Przykryto gang paserów kradzionych aut, który oszukał między innymi wicepremiera Gawkowskiego

Kradli we Francji, legalizowali w Czechach, a w Polsce lewe auta podsuwali nieświadomym klientom. Oszukany został m.in. wicepremier Krzysztof Gawkowski – nabył pojazd, który okazał się tzw. klonem.

Przykryto gang paserów kradzionych aut, który oszukał między innymi wicepremiera Gawkowskiego 2

Członkowie grupy trudnili się kradzieżami aut osobowych głównie na terenie Francji oraz Belgii – tam też w złodziejskich „dziuplach” modyfikowano w pojazdach znaki identyfikacyjne, w tym numery VIN.

Foto: policja.pl

Grażyna Zawadka

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polegał proceder tworzenia tzw. klonów i legalizacji skradzionych pojazdów na terenie Europy.
  • Dlaczego weryfikacja w autoryzowanym serwisie nie uchroniła nabywców przed zakupem skradzionego auta.
  • W jakich markach i modelach samochodów specjalizowała się rozbita międzynarodowa grupa przestępcza.
  • Jaką rolę w rozpracowaniu szajki odegrała współpraca polskich służb z ich odpowiednikami z Czech i Francji.

Do Sądu Okręgowego w Radomiu skierowano akt oskarżenia przeciwko 19 osobom podejrzanym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się kradzieżami samochodów na terenie Francji i Belgii, które po odpowiednim przygotowaniu były sprzedawane w Polsce. Międzynarodową szajkę rozpracowali policjanci z zarządu w Radomiu Centralnego Biura Śledczego Policji oraz prokuratorzy z Podkarpackiego Wydziału do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie. Konieczna była również współpraca ze służbami innych krajów.

Reklama Reklama

– W toku śledztwa udało się odzyskać 52 samochody o wartości przekraczającej łącznie ponad 6,8 mln zł – mówi „Rz” komisarz Krzysztof Wrześniowski, rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji.

Konsumenci Wicepremier Gawkowski oszukany na 100 tys. zł. "We Francji jest bliźniak"

Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podzielił się na portalu X historią, która przytrafiła się jego rodzinie. "Jak z powieści kry…

Samochody ginęły z ulic Francji i Belgii. Dokumenty zapewniali wspólnicy w Czechach

 Jaki był sposób działania?

Członkowie grupy dokonywali kradzieży pojazdów osobowych głównie na terenie Francji oraz Belgii – i również tam w złodziejskich „dziuplach” modyfikowano w samochodach znaki identyfikacyjne, w tym numery VIN. Kolejnym krokiem były działania mające na celu zalegalizowanie pochodzenia takich aut.

W większości przypadków dokumenty umożliwiające dalszy obrót pojazdami były zdobywane na terenie Czech.

Następnie tak przygotowane samochody, z przerobionymi numerami – zmienionymi znakami VIN oraz wyposażone w nowe papiery, gdzie otrzymywały nowe życie – trafiały do Polski, gdzie były oferowane do sprzedaży jako auta używane, pochodzące z legalnego źródła. Szajka się specjalizowała.

Przedmiotem przestępczego procederu były głównie samochody marki Peugeot, modele 2008, 3008 oraz 5008, wyprodukowane w latach 2019–2022.

Krzysztof Wrześniowski, rzecznik CBŚP

– Przedmiotem przestępczego procederu były głównie samochody marki Peugeot, modele 2008, 3008 oraz 5008, wyprodukowane w latach 2019–2022. Ich jednostkowa wartość rynkowa wynosiła od około 80 tys. do 250 tys. zł – wskazuje Krzysztof Wrześniowski.

Z kolei inne skradzione we Francji samochody, w których pozostawiono oryginalne numery VIN, przeznaczano do rozbiórki na części – demontowano z nich elementy, z przeznaczeniem do dalszej sprzedaży.

Historia „jak z powieści kryminalnych”. Samochód kradziony, numer VIN „zapożyczony”

Jeden z takich skradzionych samochodów, o którego „oprawę” wcześniej odpowiednio zadbała ta międzynarodowa grupa przestępcza, nieświadomie kupił w kraju wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. W kwietniu 2024 r. na portalu X opisał historię „jak z powieści kryminalnych”, która przytrafiła się jego rodzinie.

„Okazało się, że auto, które legalnie kupiłem za 100 tys. zł ma swojego »bliźniaka« we Francji, a mi sprzedano podrobioną w Polsce wersję” – napisał polityk. Dowiedział się o tym, kiedy przyszli do niego policjanci i zajęli samochód jako kradziony.

W październiku 2023 r. kupił Peugeota 5008 od osoby prywatnej. Wcześniej sprawdził auto po numerze VIN i dodatkowo pojechał na sprawdzenie do autoryzowanego serwisu Peugeota. „Płacimy za usługę sprawdzenia, otrzymujemy potwierdzenie. Kupujemy auto z całą historią i rejestrujemy w urzędzie komunikacji” – opisywał Gawkowski.

Po pół roku użytkowania dowiedział się, że samochód jest nielegalny. Zajęli go policjanci CBŚP na polecenie Prokuratury Krajowej jako dowód w sprawie gangu złodziei samochodów, po tym, jak ustalono, że pojazd został skradziony, a jego numer VIN jest „zapożyczony” od innego auta tej samej marki i koloru jeżdżącego we Francji.

Przy zakupie polityk padł więc ofiarą wyrafinowanego oszustwa. Był jedną z ofiar zorganizowanej grupy przestępczej, która swoją działalność rozciągała na trzy kraje.

Jak podał portal Money.pl, wicepremier odzyskał pieniądze za kradzione auto – sąd uznał za skuteczne odstąpienie od umowy zakupu pojazdu.

Polityka Wicepremier Krzysztof Gawkowski kupił kradziony samochód. Na razie jest świadkiem

Służby sprawdzają, czy wicepremier Krzysztof Gawkowski dochował należytej staranności przy kupnie samochodu, który – jak się okazało – był kradzion…

Podobnych przypadków było więcej, gang wprowadzał na rynek samochody – „klony”. Dochodziło do sytuacji, że we Francji czy Belgii po drogach jeździło oryginalne auto o tych samych numerach VIN, a pojazd sprzedany w Polsce miał przerobione numery.

Kto za tym wszystkim stał?

Kierowanie międzynarodową grupą przestępczą zarzucono niejakiemu Arturowi B., który po zatrzymaniu w pełni przyznał się do zarzutów, i co więcej, złożył obszerne wyjaśnienia, które posłużyły do dalszych ustaleń dotyczących innych osób działających w tej samej grupie.

Do gangu należało w sumie 19 osób, większość z nich przyznała się do zarzutów.

W przypadku dwóch obywateli Francji – według informacji „Rz” – materiały wyłączono do odrębnego postępowania i wydano wobec nich Europejskie Nakazy Aresztowania.

Sprawa była na tyle poważna, że wymagała międzynarodowej współpracy – powołano polsko-czeski wspólny zespół śledczy – tzw. JIT, co ułatwiło wymianę informacji i materiałów dowodowych.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *