na rzecz Control Process w terminie 21 dni kwoty 4,6 mln euro, w tym 1,1 mln wstrzymanej płatności, 334 tys. euro odsetek, 262 tys. retencji indeksacji i odsetek oraz 3 mln euro poniesionych kosztów przedłużenia umowy. Dodatkowo orzeczono 2 mln euro kosztów prolongaty umowy do grudnia. Sumarycznie zamawiający, czyli LKP Zielone Miasto ma zapłacić 6,7 mln euro i każdego dnia kwota będzie wzrastała o odsetki.

LKP Zielone Miasto musi powiadomić o ustaleniach EBOR i Fundusz E5P (fundusz EBORu powołany do inwestycji w projekty środowiskowe i oszczędzania energii w Europie Środkowej i Wschodniej) do 3 marca. Jeżeli tego nie uczyni, prawo do samodzielnego poinformowania przyznano Control Process do 12 marca.

Gdyby postanowienie DAB nie zostało wykonane, sprawa zostanie skierowana do arbitrażu ICC w Paryżu. Komisja zaproponowała spotkanie w Krakowie w celu zawarcia porozumienia na 26-27 lutego. Control Process deklaruje, że ponosi jedynie straty, ale pragnie doprowadzić do ukończenia projektu.

Wygrana Polaków jest miażdżąca. A to nie wszystkie kłopoty, jakie zgromadziły się nad władzami miasta z merem Andrijem Sadowym na czele. Jest jeszcze dochodzenie antykorupcyjne i oskarżenia o przestępstwa, sprawy w ukraińskich sądach.

Wynik śledztwa NABU niekorzystny dla Lwowa

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) oddelegowało urzędowego eksperta państwowego, który miał zbadać sprawę. I ten wykazał poważne nieprawidłowości.

„W trakcie postępowań karnych i sądowych prowadzonych na Ukrainie ujawniono pełny ciąg zdarzeń, który ukazuje, dlaczego Control Process S.A. nie mogła — bez naruszenia prawa — podpisać dokumentów, których podpisu żądano w 2024 i 2025 r. oraz w apelu do Donalda Tuska” — opisuje Business Insidera spółka Control Process.

Oto co ustaliło NABU w swoim dochodzeniu karnym (polska firma przekazała sygnaturę sprawy — Nr 42025000050000039). Ekspertyza jednoznacznie stwierdziła, że dokumentacja projektowa dotycząca budowy instalacji została niezgodnie z prawem podzielona na trzy etapy (fazy budowy) i wprowadzona do Państwowego Elektronicznego Systemu Budownictwa w sposób niezgodny z ukraińskimi przepisami.

Ekspert Kiryło Jurijowicz Uskow zaznaczył, że obiekt przy ul. Plastowej 13 we Lwowie stanowi jeden obiekt budowlany, który nie może funkcjonować technologicznie w częściach. „Sztuczny podział na trzy etapy nie miał charakteru technicznego, lecz formalno-administracyjny i zmierzał do obejścia systemu pozwoleń na budowę oraz stworzenia podstaw do realizacji robót przez podmioty trzecie” — stwierdził ekspert.

Pismo eksperta NABU w sprawie Control Process vs miasto Lwów
Pismo eksperta NABU w sprawie Control Process vs miasto Lwów | Materiały prasowe

To całkowicie obala argumentację władz Lwowa, które winą za opóźnienia chciały obarczyć polską firmę, podejmowało próby nacisków politycznych, m.in na premiera Tuska i nawet częściowo skutecznie uruchomiło wcześniej gwarancje. Władze miasta przekonywały, że polski wykonawca nie wpuszcza wskazanych przez Lwów firm na teren budowy. Tyle że nie mógł ich wpuścić, bo w umowie odpowiadał za te fragmenty budowy.

Władze Lwowa pod lupą wymiaru sprawiedliwości

Równolegle toczy się postępowanie przed Lwowskim Okręgowym Sądem Administracyjnym dotyczące zatwierdzania projektów etapowych oraz wprowadzania danych do systemu państwowego. — Z akt tej sprawy wynika, że do systemu wprowadzano informacje, które nie odpowiadały rzeczywistemu stanowi prawnemu i technicznemu inwestycji, co znalazło odzwierciedlenie także w późniejszych działaniach procesowych — informuje Business Insidera Krzysztof Chabier, dyrektor projektu z Control Process.

Ponadto w Kijowie toczy się postępowanie karne przed Sądem Rejonowym Peczerskim dotyczące podejrzenia wprowadzania fałszywych danych do dokumentów urzędowych oraz przekroczenia uprawnień służbowych w związku z tą inwestycją.

Część nieukończonego zakładu przetwarzania odpadów we Lwowie
Część nieukończonego zakładu przetwarzania odpadów we Lwowie | Control Process

Chciwy dwa razy traci, a właściwie trzy razy

To wszystko pokazuje, że polska firma postąpiła prawidłowo, nie ulegając presji władz Lwowa i nie podpisując elektronicznych dokumentów, których podpisania miasto żądało. Polacy trzymali się przepisów. — Podpisanie jej [dokumentacji — red.] oznaczałoby nie tylko naruszenie przepisów budowlanych, ale także współudział w mechanizmie, który obecnie jest przedmiotem postępowań karnych i sądowych — wyjaśnia Business Insiderowi dyrektor Chabier.

Zaznacza, że Lwów wciąż wstrzymuje płatności, opóźnia procedury i „próbuje doprowadzić do sytuacji, w której Control Process S.A. albo sama zrezygnuje z budowy, albo zostanie doprowadzona do zerwania umowy i ponownego uruchomienia państwowych gwarancji KUKE”. Dyrektor ma po części pretensje do EBOR, który „pomimo wiedzy o toczących się postępowaniach karnych i sądowych, do tej pory nie podjął działań systemowych”.

Jego zdaniem cała sprawa ukazała „drugie dno” kontraktu, czyli „próbę administracyjno-finansowego wyrugowania legalnego wykonawcy z projektu o wartości kilkudziesięciu

Zakończenie sprawy oznacza, że Lwów mógł mieć za 10 mln euro instalację wartą 35 mln euro i pozbyć się znacznej części kosztów transportu śmieci z miasta na duże odległości. W zamian zapłaci karę 6,7 mln euro, koszt inwestycji wzrósł o ok. 15-20 mln euro, które musi pokryć, a do tego mieszkańcy przez trzy lata niepotrzebnie przepłacają za wywóz śmieci.

Uruchamianie gwarancji — udało się to nawet LKP Zielonemu Miastu zrobić na 7 mln euro — przedstawiane było nawet w mediach ukraińskich jako sprytna zagrywka miasta, ponieważ te środki miały zasilić budżet Lwowa. W domyśle — miasto miało mieć instalację za darmo. Jak się okazało skąpy dwa razy traci. Zamiast 10 mln euro miasto wyda około 30 mln euro, być może więcej, czyli skąpy tym razem stracił jednak nawet „trzy razy”.

Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *