Zdrowie publiczne w Polsce: ugrupowania polityczne poszukują metod zachęcenia obywateli do częstszych badań profilaktycznych

Partie polityczne zgadzają się co do potrzeby wzmocnienia działań profilaktycznych. Rozbieżności pojawiają się jednak w kwestii tego, czy priorytetem państwa powinno być edukowanie, organizowanie czy zachęcanie obywateli do korzystania z badań prewencyjnych.

Zdrowie publiczne w Polsce: ugrupowania polityczne poszukują metod zachęcenia obywateli do częstszych badań profilaktycznych 2

Samo udostępnienie badań nie gwarantuje skuteczności. Polska dysponuje programami profilaktycznymi, odpowiednim finansowaniem i rosnącą liczbą możliwości diagnostycznych, jednak wielu pacjentów nadal nie korzysta z dostępnych świadczeń.

Foto: Adobe Stock

Zuzanna Świerczek

W trakcie sejmowego roku poświęconego profilaktyce analizujemy podejście partii politycznych do tego zagadnienia. Odpowiedzi na nasze zapytania nie otrzymaliśmy jedynie od Konfederacji. 

Reklama Reklama

Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów wśród polityków jest przekonanie, że sama dostępność badań nie gwarantuje sukcesu. Polska posiada programy profilaktyczne, środki finansowe oraz coraz więcej możliwości diagnostycznych, lecz wielu pacjentów wciąż nie korzysta z oferowanych świadczeń.

Algorytm nie zasugeruje badań profilaktycznych

– Badania profilaktyczne są dostępne, podobnie jak środki na ich realizację. Problem polega na tym, że wciąż niewystarczająca liczba osób jest świadoma znaczenia profilaktyki oraz dostępnych opcji – stwierdza Joanna Wicha, posłanka Lewicy. Jak dodaje, problem zaczyna się już na poziomie podstawowej wiedzy. – Aby wyszukać w internecie hasło „badania profilaktyczne”, najpierw trzeba wiedzieć o ich istnieniu. Moim zdaniem właśnie na tym polu ponosimy porażkę. Algorytmy nie podsuwają nam takich haseł, ponieważ są one postrzegane jako nudne i nieatrakcyjne – zauważa.

– Program „Profilaktyka 40+” pokazał, że sama dostępność badań nie jest wystarczająca. Pomimo możliwości skorzystania z nich bezpłatnie, nie zaobserwowaliśmy znaczącego wzrostu liczby wizyt – komentuje poseł PSL, Radosław Lubczyk.

Według posła, kluczowym problemem jest przede wszystkim brak świadomości, że profilaktyka może mieć realny wpływ na stan zdrowia. – Możemy przeznaczyć znaczne środki na profilaktykę, ale jeśli społeczeństwo nie będzie miało świadomości, dlaczego warto się badać, nadal nie uzyskamy oczekiwanych rezultatów. W Polsce przez lata nie kładziono nacisku na odpowiedzialność za własne zdrowie, dlatego edukacja zdrowotna jest tak niezbędna – podkreśla.

Polityka Pięć konkretnych propozycji zdrowotnych KO. Tylko jedna została „częściowo zrealizowana”

9 września 2023 roku w Tarnowie Koalicja Obywatelska z wielką pompą przedstawiła swoje 100 konkretów do realizacji po wyborach. Co udało się osiągnąć?…

Odpowiedzialność za profilaktykę nie może spoczywać wyłącznie na MZ

Koalicja Obywatelska zwraca uwagę, że profilaktyka nie powinna ograniczać się jedynie do badań i wizyt lekarskich. Według wicemarszałek Sejmu, Moniki Wielichowskiej, pierwsze kroki w dbaniu o zdrowie obejmują codzienne wybory. – Profilaktyka to badania przesiewowe, szczepienia, bilanse zdrowia i wizyty kontrolne u lekarza. Ale to także codzienne decyzje: co jemy, ile pijemy wody, czy śpimy wystarczająco długo i w odpowiedniej jakości, czy jesteśmy aktywni fizycznie, czy potrafimy zadbać o regenerację i zdrowie psychiczne. Nie chodzi o bieganie maratonów ani spędzanie godzin na siłowni; wystarczy regularny spacer, najlepiej w dobrym towarzystwie, ponieważ zdrowie buduje się małymi, codziennymi krokami. Według posłanki, problemem jest to, że Polacy nadal zbyt często reagują dopiero wtedy, gdy choroba już się rozwinie. – Robimy postępy, ale wciąż zbyt powoli. Coraz więcej osób ma dostęp do nowoczesnej diagnostyki, szczepień i badań przesiewowych, ale wciąż zbyt wielu Polaków zgłasza się za późno – wskazuje.

Wielichowska zaznacza również, że odpowiedzialność za profilaktykę nie może spoczywać wyłącznie na Ministerstwie Zdrowia. – Jest to odpowiedzialność całego państwa. Dlatego kluczowe są porozumienia międzyresortowe i wykorzystanie każdej okazji do promowania zdrowia: spółek Skarbu Państwa, transportu publicznego, oficjalnej korespondencji, miejsc pracy i instytucji publicznych – mówi.

Posłanka KO podkreśla jednocześnie, że budowanie świadomości zdrowotnej nie powinno być wyłączną domeną administracji publicznej. Jej zdaniem, w działania profilaktyczne powinny angażować się wszystkie podmioty zdolne do efektywnego docierania do pacjentów. Dotyczy to również organizacji pozarządowych czy firm farmaceutycznych, które dystrybuują materiały informacyjne na temat konkretnych schorzeń, metod ich leczenia oraz szczepień. Podobne stanowisko prezentuje poseł Norbert Pietrykowski z Polski 2050.

System nie jest przygotowany na profilaktykę

Marcelina Zawisza, posłanka partii Razem, kładzie nacisk na inny aspekt problemu. Jej zdaniem zbyt często zakłada się, że wystarczy poinformować ludzi o konieczności badań. Tymczasem pacjent może chcieć poddać się badaniom, ale napotkać szereg przeszkód. – Obecnie największym problemem profilaktyki nie jest brak dostępnych badań, ale nieprzystosowanie systemu do potrzeb pacjenta. Nie może być tak, że pacjent otrzymuje kilka skierowań do różnych placówek, na różne terminy i dodatkowo musi brać urlop, aby wszystko zrealizować – podkreśla. Dlatego Razem postuluje zmianę sposobu organizacji profilaktyki. Jedną z propozycji jest wyznaczenie jednego dnia na wykonanie wszystkich niezbędnych badań lub alternatywnie większe wykorzystanie medycyny pracy jako miejsca do prowadzenia działań profilaktycznych.

Zdaniem Zawiszy, państwo powinno postrzegać profilaktykę przede wszystkim z perspektywy pacjenta. – Wczesne wykrycie choroby oznacza niższe koszty leczenia i większe szanse pacjenta. Dlatego środki wydane na profilaktykę nie są wydatkiem, lecz inwestycją – mówi. Dodaje, że potrzebne są konkretne działania, ponieważ same hasła i kampanie nie wystarczą. – Ludzie nie zaczną się badać tylko dlatego, że zobaczą hasła. Trzeba tak zorganizować system, aby było to dla nich po prostu łatwe. Bez tego, nawet najlepsza kampania informacyjna nie przyniesie efektów – tłumaczy.

Zawisza zwraca również uwagę na rolę państwa w komunikacji zdrowotnej. Jej zdaniem, media publiczne, w tym telewizja publiczna, powinny aktywniejsze włączyć się w edukację dotyczącą profilaktyki.

Zdrowie Zdrowie jest ważne nie tylko dla jednostki, stanowi fundament przyszłości państwa

Jeśli nie zaczniemy projektować naszego życia zbiorowego w oparciu o zdrowie, a nie jedynie o wskaźniki ekonomiczne i efektywność, nie odnajdziemy no…

Nagroda za dbanie o zdrowie

Polska 2050 również postrzega profilaktykę jako inwestycję, a nie jako koszt. Poseł Pietrykowski zaznacza, że działania zapobiegające chorobom ostatecznie zmniejszają obciążenie całego systemu. – Każdy odpowiada za swoje zdrowie, ale później państwo ponosi koszty leczenia danej osoby – mówi. Ugrupowanie to nie tylko chce informować o profilaktyce, ale także tworzyć mechanizmy zachęcające do jej praktykowania. – Osoby aktywne fizycznie lub uczestniczące w badaniach przesiewowych, powinny mieć w przyszłości np. pierwszeństwo dostępu do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej – sugeruje.

Pietrykowski podkreśla jednak, że efekty profilaktyki nie są natychmiastowe. – Efekt zdrowotny jest konsekwencją wieloletnich działań każdego z nas. Obecnie oczekujemy natychmiastowych rezultatów, ale w kwestii zdrowia to tak nie działa – mówi. Jego zdaniem Polska dysponuje już wieloma rozwiązaniami dostępnymi dla pacjentów, jednak największym wyzwaniem pozostaje brak wiedzy na ich temat. – Im więcej informacji pojawi się w przestrzeni publicznej, tym lepiej dla wszystkich – podkreśla.

Lekarz, szkoła czy telefon? Jak nawigować pacjenta?

Jednym z punktów spornych jest kwestia tego, kto powinien pełnić rolę głównego przewodnika pacjenta w obszarze profilaktyki. Janusz Cieszyński z Prawa i Sprawiedliwości uważa, że zbyt duży nacisk kładzie się na kampanie edukacyjne, a zbyt mały na kontakt pacjenta z lekarzem. – Impuls ze strony lekarza jest znacznie ważniejszy niż działania edukacyjne. Sądzę, że zbyt często, gdy napotykamy trudności, mówimy o konieczności rozwiązania ich poprzez edukację – stwierdza. Jego zdaniem lekarze powinni być dodatkowo motywowani, na przykład poprzez dodatkowe wynagrodzenie, do zachęcania pacjentów do badań profilaktycznych.

Cieszyński zwraca również uwagę na potrzebę zapewnienia pacjentowi pewności, że w przypadku wykrycia nieprawidłowości w badaniu, nie zostanie z tym problemem sam. – Jeśli ktoś otrzyma wyniki badań profilaktycznych w dogodny sposób i będzie wiedział, że w razie niepokojących rezultatów ktoś się nim zajmie, to spróbuje skorzystać z tych badań – mówi.

PiS wskazuje także na potrzebę lepszego wykorzystania istniejących programów, zanim zostaną utworzone nowe.

Według posłów, narzędzia cyfrowe powinny odgrywać coraz większą rolę w docieraniu do pacjentów. Janusz Cieszyński wskazuje, że rozwiązania takie jak mojeIKP mogą stanowić skuteczne narzędzie przypominania o badaniach i programach profilaktycznych. – Te kanały cyfrowe są korzystne ze względu na niższe koszty ich wykorzystania w porównaniu do zatrudnienia personelu. Oferują one znaczną skalę działania – mówi. Takie podejście podziela Marcelina Zawisza. – Dysponujemy doskonałymi narzędziami. Możemy ich użyć do przypominania ludziom o badaniach i skutecznego zachęcania do dbania o zdrowie – zaznacza.

Edukacja zdrowotna w szkołach: zgoda co do kierunku, spór o zakres

Wprowadzenie edukacji zdrowotnej do programów szkolnych jest jednym z tematów, który łączy polityków różnych ugrupowań. Większość z nich podkreśla, że świadomość zdrowotna powinna być kształtowana od najmłodszych lat. Różnice dotyczą jednak szczegółowego zakresu wiedzy, jaką dzieci powinny zdobywać. Joanna Wicha uważa, że największym mankamentem obecnego rozwiązania jest pominięcie kwestii zdrowia seksualnego. – Dla mnie to porażka. Wiele chorób, którym można zapobiegać, zwłaszcza wśród młodych ludzi, jest związanych właśnie z seksualnością – mówi. Podobne stanowisko zajmuje Monika Wielichowska. – Dobrze przygotowana szkoła stanowi najlepszą ochronę przed dezinformacją, internetowymi mitami i pseudoporadami od patoinfluencerów. Młodzi ludzie powinni czerpać wiedzę od nauczycieli i ekspertów, a nie od przypadkowych kont w mediach społecznościowych – podkreśla.

Polska 2050 ocenia natomiast, że samo wprowadzenie edukacji zdrowotnej do szkół jest ważnym krokiem naprzód. – Nawet ograniczona wiedza jest lepsza niż jej brak. Najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku – stwierdza Norbert Pietrykowski. Sam nowy przedmiot nie przyniesie jednak rewolucyjnych zmian, jeśli będzie prowadzony w sposób sztampowy i nieangażujący młodych ludzi, jak uważa posłanka Zawisza. – Edukacja zdrowotna nie może polegać na tym, że sadzamy dzieci w ławkach i przez 45 minut opowiadamy im, co jest zdrowe. Musi być ciekawa, angażująca i nowoczesna – podkreśla.

Opinie polityczno – społeczne Kazimierz Groblewski: Edukacja zdrowotna, czyli po pierwsze nauczyciel, po drugie nauczyciel

Oby nauczyciel edukacji zdrowotnej sam się nie czerwienił, gdy będzie z dziećmi w VI klasie omawiał budowę ich ciała i zmiany, jakie w nim zachodzą.

Szczepienia i dezinformacja. Państwo musi być obecne tam, gdzie ludzie

Kolejnym wspólnym tematem jest problem spadającego zaufania do szczepień i rosnącej popularności dezinformacji. Joanna Wicha uważa, że państwo przegrywa komunikacyjnie z ruchami antyszczepionkowymi. – Docierają one do ludzi poprzez media społecznościowe, podczas gdy państwo wciąż nie wykorzystuje w pełni takich kanałów – mówi. Jej zdaniem, w kampanie zdrowotne powinni być zaangażowani również influencerzy, którzy łatwiej docierają do szerokiego grona odbiorców. Podobne zdanie prezentuje PSL, choć Radosław Lubczyk podkreśla znaczenie wiarygodności przekazu. – Nie chodzi o to, żeby walczyć z osobami sceptycznymi wobec szczepień, ponieważ taka konfrontacja często przynosi odwrotny skutek. Musimy jednak stworzyć własną narrację opartą na faktach i zapewnić jej szeroką obecność w przestrzeni publicznej – mówi.

Część posłów, w tym Marcelina Zawisza, podkreśla, że narzędziem przyczyniającym się do wzmocnienia profilaktyki i walki z pseudomedycznymi treściami jest lex szarlatan. – Państwo ma obowiązek reagować poprzez edukację, walkę z pseudomedycyną i zdecydowane działania wobec osób świadomie rozpowszechniających nieprawdziwe informacje – dodaje posłanka Razem.

Choroby Prof. Simon: Dlaczego społeczeństwo ma ponosić koszty rezygnacji ze szczepień?

Brak szczepień może doprowadzić do powszechnego nawrotu chorób zakaźnych, takich jak błonica. – Dotknie to osób nieszczepionych i ich rodzin…

Różne ścieżki prowadzące do tego samego celu

Mimo że partie polityczne różnie oceniają, które rozwiązania w zakresie profilaktyki są obecnie najważniejsze, ich podejście ma wspólny mianownik. Wszystkie zgadzają się, że profilaktyka nie może ograniczać się do stworzenia programu i ogłoszenia jego istnienia. Prawdziwym testem dla systemu jest moment, w którym pacjent dowiaduje się o możliwości wykonania badań, znajduje na to czas, udaje się do odpowiedniej placówki i wie, że otrzyma dalsze wsparcie. Ponieważ w profilaktyce największym wyzwaniem nie jest już tylko dostęp do badań. Największym wyzwaniem pozostaje sprawienie, by ludzie rzeczywiście chcieli i mogli z nich skorzystać.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *