Prokuratura zamierza domknąć śledztwo dotyczące Mariana Banasia, który jest podejrzewany o namawianie swoich podwładnych do ujawnienia tajemnicy skarbowej – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Wszystko wskazuje na to, że były prezes NIK stanie przed sądem.
Marian Banaś
Izabela Kacprzak
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty zamierza postawić prokuratura byłemu prezesowi NIK i jakie konsekwencje grożą jego osobie.
- Z jakich powodów były minister finansów miał nakłaniać urzędników do naruszenia tajemnicy skarbowej.
- Na jakim etapie znajduje się wieloletnie śledztwo i które aspekty sprawy trafią do sądu.
W listopadzie minionego roku Prokuratura Regionalna w Białymstoku postawiła Marianowi Banasiowi dwa zarzuty – nakłaniania funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej do ujawnienia informacji objętych tajemnicą skarbową. Miało to miejsce po tym, jak Banaś przestał pełnić funkcję prezesa Najwyższej Izby Kontroli i tym samym utracił immunitet.
Reklama Reklama
Informacje dotyczące postępowania skarbowego, prowadzonego przez wywiad skarbowy w jego indywidualnej sprawie, przekazali mu Tadeusz G., który w tym czasie pełnił funkcję naczelnika Izby Skarbowej w Krakowie, oraz Beata O., ówczesna dyrektorka delegatury NIK w Warszawie (Banaś, jako prezes NIK, był jej przełożonym). Oni również usłyszeli zarzuty.
Polityka Sprawa Banasia: Wiele pytań do szefa NIK
Banaś chciał surowo karać podległych urzędników za błędy w oświadczeniach majątkowych, a sam ma z nimi kłopoty.
Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, prokuratura wydzieliła te wątki do osobnego postępowania. „W tej sprawie prowadzone są czynności końcowe” – odpowiedział na nasze zapytania prok. Zbigniew Szpiczko, rzecznik prokuratury i osoba nadzorująca sprawę. Co to oznacza? Że Marian Banaś, Tadeusz G. oraz Beata O. otrzymali wgląd w materiały śledztwa przeciwko nim, mogą składać wnioski dowodowe (chociaż prokuratura nie musi ich uwzględniać). Zapoznanie się z aktami przez podejrzanych stanowi ostatni etap przed skierowaniem aktu oskarżenia do sądu. Czy tak się stanie?
– Nie komentujemy naszych zamiarów – krótko odparł prok. Szpiczko.
Na polecenie prezesa Mariana Banasia, dyrektorka NIK umówiła się w grudniu 2021 r. na spotkanie z szefową Krajowej Administracji Skarbowej Magdaleną Rzeczkowską (Beata O. znała ją z poprzedniej pracy w KAS). Jak już informowaliśmy, nie tylko nakłaniała urzędniczkę do przekazania jej, a tym samym Banasiowi, informacji na jego temat, ale również, zdaniem prokuratury, próbowała wpłynąć na przebieg postępowania celno-skarbowego. Celem było doprowadzenie do jego zawieszenia. Działania O. nie przyniosły rezultatu – ze względu na jednoznaczne stanowisko szefowej KAS. Dyrektorka złożyła także nieprawdziwe zeznania dotyczące przebiegu swojego spotkania z szefową KAS.
Tadeusz G. to również jego dawny znajomy i współpracownik. Przekazał Marianowi Banasiowi informacje dotyczące postępowania skarbowego w jego sprawie, czego dowodem są m.in. korespondencja mailowa między nim a ówczesnym prezesem NIK.
Czyn, o który oskarżono byłego prezesa NIK z art. 306 § 1 ustawy Ordynacja podatkowa, zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności, natomiast z art. 231 § 2 Kodeksu karnego – karą do 10 lat.
Marian Banaś chroniony przed zarzutami w czasach rządów PiS
Dlaczego Marian Banaś, piastując wcześniej stanowiska ministra finansów i szefa Krajowej Administracji Skarbowej, zdecydował się złamać zasadę ochrony tajemnicy skarbowej, mając świadomość jej wagi? W sprawie jego oświadczeń majątkowych toczyło się postępowanie karne na podstawie materiałów przekazanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Kontrola CBA wykazała, że Banaś złożył 10 nieprawdziwych oświadczeń dotyczących swojego majątku – miało to miejsce w okresie od listopada 2015 r. do sierpnia 2019 r., kiedy to pełnił funkcje szefa Służby Celnej, a następnie Krajowej Administracji Skarbowej, ministra finansów i prezesa Najwyższej Izby Kontroli.
W KAS toczyło się również postępowanie dotyczące wysokości opłat z tytułu podatku od wynajmu jego kamienicy w Krakowie osobom związanym z lokalnym półświatkiem. Prokuratura zamierzała – zgodnie z wnioskiem o uchylenie mu immunitetu z lipca 2021 r. – postawić prezesowi NIK zarzut popełnienia przestępstwa skarbowego polegającego na zaniżaniu w deklaracjach podatkowych za lata 2015-2020 przychodów z tytułu najmu kamienicy w Krakowie. Spowodowało to stratę Skarbu Państwa w wysokości ponad 50 tys. zł z tytułu należnego podatku dochodowego. Wniosek prokuratury, który miał na celu postawienie mu zarzutów w tej sprawie, został przekazany ówczesnej Marszałek Sejmu Elżbiecie Witek. Nigdy nie został poddany pod głosowanie przez Sejm.
Polityka Cisza w sprawie immunitetu Mariana Banasia. Prezes NIK może liczyć na sojuszników w PiS
Od dwóch lat w Sejmie zalega wniosek prokuratury dotyczący uchylenia immunitetu Marianowi Banasiowi. PiS zwleka z decyzją, obawiając się porażki w głosowaniu.
Główne postępowanie dotyczące nieprawidłowości w majątku Banasia formalnie trwa już od siedmiu lat. Dlaczego nie zostało zakończone? – Nadal prowadzone są czynności w tej sprawie – oświadczył prok. Szpiczko. Jakie? – Nie mogę tego ujawnić – odparł rzecznik.
Śledczy nie dopatrzyli się próby służb przeciwko prezesowi NIK
Marian Banaś od lat utrzymuje, że postępowanie w sprawie jego majątku stanowi próbę jego zniszczenia. „Jako urzędujący Prezes Najwyższej Izby Kontroli padłem ofiarą największej w najnowszej historii III RP intrygi polityczno-kryminalnej, zorganizowanej przez grupę przestępczą, której celem było zmuszenie mnie do rezygnacji z piastowanego stanowiska” – mówił w swoim oświadczeniu, domagając się powołania komisji śledczej.
Przełomowe miały być zeznania nowych świadków Mariana Banasia, którzy zeznawali przed prokuraturą w ubiegłym roku. Jednakże, jak się okazało, nie wniosły one żadnych istotnych informacji do śledztwa.
Audyt postępowania prowadzonego w Białymstoku, które trwa od siedmiu lat, przeprowadzony przez zespół Prokuratury Krajowej po zmianie władzy, stwierdził, że „decyzję o wszczęciu śledztwa, pomimo jej wad w zakresie konstrukcji i treści uzasadnienia, należy uznać za zasadną”.
Mecenas Marek Małecki nie jest już obrońcą Mariana Banasia w tej sprawie. Mecenas Beata Czechowicz, którą próbowaliśmy zapytać o ocenę materiału dowodowego prokuratury z wyłączonego wątku, nie odbierała od nas telefonu. Nie odpowiedziała także na naszą prośbę o kontakt wysłaną SMS-em. Marian Banaś nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów.
