Nowe opłaty celne na przesyłki z Chin, lecz platformy posiadają „ochronę”

Ostatnie lata to prawdziwy rozkwit platform pochodzących z Chin na rynku europejskim. Ich powodzenie nie powinno nikogo zaskakiwać – artykuły dostępne w azjatyckich sklepach były niejednokrotnie zadziwiająco tanie. Jednakże, nadchodzi nowa rzeczywistość – Unia Europejska znosi zwolnienia celne. „To krok, na który czekaliśmy” – komentują europejskie platformy handlowe. Czy zatem era zakupów za bezcen dobiega końca? Chińscy sprzedawcy od lat budowali swoją „tarczę” ochronną przed takimi regulacjami.

Paczki popularnych platform mogą być droższe, ale firmy z Chin mają swoje "tarcze"
Paczki popularnych platform mogą być droższe, ale firmy z Chin mają swoje "tarcze" | Foto: Adam Burakowski / East News

Już na początku lipca zaczną obowiązywać nowe regulacje – zostanie zlikwidowane zwolnienie celne dla paczek o wartości poniżej 150 euro nadawanych spoza Unii Europejskiej. Nie jest tajemnicą, że te zmiany są skierowane głównie przeciwko konkretnym platformom. Szacuje się, że nawet 91% tego typu przesyłek dociera do nas z Chin.

Teoretycznie, nowe przepisy mogą stanowić wyzwanie dla takich platform jak Shein, Temu czy AliExpress. Są to platformy, które dynamicznie zdobywają rynek, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Łódź jako comeback city: relacja z City Climate Summit 2026

Przesyłki z Chin. Tyle wyniosą dodatkowe opłaty

Co dokładnie się zmienia? Od teraz wprowadzona zostanie stała opłata w wysokości 3 euro (około 13 zł) za każdą kategorię produktu znajdującego się w przesyłce. Jeśli więc klient zamówi jedną paczkę zawierającą jedną koszulkę i dwa swetry, cło wyniesie już 6 euro, czyli blisko 26 zł (ponieważ oba produkty stanowią odrębne pozycje w deklaracji celnej), mimo że całość dotrze w jednym kartonie.

To jednak nie koniec zmian. W listopadzie 2026 roku wejdzie w życie tzw. opłata manipulacyjna Unii Europejskiej, mająca pokryć koszty związane z kontrolami. Jej dokładna wysokość nie została jeszcze ustalona, jednak rynek spodziewa się, że będzie ona również wynosić około 3 euro (blisko 13 zł) za każdą kategorię produktu. Oznacza to, że całkowita kwota dodatkowych opłat za paczkę zawierającą jedną koszulkę i dwa swetry może sięgnąć nawet 12 euro (czyli 51 zł 50 gr).

Biorąc pod uwagę, że niektóre produkty z Chin kosztowały zaledwie kilka euro, zakupy z Azji mogą wkrótce znacznie zdrożeć.

Europejskie platformy handlowe postrzegają te zmiany jako powrót do uczciwych zasad konkurencji. — Ta decyzja to wyczekiwany krok w kierunku przywrócenia równych zasad konkurencji na jednolitym rynku. Dotychczasowe przepisy stawiały europejskich przedsiębiorców w trudniejszej sytuacji względem platform spoza UE, które mogły realizować dostawy bez obciążeń celnych. To kluczowy moment dla stabilizacji europejskiego sektora e-commerce, na którym zyskają zarówno rodzime marki, jak i konsumenci, otrzymujący produkty zgodne z unijnymi standardami bezpieczeństwa — wyjaśnia w rozmowie z Business Insider Polska Kamil Mirowski, kierownik ds. publicznych w Zalando.

— Wprowadzenie opłaty 3 euro od niskowartościowych przesyłek spoza UE może częściowo wyrównać warunki konkurencji na polskim i europejskim rynku e-commerce, ograniczając przewagę cenową platform spoza Unii, które dziś masowo korzystają z luk w systemie celnym — dodaje Marcin Gruszka, rzecznik Allegro.

Co na to platformy pochodzące z Chin? „Pozostajemy zaangażowani w przestrzeganie i stosowanie wszystkich obowiązujących zasad oraz regulacji na rynkach, na których prowadzimy działalność, w tym nowych wymogów celnych UE. Na bieżąco śledzimy zmiany w obszarze ceł i prowadzimy dialog zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym” — brzmi oświadczenie AliExpress dla Business Insider Polska. Platforma podkreśla również, że koncentruje się na „zapewnianiu europejskim konsumentom wysokiej jakości doświadczenia zakupowego, oferując produkty dobrej jakości w korzystnych cenach, przy wsparciu zaufanych partnerów logistycznych”.

Oto „chińska tarcza”

Czy jednak przesyłki z Chin faktycznie tak znacząco podrożeją? W branży krążą informacje, że azjatyckie platformy nie zamierzają łatwo oddać pola – i że europejscy regulatorzy powinni przygotować się na długoterminową grę w „kotka i myszkę”.

— Istnieje realne ryzyko, że gracze spoza Europy dostosują swoje modele biznesowe, na przykład poprzez wykorzystanie centrów dystrybucyjnych zlokalizowanych w UE — mówi nam Marcin Gruszka z Allegro. Firma Shein, dla przykładu, rozwija swoje magazyny również w Polsce (platforma ta na razie nie udzieliła nam odpowiedzi na pytania dotyczące zmian od lipca). Inne firmy chińskiego pochodzenia również od lat inwestowały w magazyny i centra logistyczne na terenie Europy. Jest to fundament chińskiej „tarczy” ochronnej przed unijnymi regulacjami. Branża szacuje, że korzystanie z takich obiektów może pomóc chińskim platformom w uniknięciu płacenia przynajmniej części nowych opłat.

Skala efektywności tej „tarczy” powinna stać się jasna w ciągu najbliższych miesięcy.

Istnieją również inne metody, za pomocą których platformy z Chin mogą bronić swojej pozycji rynkowej. Marcin Gruszka wyraża obawy, że tego typu biznesy mogą coraz częściej korzystać z subsydiów rządowych pochodzących z Chin. Pojawiają się również inne pomysły. Na przykład, niektóre chińskie platformy coraz intensywniej się… polonizują. Shein ogłosił niedawno, że na tej platformie swoje produkty oferuje już około 300 polskich firm. Jest to znacząca liczba, choć Amazon.pl na swojej sekcji „Polskie marki” prezentuje już 1,2 tys. brandów, na Allegro jest ich jeszcze więcej, a Zalando aktywnie promuje firmy „made in Poland”.

Europejskie platformy handlowe, zasadniczo popierając wprowadzenie ceł na paczki z Chin, podkreślają, że sprawa jest daleka od zakończenia.

— Dlatego sama opłata powinna być traktowana jako element szerszej reformy, a kluczowe pozostaje skuteczne egzekwowanie przepisów zarówno celnych, jak i tych dotyczących nadzoru rynku, czy bezpieczeństwa produktów. Pamiętajmy też, że planowana opłata niekoniecznie jest związana z wartością tego, co jest w danej paczce. Na pewno jest to dobry początek i krok w stronę ochrony europejskiej przedsiębiorczości. Ale to ciągle za mało, żeby konkurencja w handlu była w pełni uczciwa i oparta na dokładnie tych samych zasadach — podkreśla rzecznik Allegro.

Przedstawiciele europejskich platform nieoficjalnie wskazują również na szereg innych problemów związanych z paczkami z Chin. Często pojawiają się argumenty o zalewie podróbek pochodzących z takich platform – ale pojawiają się również zarzuty dotyczące problemów z „toksycznością” niektórych artykułów z Chin. W tej kwestii Unia wprowadza coraz to nowe regulacje. Na przykład, 19 lipca 2026 roku wejdą w życie unijne przepisy dotyczące ekoprojektowania (ESPR), które zakazują niszczenia niesprzedanej odzieży. Azjatyckie platformy, zamiast utylizować zwracane towary, będą musiały zbudować w Europie kosztowną logistykę zwrotu.

Presja na platformy handlowe zatem rośnie. — Czy tanie paczki z Chin się skończą? Tak. Przyjdzie taki moment, ponieważ nie można wiecznie sprzedawać artykułów poniżej ich rzeczywistej wartości — opowiada nam nieoficjalnie przedstawiciel branży handlowej. — Pytanie brzmi, czy zanim to nastąpi, platformy z Azji nie wyeliminują w ten sposób znacznej części europejskiego biznesu — dodaje nasz rozmówca.

— W ostatecznym rozrachunku sytuacja, w której przesyłka z Chin kosztuje mniej niż wysłanie czegokolwiek nawet z jednej dzielnicy Warszawy do drugiej, nie jest normalna — konkluduje Marcin Gruszka.

Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *