Sektor lotniczy może wkrótce poważnie odczuć skutki ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran.

Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego Unii Europejskiej alarmuje o znaczącym zagrożeniu dla podróży nie tylko do Iranu, lecz także do innych państw, w tym tych, które standardowo służą jako punkty przesiadkowe podczas podróży, np. do odległej Azji.
Izrael i USA przeprowadziły atak na Iran w sobotę. Prezydent USA, Donald Trump, obwieścił, że armia USA rozpoczęła rozległą operację militarną w Iranie. W rewanżu Iran zapowiedział uderzenia na wszystkie amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie.
EASA, odpowiedzialna za nadzór nad bezpieczeństwem przewoźników lotniczych z UE, zarekomendowała unikanie operacji w przestrzeni powietrznej dotkniętej interwencją na wszystkich wysokościach.
Agencja podkreśliła w komunikacie, że prawdopodobne są akcje odwetowe skierowane przeciwko USA i Izraelowi w regionie. To wywoła – jak zaakcentowała agencja – podwyższone ryzyko dla przestrzeni powietrznej nie tylko Iranu, ale także krajów ościennych, na których terytorium znajdują się bazy wojskowe USA lub które w inny sposób są objęte działaniami wojennymi i powiązanymi operacjami militarnymi, w tym przechwyceniami.
Amerykańskie bazy są zlokalizowane m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie znajdują się porty lotnicze Dubaj i Abu Zabi. Są to ważne huby przesiadkowe dla podróżnych udających się np. do państw Azji Południowo-Wschodniej, Chin czy Japonii.
W sobotę przed południem Qatar Airways ogłosiło wstrzymanie wszystkich operacji lotniczych na lotnisku w Dosze. Emirates postąpiło analogicznie w swoim głównym porcie w Dubaju.
— Z uwagi na bieżące i prognozowane zmiany, występuje poważne niebezpieczeństwo dla lotnictwa cywilnego w obszarze powietrznym objętym interwencją — oznajmiła EASA, co oznacza zakłócenia w ruchu lotniczym nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również w Europie.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
