McDonald’s: Franczyza jako Rozważny Wybór w Biznesie. Dzieje Macieja Maćkowiaka

Podjęcie decyzji o zostaniu franczyzobiorcą McDonald’s nie było sprawą chwili. W przypadku Macieja Maćkowiaka to wynik długotrwałego procesu, który rozwijał się łącząc dwie sfery: zamiłowanie do branży gastronomicznej i praktyczne umiejętności menedżerskie.

 McDonald's w Łodzi.| fot. Wojciech Wojtowicz
McDonald's w Łodzi.| fot. Wojciech Wojtowicz

– To nie był nagły odruch, ale logiczny efekt kilku czynników, które przez lata tworzyły spójną całość. Gastronomia zawsze była mi bliska sercu. To moje podłoże i obszar, który rozumiem instynktownie. Jednocześnie przez lata zdobywałem wiedzę i umiejętności w zakresie zarządzania – mówi Maciej Maćkowiak, franczyzobiorca McDonald’s Polska.

W rozmowie z Business Insiderem opowiada, że po latach pracy na etacie postanowił rozpocząć własną działalność, ale bez potrzeby budowania wszystkiego od zera. W koncepcji McDonald’s dostrzegł siłę rozpoznawalnej marki, dostęp do wiedzy specjalistycznej i sprawdzone procedury. Od siebie dodał pełną odpowiedzialność za to, co dzieje się w restauracji każdego dnia.

Samodzielny biznes nie musi zaczynać się od zera

Wielu przyszłych przedsiębiorców wyobraża sobie własne przedsięwzięcie jako wznoszenie wszystkiego od podstaw. Taka droga ma swój urok, lecz wymaga czasu, środków finansowych i odporności na fazę, w której wiele decyzji trzeba dopiero zweryfikować.

Franczyza funkcjonuje inaczej. Przedsiębiorca wciąż prowadzi swój biznes na własny koszt i ryzyko, jednak wchodzi do systemu, który został przetestowany w praktyce. Czy to oznacza, że wszystko dzieje się automatycznie? Oczywiście, że nie. Franczyza McDonald’s po prostu umożliwia szybsze skoncentrowanie się na tym, co w restauracji faktycznie wpływa na dzienny wynik. Dla Macieja Maćkowiaka są to głównie zespół i klienci. Prowadzenie restauracji wiąże się zatem z rozwijaniem pracowników, dbaniem o standardy i jakość oraz kreowaniem atmosfery, do której chce się powracać.

Idea musiała mieć ekonomiczne uzasadnienie

W tej opowieści musi wybrzmieć słowo „równowaga”. Bowiem własna restauracja może być pragnieniem, ale dopóki nie ma konkretnego planu działania, pozostaje jedynie piękną wizją. Biznes musi być rentowny. Wymaga personelu, procesów, finansów, zaopatrzenia, technologii i powtarzalności. – Można powiedzieć, że to połączenie pasji z bardzo realistyczną kalkulacją biznesową. I właśnie ta równowaga mnie przekonała – mówi Maciej Maćkowiak.

McDonald’s działa w Polsce od 1992 roku i rozwija sieć przede wszystkim w oparciu o model franczyzowy. Obecnie posiada ponad 600 restauracji, z których zdecydowana większość jest zarządzana przez franczyzobiorców. W Polsce działa ponad 115 takich przedsiębiorców, a jeden licencjobiorca średnio zarządza pięcioma punktami. Taka skala wymaga procedur, konsekwencji i osób, które potrafią działać w ramach systemu, gwarantując spójność doświadczeń dla klientów, niezależnie od lokalizacji w Polsce, a jednocześnie ponoszą odpowiedzialność za własną firmę.

Najpierw praca w kuchni i na sali, dopiero potem zarządzanie

Rozpoczynając tę przygodę, nie zaczyna się od biurka i arkusza kalkulacyjnego czy tworzenia prezentacji. Przygotowanie przyszłego franczyzobiorcy przebiega przez restaurację od podstaw – trzeba poznać biznes dosłownie od podszewki. Jest to istotne, ponieważ trudno jest zarządzać operacją, której się nie rozumie.

– Szkolenie trwało kilka miesięcy i zaczęło się dokładnie tam, gdzie zaczyna każdy pracownik: na zapleczu, w kuchni i na sali konsumpcyjnej. To proces, w którym przechodzi się przez wszystkie stanowiska, uczy się od podstaw, a dopiero potem stopniowo wkracza się w obszar zarządzania; od kierowania zmianą, po pełną odpowiedzialność za restaurację. To nie jest teoria, ale codzienna, konkretna praca, która doskonale przygotowuje do nowej roli – relacjonuje franczyzobiorca.

McDonald’s nie poszukuje pasywnych inwestorów. Kandydat na franczyzobiorcę musi przede wszystkim poznać restaurację od wewnątrz – jej rytm, zaplecze, komunikację w zespole, obsługę klientów i standardy obowiązujące nawet w momentach największego natężenia ruchu. To także faza weryfikacji oczekiwań. Ktoś może cenić gastronomię jako klient, posiadać doświadczenie menedżerskie, kapitał i ambicje. Dopiero codzienna praca w restauracji pokazuje jednak, czy ten typ działalności naprawdę pasuje do jego stylu działania, charakteru i trybu życia.

System to coś więcej niż tylko procedury

McDonald’s jest marką z rozbudowanym systemem operacyjnym, ale w słowach Macieja wyraźnie podkreślana jest nie tylko sama procedura, ale także ludzie, którzy pomagają wdrożyć się w funkcjonowanie. – Wsparcie ze strony McDonald’s jest bardzo uporządkowane i systematyczne: od szkoleń, poprzez doradztwo operacyjne, po gotowe rozwiązania w zakresie zaopatrzenia czy promocji. Jednak najcenniejsze jest to, że ten system naprawdę „żyje”. Ma się do dyspozycji ludzi, którzy na bieżąco służą pomocą, dzielą się swoim doświadczeniem i wiedzą – zaznacza.

Maciej Maćkowiak, franczyzobiorca McDonald’s Polska.
Maciej Maćkowiak, franczyzobiorca McDonald’s Polska.

W jego przypadku szczególnie ważna okazała się osoba poznana już podczas pierwszych rozmów kwalifikacyjnych. Towarzyszyła mu przez cały proces – od rekrutacji, poprzez okres szkoleniowy, aż po przejęcie pierwszej restauracji i ta współpraca trwa do dzisiaj. Mowa o Franchise Business Partnerze, który na co dzień współpracuje z franczyzobiorcami, wspierając ich w zarządzaniu biznesem i w obszarach takich jak analiza wyników, identyfikacja możliwości rozwoju czy określanie celów strategicznych.

To istotne, ponieważ franczyza to nie tylko zbiór reguł zapisanych w dokumentach. To także bieżące doradztwo, rozmowy, korekty i wykorzystywanie doświadczeń osób, które zetknęły się już z różnymi sytuacjami w wielu restauracjach. Maciej Maćkowiak podsumowuje to krótko: wdrożenie wymaga dużej dozy pokory, intensywnej nauki i tworzy mocne fundamenty pod własny biznes.

To nie tylko burger. To czyjaś pierwsza praca

Po objęciu restauracji najmocniej uświadomił sobie, jak istotnym elementem tego biznesu są ludzie. – Największe zaskoczenie? Właściwie nie tyle zaskoczenie, co silne utwierdzenie w przekonaniu, że to biznes oparty na relacjach międzyludzkich, a nie tylko na produkcji burgerów. Skala operacji i tempo robią wrażenie, ale w centrum zawsze pozostaje zespół, jego energia, zaangażowanie i rozwój – stwierdza.

Restauracja McDonald’s dla wielu osób jest pierwszym krokiem na rynku pracy. Dla franczyzobiorcy oznacza to odpowiedzialność większą niż ustalenie harmonogramu i rozliczenie zmiany. Doświadczenia, które młody człowiek zdobędzie w swoim pierwszym miejscu pracy, pozostaną z nim na całe życie. To ten etap w życiu zawodowym, w którym uczy się zasad pracy, komunikacji, punktualności, współpracy w zespole, obsługi klienta, a także stawia czoła wyzwaniom, takim jak na przykład praca pod presją czasu. – Dla wielu osób praca w restauracji to pierwsze zetknięcie się z życiem zawodowym. Wspieranie ich od samego początku tej przygody to ogromna odpowiedzialność, ale również źródło wielkiej satysfakcji. Zwłaszcza gdy możemy obserwować, jak rozwijają się w zespole i nabywają nowe umiejętności – dodaje franczyzobiorca.

W godzinach szczytu każda sekunda ma znaczenie

Restauracja ma także swoją wymagającą, operacyjną stronę. Maciej Maćkowiak wspomina o intensywności, precyzji i braku miejsca na improwizację. – W godzinach szczytu restauracja funkcjonuje jak perfekcyjnie działający mechanizm, a każda sekunda jest na wagę złota. Szczególnie w przypadku Drive-Thru, które jest ważnym elementem sprzedaży – podkreśla.

Jak dodaje, nie wystarczy posiadać rozpoznawalną markę i atrakcyjną lokalizację. Franczyzobiorca jest jednocześnie menedżerem odpowiedzialnym za aspekt biznesowy, jak i liderem zespołu. Analizuje dane liczbowe, ale także dostrzega potrzeby ludzi. Rozumie standardy, ale reaguje na sytuacje, których nie da się w pełni przewidzieć.

Restauracja szybko integruje się z miastem

Jest jeszcze jeden aspekt, który łatwo pominąć, gdy o franczyzie mówi się głównie w kontekście marki, inwestycji i procesów. – Restauracja bardzo szybko przestaje być tylko firmą, a zaczyna stanowić część lokalnej społeczności. To moment, w którym uświadamiasz sobie, że prowadzisz nie tylko lokal gastronomiczny, ale także miejsce, które naprawdę „żyje” razem z otaczającymi je ludźmi – mówi Maciej Maćkowiak.

Franczyzobiorcy to osoby, które na co dzień są bardzo blisko klientów, aktywnie uczestnicząc w życiu lokalnych społeczności. Prowadzone przez nich restauracje McDonald’s naturalnie stają się dla mieszkańców miejscem codziennych spotkań, lokalnych wydarzeń, a także trwale wpisują się w panoramę miasta. Ten proces nie zachodzi jednak samoistnie – to rezultat codziennej pracy i zaangażowania całego zespołu.

Decyzja o przystąpieniu do franczyzy McDonald’s nie ogranicza się więc wyłącznie do prowadzenia lokalu gastronomicznego pod znanym logo. To biznes, który wymaga kapitału, wysiłku, pokory i bieżącego zarządzania. Ale daje też możliwość budowania własnego zespołu, wpływania na satysfakcję klientów i tworzenia miejsc, które stają się ważnymi punktami orientacyjnymi na lokalnej mapie. W przypadku Macieja Maćkowiaka ta decyzja dojrzewała łącząc intuicję, doświadczenie i racjonalną analizę. Gastronomia była mu bliska, a kompetencje menedżerskie – rozwinięte. Brakującym elementem okazał się sprawdzony partner, który umożliwił połączenie tych dwóch sfer.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *