Budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Bechtel o wyzwaniach i partnerstwie

— Pod kątem realizacji harmonogramu, oceniamy, że nadal jesteśmy po bezpiecznej stronie — mówi Leszek Hołda, prezes Bechtel Polska, spółki współodpowiedzialnej za budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, w rozmowie z Business Insiderem. Podkreśla jednak, że przy tak znaczącej skali przedsięwzięcia, nie można wykluczyć wystąpienia ryzyk.

Leszek Hołda określa także termin, do którego musi zostać zawarta umowa na realizację tej elektrowni, aby możliwe było utrzymanie zakładanych terminów. Ujawnił również, że Bechtel ma ambicje, aby — we współpracy z Westinghouse — zbudować drugą polską jednostkę jądrową. Dlatego też — jak zaznacza — firma „nie pozwoli sobie na nadszarpnięcie swojej reputacji”.

***

Sonia Sobczyk-Grygiel, dziennikarka Business Insider Polska: Pierwotnie planowane na czerwiec podpisanie umowy na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej (EPC — Engineering, Procurement and Construction), o czym informowaliśmy jako pierwsi, zostało przesunięte na drugą połowę roku. Jaki jest tego powód?

Leszek Hołda, prezes Bechtel Polska: Jesteśmy odpowiedzialni za budowę elektrowni jądrowej, pierwszej tego typu inwestycji w Polsce. Jest to projekt, który wyznacza nowe szlaki, co oznacza, że opracowanie optymalnych rozwiązań wymaga czasu.

Czytaj także: Wszystko o planach budowy drugiej polskiej elektrowni jądrowej. Decydujące będą polityka i finanse

Czy podpisanie umowy EPC w tym roku jest pewne?

Ta umowa jest bezprecedensowa na polskim rynku, charakteryzuje się dużą złożonością i jest niezwykle obszerna. Wynika to z olbrzymiej skali naszego projektu. Celem jest zabezpieczenie interesów wszystkich zaangażowanych stron, biorąc pod uwagę wieloletni charakter umowy.

Jestem jednak optymistycznie nastawiony. Każdy dzień przynosi postępy w negocjacjach.

Dalsza część artykułu poniżej zdjęcia

Prezes Bechtel Polska Leszek Hołda
Prezes Bechtel Polska Leszek Hołda | Bechtel / Bechtel

Negocjacje dotyczące umowy na budowę pierwszej elektrowni

Rozumiem zatem, że Pana zdaniem uda się Państwu dojść do porozumienia w kwestiach, które obecnie stanowią przedmiot negocjacji?

Nie używałbym określenia „spór”. Są to standardowe negocjacje, w których każda ze stron dąży do właściwego zbalansowania postanowień umowy. A to wymaga czasu.

Każda ze stron wykazuje pełne zaangażowanie w doprowadzenie negocjacji do pomyślnego zakończenia i podpisania umowy jeszcze w tym roku.

A co, według Pana, stanowi najtrudniejszą kwestię w tych negocjacjach?

Nie jestem zwolennikiem publicznego omawiania przebiegu negocjacji. Niemniej jednak, nie widzę obszarów, które dzieliłyby nas na tyle, by mogło to budzić niepokój.

W jaki sposób zamierzają Państwo zatem podzielić się z Westinghousem odpowiedzialnością w ramach konsorcjum? Czy faktycznie przedmiotem sporu jest to, który z partnerów będzie w stanie udźwignąć ten finansowy ciężar?

Ostatecznie, każda ze stron pragnie, realizując tę inwestycję, osiągnąć sukces w postaci terminowo wybudowanej i bezpiecznie funkcjonującej elektrowni jądrowej. Mamy także aspiracje, aby był to nasz kolejny projekt tego typu.

Kluczowe jest takie skonstruowanie umowy, aby wszystkie strony były równie zmotywowane do jej realizacji.

Bechtel, jako firma z 127-letnią historią, nie pozwoli sobie na podważenie swojej reputacji, gdyż przed nami są kolejne projekty.

To będzie nasz referencyjny projekt, swoista przepustka do budowy kolejnych tego typu inwestycji.

Rozumiem, że nie uchylacie się od odpowiedzialności za całość tego przedsięwzięcia?

Musielibyśmy bardzo szczegółowo zagłębić się w warunki tej umowy, czego nie mogę robić na tym etapie. Jestem jednak przekonany, że umowa zostanie wynegocjowana w taki sposób, że w efekcie elektrownia powstanie w terminie i będzie bezpiecznie funkcjonować.

Czyli nie chce Pan postawić ostatecznej kropki. Przejdźmy zatem do kwestii prawa, na którym oparta będzie ta umowa. Czy są Państwo gotowi do ustępstw i zgodzenia się na polskie prawo?

Na świecie, w przypadku tego typu niestandardowych projektów, stosuje się różne rozwiązania, w tym modyfikacje prawa.

Dobrym przykładem jest zmiana przepisów, która umożliwia nam rozpoczęcie prac wstępnych przed uzyskaniem ostatecznego pozwolenia na budowę.

Warto dodać, że wszystkie umowy, które podpisujemy z naszymi podwykonawcami, są oparte na polskim prawie.

Czyli wchodzi w grę modyfikacja polskich przepisów. A jeśli negocjacje nie zakończą się w tym roku, czy oznaczałoby to opóźnienie w budowie elektrowni?

Obecnie, z punktu widzenia realizacji harmonogramu, oceniamy, że nadal jesteśmy po bezpiecznej stronie. Jeśli umowa EPC zostanie podpisana w tym roku, utrzymamy harmonogram i będziemy mogli zrealizować inwestycję w terminie.

Jakie widzi Pan zagrożenia dla terminowej realizacji projektu i jego budżetu?

Na chwilę obecną nie dostrzegamy takich ryzyk. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę wieloletni charakter tego projektu, nie możemy ich całkowicie wykluczyć. Dla Bechtela priorytetem jest zawsze ukończenie budowy zgodnie z harmonogramem i w ramach budżetu.

Kluczową rolę w tej kwestii ma do odegrania Państwowa Agencja Atomistyki, której zadaniem jest wydanie zezwolenia na budowę tej elektrowni.

  • Czytaj także: Nowa elektrownia atomowa w Polsce. Przełom czy kolejne opóźnienia?

Bechtel dąży do wspólnej budowy drugiej elektrowni jądrowej z Westinghouse

Przejdźmy do drugiej elektrowni jądrowej, która ma powstać w Polsce. Czy Bechtel, wraz z Westinghouse, ubiega się o ten kontrakt? Na przykład w Bułgarii Westinghouse współpracuje z Hyundaiem.

W Polsce działamy jako konsorcjum i jesteśmy umówieni na wspólną realizację. W dialogu konkurencyjnym dotyczącym drugiej elektrowni będziemy zatem uczestniczyć wspólnie.

Dlaczego Polska powinna wybrać amerykańską ofertę na budowę drugiej elektrowni?

Jakość i tempo naszych działań przy budowie pierwszej elektrowni będą najmocniejszym argumentem za powierzeniem nam realizacji drugiej inwestycji. Oczywiście, istnieją również kwestie synergii, zarówno w zakresie łańcucha dostaw, który będzie przygotowany po wybudowaniu pierwszej elektrowni, jak i efektywności po stronie administracji. Wszyscy zaangażowani w proces wydawania zgód i pozwoleń będą już zaznajomieni z amerykańską technologią.

Co sądzicie o preferowanych lokalizacjach pod budowę drugiej jednostki, czyli Koninie i Bełchatowie?

Przeprowadzimy własną analizę w celu przygotowania ostatecznej oferty. Obecnie opieramy się na opinii ministerstwa, która wskazuje, że zarówno Konin, jak i Bełchatów kwalifikują się do budowy elektrowni jądrowej.

Dalsza część artykułu poniżej materiału wideo

Czy polskie firmy zbudują pierwszą polską elektrownię jądrową?

Czytaj także: Polska wygrywa walkę o miliardową inwestycję. Decyzja należy do Tajwańczyków

Na koniec zapytam o lokalny komponent (local content). Jak układa się Pańska współpraca z polskim biznesem?

Dobrze. Bechtel od początku zakładał maksymalne zaangażowanie krajowych podmiotów w Polsce. Jeszcze przed pojawieniem się hasła „local content”, zaczęliśmy organizować specjalne sympozja dla potencjalnych partnerów i podwykonawców w tym projekcie.

W Polsce jest jednak niewiele firm, które miały doświadczenie w budowie obiektów jądrowych. Większość nie posiada takiego zaplecza i nawet jeśli działa na dużą skalę, musi nabyć odpowiednie kompetencje i nauczyć się pracować w modelu, gdzie wymogi dotyczące jakości i bezpieczeństwa są niezwykle wysokie.

Wyzwanie polega na dostosowaniu się do reżimu jądrowego. Dla niektórych firm stanowi również wyzwanie zwiększenie skali działalności wynikające z pracy przy tak ogromnym projekcie.

W radzeniu sobie z tymi wyzwaniami nasze konsorcjum, wspólnie z Polskimi Elektrowniami Jądrowymi, stara się wspierać polskie firmy. Mamy już pierwsze rezultaty — w 16 postępowaniach o wartości 1,7 mld zł, które prowadzimy, do tej pory zgłosiło się 31 krajowych firm.

W jakim modelu chcieliby Państwo realizować inwestycję w Choczewie?

Istnieje kilka opcji. Presja na lokalny komponent spowodowała, że pojawiło się wiele pytań, na które nadal szukamy odpowiedzi. Jesteśmy na etapie projektowania elektrowni jądrowej.

Myślę, że wykonawcy wykazują pewną niecierpliwość, oczekując na informacje o pakietach zadań, które mogliby już realizować. Musimy sobie poradzić z tą presją. Staramy się rzetelnie i transparentnie przedstawiać nasz obecny etap prac. Jesteśmy w momencie, w którym wciąż dyskutujemy o najlepszych sposobach wykorzystania potencjału polskich firm. Należy jednak pamiętać, że na nas spoczywać będzie odpowiedzialność za terminowe, budżetowe i bezpieczne funkcjonowanie elektrowni. Musimy zatem zapewnić bezpieczeństwo realizacji tej inwestycji.

Czy polskie firmy będą mogły zatem liczyć na rolę tzw. podwykonawców pierwszego rzędu po 2030 r.?

Ze względu na bezpieczeństwo inwestycji, modele te będą zróżnicowane i mieszane. Będą obszary, na przykład związane z częścią jądrową, w których będziemy chcieli mieć bardzo duży wpływ na realizację, i w dużej mierze będzie ona nadzorowana przez nasze struktury.

Te struktury będą jednak w znacznym stopniu polskie. Fakt wykorzystania własnych zasobów nie oznacza, że nie będziemy budować polskiego know-how związanego z realizacją tych projektów. Będą to inżynierowie i pracownicy, prawdopodobnie częściowo zatrudnieni w naszej firmie, którzy będą zdobywać wiedzę na temat realizacji tego typu obiektów. Wiedza i doświadczenie pozostaną więc w kraju.

Posiadamy również obiekty konwencjonalne, gdzie z pewnością polskie firmy będą miały znacznie większe możliwości działania.

Wyobrażam sobie również, że wraz z postępem prac i oddawaniem kolejnych reaktorów, firmy, które skutecznie wywiążą się ze swoich zadań, będą odgrywać coraz większą rolę na placu budowy. Ten model będzie zatem ewoluował. Należy jednak podejść do tego rozsądnie, znajdując równowagę między maksymalizacją lokalnego wkładu a zapewnieniem bezpieczeństwa realizacji samego projektu.

Czy istnieje możliwość zaangażowania polskich firm w łańcuch dostaw dla projektów realizowanych przez Państwa w innych krajach?

To jedna z możliwości, które stoją przed tymi firmami. Kiedy udowodnią swoją jakość i terminowość w realizacji projektu w Polsce, z pewnością będą bardzo silnymi kandydatami do realizacji kolejnych projektów.

Rozmawiała Sonia Sobczyk-Grygiel, dziennikarka Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *