Niemiecki Federalny Urząd Antymonopolowy zabronił Amazonowi używania instrumentów, które umożliwiały spółce dyktowanie cen sprzedawcom na jej platformie. Jest to premierowa tego typu decyzja skierowana do globalnego potentata e-commerce — oraz łączy się z żądaniem zwrotu blisko 59 milionów euro. Amazon zapowiada apelację, zaznaczając, że werdykt jest nowatorski i może mieć negatywny wpływ na konsumentów.

Jak relacjonuje Reuters, Federalny Urząd Antymonopolowy (Bundeskartellamt) w Niemczech zadecydował, że Amazon nie może więcej stosować metod oddziałujących na kształtowanie cen towarów oferowanych przez niezależnych sprzedawców w jego sklepie online. Zdaniem urzędu, zawężało to swobodę konkurencji i ustawiało drobnych sprzedawców w niekorzystnej pozycji względem samego Amazona.
Dalszy ciag tekstu znajduje się pod materiałem wideo
Niemcy dokonały fiskalnej rewolucji. Jej wpływ dosięgnie portfeli Polaków
Niemcy zakazują kontroli cen przez Amazon
To pierwsza decyzja tego rodzaju w odniesieniu do korporacji funkcjonującej na tak szeroką skalę — a zarazem pierwsza, w której regulator żąda też finansowej rekompensaty za dotychczasowe praktyki, podaje Reuters.
Dzięki nowym pełnomocnictwom przekazanym niemieckiemu organowi regulacyjnemu po reformach z 2023 r., Kartellamt zażądał od Amazona odzyskania około 59 milionów euro. Urząd sądzi, że Amazon zyskał przewagę rynkową przez dyktowanie cen bądź ich ograniczanie, co w następstwie przyniosło firmie profity finansowe kosztem konkurencji.
Czytaj też: 16 tys. osób straci pracę. Fala masowych zwolnień u giganta
Niemiecki urząd: Amazon wpływał na ceny konkurencji
Andreas Mundt, dyrektor Federalnego Urzędu Antymonopolowego, podkreślił, że Amazon na rynku pełni jednocześnie rolę platformy handlowej i sprzedawcy detalicznego, co umiejscawia go w sytuacji konfliktu interesów.
„Amazon konkuruje wprost z innymi sprzedawcami na swojej platformie” — objaśnił.
Jak relacjonuje Reuters, organ regulacyjny uznał zatem, że stosowanie mechanizmów ograniczających dyktowanie cen, nawet w postaci pułapów cenowych, jest dopuszczalne tylko w nadzwyczajnych okolicznościach — np. gdy celem jest zapobieganie gwałtownemu windowaniu cen (tzw. price gouging). Mundt stwierdził, że w obecnym kształcie Amazon przekroczył granice dopuszczalnej rywalizacji.
Czytaj też: Protest pracowników przeciwko drastycznej decyzji Bezosa. „Najciemniejszy dzień”
Amazon nie składa broni
Rocco Braeuniger, reprezentant niemieckiej filii Amazon, od razu zakomunikował, że przedsiębiorstwo ma zamiar zaskarżyć decyzję urzędu.
„Jeśli Amazon będzie odtąd jedynie zobligowany do ‘promowania nierynkowej lub wręcz wyzyskującej polityki cenowej w sklepie, doprowadzi to do spadku jakości zakupów.” — oznajmił, cytowany przez Reuters.
Przedstawiciel dodał, że werdykt urzędu jest „nowatorskim posunięciem organu regulacyjnego”, i w opinii Amazona sprzeczne z normami unijnego prawa konkurencji.
Amazon ma 30 dni na złożenie odwołania do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Niemczech.
Nadzór nad rynkiem e-commerce. To kolejny przypadek
Jak przypomina Reuters, orzeczenie niemieckiego urzędu jest zbliżone do innych tego rodzaju interwencji innych organów regulacyjnych w Europie — np. w sprawie platformy Temu, wobec której także toczy się dochodzenie dotyczące wpływu na ceny sprzedawców. Organy regulacyjne coraz częściej lustrują praktyki gigantów e-handlu oraz ich wpływ na konkurencję i rynek detaliczny.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
