Polska ma otrzymać największe środki z przyszłego budżetu UE. Równocześnie w Unii Europejskiej nasilają się egoizmy narodowe i tendencje nacjonalistyczne. Co to może oznaczać dla naszego kraju?
![Nowy budżet UE i debata o fundusze. Jak to wpłynie na Polskę? [ANALIZA] 4 Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i premier Donald Tusk. W tym roku negocjacje budżetu UE na lata 2028-2034 wkroczą w decydującą fazę](/wp-content/uploads/2026/04/346497fa1c69589ce2153aa971b418de.jpg)
W lipcu zeszłego roku Komisja Europejska zaprezentowała projekt budżetu UE na lata 2028-2034. Według planów rokowania w tej materii powinny zakończyć się w bieżącym roku. Jednakże, według naszych informacji, ten proces może ulec przedłużeniu.
Przyczyną jest m.in. tradycyjne starcie między tak zwanymi państwami oszczędnymi (wpłacającymi do budżetu więcej niż z niego pobierają, np. Niemcy, Holandia, Szwecja etc.) a beneficjentami budżetu unijnego. Docierają do nas sygnały, że mogą pojawić się trudności z dotrzymaniem tych terminów, gdyż przywódcy państw UE usiłują maksymalnie odwlekać rozmowy, podobnie jak wizytę u stomatologa.
Jednakże, według naszych źródeł, sporej części unijnych decydentów zależy na wypracowaniu konsensusu wokół budżetu przed wyborami prezydenckimi we Francji, które odbędą się w kwietniu 2027 r.
Nasze źródła uważają, że największy kłopot będzie dotyczył finansowania budżetu. Tym razem będzie to trudniejsze, ponieważ w porównaniu z sytuacją sprzed siedmiu czy 14 lat — w czasie tworzenia poprzednich budżetów — silniejsze są postawy samolubne i skłonności nacjonalistyczne. W rezultacie zmniejsza się chęć ponoszenia kosztów na rzecz Europy.
Z naszych informacji wynika, że Paryżowi zależy na mocnej wspólnej polityce rolnej w przyszłym budżecie, jak również na silnym Funduszu Konkurencyjności, który ma wspierać nowoczesny przemysł. Jednak, biorąc pod uwagę trudną sytuację finansów publicznych i proces konsolidacji fiskalnej we Francji, można oczekiwać starań o rabat dla Paryża w odniesieniu do składki do unijnego budżetu. Takie żądania, jak zauważają nasi rozmówcy, zgłaszają zarówno francuska skrajna prawica, jak i lewica.
Cypryjska prezydencja, która obecnie kieruje pracami w Radzie UE, ma do końca czerwca zaprezentować kwoty, które będą następnie przedmiotem negocjacji. Jak słyszymy, Cypryjczycy — dążąc do kompromisu — prawdopodobnie obniżą sumy zaproponowane latem ubiegłego roku przez KE. Następnie rozpocznie się dyskusja w tej sprawie w Radzie.
Ostatecznym elementem w osiąganiu porozumienia w sprawie nowego budżetu UE będzie decyzja na szczeblu Rady Europejskiej. Zanim do tego dojdzie, kraje Unii będą musiały rozstrzygnąć szereg kwestii spornych.
![Nowy budżet UE i debata o fundusze. Jak to wpłynie na Polskę? [ANALIZA] 5 W tym roku negocjacje budżetu UE na lata 2028-2034 wkroczą w decydującą fazę](/wp-content/uploads/2026/04/d025961128f879bcc0475318c75a24a0.jpg)
Sporną kwestią jest rozmiar budżetu
Zgodnie z propozycją KE wysokość budżetu UE to blisko 2 biliony euro. Budżet bazuje na założeniu, że polityka spójności i wspólna polityka rolna nie wzrosną w porównaniu z obecną perspektywą finansową, natomiast zwiększą się nakłady na konkurencyjność, obronę i tak zwany wymiar zewnętrzny.
Nacisk na bezpieczeństwo wynika z obecnej sytuacji geopolitycznej. Jak słyszymy, jeżeli Unia nie będzie w stanie zagwarantować sobie bezpieczeństwa, będzie zmuszona zaakceptować status wasala. Bez inwestycji w bezpieczeństwo nie uda się zatem ocalić europejskiego modelu społecznego i dobrobytu. Taka idea przyświeca m.in. wspieraniu Ukrainy czy koncepcji SAFE.
Ostatecznie kwota budżetu będzie jednak zależała od tego, w jakim stopniu uda się osiągnąć konsensus w sprawie tak zwanych zasobów własnych UE. Nie należy bowiem oczekiwać gotowości państw członkowskich do podnoszenia składek do kasy unijnej.
Nasi rozmówcy jednocześnie uspokajają, że to, co znajduje się w tak zwanych kopertach narodowych, będzie bronione. W nowym budżecie nie będzie bowiem oddzielnych funduszy, tylko jedna całościowa pula środków. Koncepcja kopert narodowych daje równocześnie państwom członkowskim większą autonomię w kwestii tego, na co wydać unijne pieniądze.
Dla Polski ma to szczególne znaczenie, gdyż będzie największym beneficjentem budżetu unijnego na lata 2028-2034. Ma otrzymać ponad 123 miliardy euro (około 500 miliardów złotych).
Równocześnie propozycja KE daje także szansę na zachowanie aktywnych programów regionalnych, na czym bardzo zależy polskiemu rządowi.
Zasoby własne UE są kością niezgody
Aby sfinansować budżet UE, jak również spłacić zadłużenie wynikające z planu odbudowy (NextGenerationEU), bez potrzeby zwiększania składek od państw członkowskich, Komisja Europejska zaproponowała pięć nowych źródeł dochodów UE, nazywanych zasobami własnymi.
Do tej grupy zaliczyła: unijny system handlu uprawnieniami do emisji (ETS), tak zwane cło węglowe (CBAM), niezebrane e-odpady, akcyzę od wyrobów tytoniowych oraz wkłady od dużych przedsiębiorstw działających na jednolitym rynku UE.
Zgodnie z założeniem KE dochody z tych źródeł miały zapewnić około 58,5 miliarda euro rocznie.
Jednakże zestaw zasobów własnych zaproponowanych przez KE wywołał spore kontrowersje. Wyjątkiem są propozycje dotyczące CBAM oraz odpadów elektronicznych.
W kwestii pozostałych propozycji „negocjacje postępują słabo”.
W tym kontekście warto przytoczyć grudniowy wywiad dla Business Insidera wiceministra ds. europejskich Ignacego Niemczyckiego.
Podkreślał on, że jeśli forsowany będzie pomysł, zgodnie z którym wpływy z ETS mają trafiać do Brukseli, Warszawa „nie cofnie się przed użyciem weta”. Według naszych informacji — zgodnie z oczekiwaniami Polski — maleją szanse na realizację tego pomysłu KE. Sprzeciw mają wyrażać nie tylko Polska, najbardziej obciążona ETS w UE, ale także Niemcy, które także mocno odczuwają ETS.
Spory wywołują także propozycje dotyczące opodatkowania papierosów elektronicznych, podgrzewaczy itd. KE proponuje, aby 85 procent wpływów z tego tytułu pozostawało w budżetach krajowych, a 15 procent trafiało do budżetu UE. To ma jednak budzić opór, zwłaszcza na południu Europy.
Co ostatecznie ma więc stanowić zasoby własne UE? Na przykład wpływy z tytułu opłat za przesyłki z Chin. Mają one wynosić 3 euro (około 13-14 zł) za przesyłkę o wartości do 150 euro. Zaczną one obowiązywać od 1 lipca. Z naszych informacji wynika, że w 2024 roku takich przesyłek sprowadzono do Unii 4,6 miliarda, a w 2025 roku już około 5,5 miliarda. W samej Polsce chińskie platformy sprzedażowe mają — według naszych rozmówców — 16 milionów użytkowników.
Kolejnym rozwiązaniem jest system ETIAS (Europejski System Informacji o Podróży oraz Zezwoleń na Podróż), czyli opłata za wjazd do UE w wysokości 7 euro. To nowe, elektroniczne zezwolenie wymagane od obywateli państw zwolnionych z wiz przy wjeździe do krajów europejskich. System ma wystartować w czwartym kwartale 2026 roku.
Podatek cyfrowy potencjalnie mógłby wesprzeć kasę UE, ale „nie ma na niego ochoty”
Potencjalnym, istotnym źródłem wpływów do kasy unijnej mógłby być także unijny podatek cyfrowy nałożony na gigantów technologicznych z Chin czy USA.
W UE kilka państw stosuje takie daniny na poziomie krajowym — na przykład Francja i Włochy.
Kraje te chciałyby, aby podatek ten obowiązywał w całej Unii. Z naszych informacji wynika, że spodziewana jest rezolucja Parlamentu Europejskiego wzywająca KE do przedstawienia propozycji podatku cyfrowego.
Obecnie szanse na przeforsowanie tego postulatu są jednak nikłe. UE nie jest bowiem gotowa na zaostrzenie konfliktu z USA. Pozostaje pytanie, czy za rok-półtora okoliczności się nie odmienią i czy nie dojdzie do eskalacji napięć na linii UE-USA, na przykład w sprawie NATO.
Obecnie w Brukseli brakuje jednak chęci narażania się Donaldowi Trumpowi.
![Nowy budżet UE i debata o fundusze. Jak to wpłynie na Polskę? [ANALIZA] 6 Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej budżet UE na lata 2028-2034 ma opiewać na około 1,8 bln euro](/wp-content/uploads/2026/04/6258d0173563605701b9b6d51d4c2c26.jpg)
Fundusz Konkurencyjności wzbudza obawy mniejszych państw Unii
W marcu 13 państw UE: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Grecja, Litwa, Łotwa, Malta, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry podpisały tak zwany non-paper (dokument roboczy) w sprawie Funduszu Konkurencyjności (ECF), który ma wynosić ponad 400 miliardów euro.
Jakie znaczenie ma takie stanowisko? — To wyraźny sygnał tej grupy dla Komisji Europejskiej, jakiego kierunku oczekują. Komisja jest potem bardzo często o to pytana. Wystosowanie takiego dokumentu ma także znaczenie narracyjne — nadaje ton debacie — tłumaczy jeden z naszych rozmówców.
Czego domaga się ta koalicja? Większego udziału w Funduszu Konkurencyjności. Jej obawy budzi bowiem to, że zostanie on skonsumowany przez największe korporacje z państw „starej” UE.
Aby osiągnąć swoje cele, proponuje, aby przy podziale środków z funduszu promowano współpracę na poziomie ogólnounijnym. Chodzi o projekty, które „mobilizują uzupełniające się kompetencje i partnerów z szerszego zakresu europejskich ekosystemów innowacji i łańcuchów wartości oraz przyczyniają się do integracji potencjału technologicznego, badawczego i przemysłowego w całej Unii, uwalniając w ten sposób niewykorzystane zasoby talentów i niszową wiedzę specjalistyczną”.
— Każde państwo członkowskie dysponuje unikalnymi atutami naukowymi, technologicznymi lub przemysłowymi, a mobilizacja tego zbiorowego potencjału w całej Unii ma zasadnicze znaczenie dla długoterminowej konkurencyjności Europy — przekonują sygnatariusze pisma. Wspominają także o roli MŚP, co jest zbieżne z wcześniejszymi polskimi postulatami w sprawie Funduszu Konkurencyjności.
Wspólna polityka rolna i polityka spójności to priorytet Warszawy
Zgodnie z nową koncepcją forsowaną przez KE środki na rolnictwo i na politykę spójności mają być połączone w tak zwanych kopertach krajowych. Stąd kluczowe dla Warszawy jest ustalenie wysokości kwoty, która ma przypaść Polsce.
W odniesieniu do środków na rolnictwo, Polska, obok Francji, opowiada się za silną wspólną polityką rolną w nowym budżecie UE. Z kolei inni, obok Francji, tak zwani płatnicy netto, określani jako państwa oszczędne, uważają natomiast, że jest ona zbyt hojna.
Warszawie — w przeciwieństwie do płatników netto — bardzo zależy także na polityce spójności — fundusze z tego źródła wspierają słabsze regiony unijne w doganianiu tych bardziej rozwiniętych. Nieformalna grupa państw przyjaciół spójności zrzesza 17 państw członkowskich Unii. Walczą one o zachowanie mocnej pozycji polityki spójności w budżecie unijnym.
Wyrazem polskiego stanowiska jest na przykład niedawne wspólne stanowisko ministry funduszy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz oraz ministra ds. inwestycji i projektów europejskich Rumunii Dragoșa Pîslaru.
Podkreślili oni, że Polska i Rumunia (kraje te najbardziej korzystają na polityce spójności) opowiadają się za utrzymaniem silnej polityki spójności w przyszłej perspektywie finansowej Unii Europejskiej, gdyż odgrywa ona kluczową rolę w zapewnieniu spójności terytorialnej oraz stabilnego rozwoju UE.
22 kwietnia w Warszawie zaplanowano spotkanie przyjaciół spójności. — Chodzi o wymianę i uzgodnienie stanowisk, aby jednym głosem rozpocząć kluczowy etap negocjacji legislacji dotyczącej Planów Partnerstwa Krajowego i Regionalnego — wyjaśnia resort funduszy.
Plan Partnerstwa Krajowego i Regionalnego (PPKR) ma być ściśle powiązany ze Strategią Rozwoju Polski do 2035 roku — reformy i inwestycje zawarte w PPKR mają opierać się na priorytetach strategii.
Założenia PPKR mają być gotowe do czerwca, a w połowie 2027 roku plan ma zostać przyjęty przez rząd i przekazany Komisji Europejskiej, aby rozpocząć negocjacje dokumentu.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
