Śledztwo Prokuratury Europejskiej i CBA dotyczące nieprawidłowości w ramach programu „Czyste Powietrze” obejmuje nie tylko okres rządów PiS, ale również rozciąga się aż do lutego 2026 r., obejmując tym samym także obecną koalicję rządzącą — wynika z dokumentów, do których dotarł Business Insider Polska. Prezentujemy te materiały i analizujemy, w jaki sposób mogło dojść do afery o wartości miliardów, za którą grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Uzyskaliśmy dostęp do dokumentów instytucji państwowych, które ukazują łańcuch decyzji i zaniechań mogących prowadzić do nadużyć w jednym z kluczowych programów polskiej transformacji energetycznej.
Przy podejmowaniu tych decyzji zignorowano między innymi zalecenia Banku Światowego, a istotne poprawki w programie, mające zapobiegać nadużyciom, wprowadzono dopiero w 2025 roku. Ukazujemy, jak program został skonstruowany bez odpowiednich zabezpieczeń, a kolejne sygnały o nieprawidłowościach przez długi czas pozostawały bez reakcji.
Przeczytaj również: Rząd nie odpuści Adamowi Glapińskiemu. Kulisy gry o NBP
Prokuratura Europejska bada nadużycia w kontekście programu „Czyste Powietrze”. Jak ustalił Business Insider Polska, zakres dochodzenia w sprawie niewypełnienia obowiązków obejmuje okres **od co najmniej 25 stycznia 2022 r. do 18 lutego 2026 r.** Pod lupą śledczych znalazły się nie tylko decyzje (lub ich brak) z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, ale również funkcjonowanie programu pod nadzorem minister klimatu Pauliny Hennig-Kloski oraz nowych władz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). O tak szerokim zakresie czasowym śledztwa informował wcześniej portal Money.pl.
„Wprowadzimy niezbędne modyfikacje w programie Czyste Powietrze” — zapewniano w umowie koalicyjnej obecnego rządu, podpisanej 10 listopada 2023 r.
Tymczasem, jak wynika z dokumentu, do którego dotarł BI, śledztwo w podanym okresie dotyczy potencjalnych działań i zaniechań funkcjonariuszy publicznych z Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz NFOŚiGW. Chodzi o proces tworzenia i wdrażania kolejnych etapów programu „Czyste Powietrze”. Śledczy badają sprawę pod kątem działania na szkodę interesu publicznego. Za to przestępstwo, określone w art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Prokuratura Europejska wkracza do akcji
W kwietniu Centralne Biuro Antykorupcyjne, działając na polecenie Prokuratury Europejskiej, przeszukało szereg instytucji (m.in. Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, ministerstwa klimatu i funduszy, a także NFOŚiGW) w celu zabezpieczenia dokumentacji dotyczącej sprawy. Europejscy śledczy podjęli działania z uwagi na fakt, że program był realizowany również przy wykorzystaniu środków unijnych. Śledztwo jest na wczesnym etapie, nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów.

Przygotowania do KPO. Eksperci już w 2021 r. sugerowali ostrożność
W 2021 roku ówczesny obóz rządzący pracował nad trzecią wersją programu „Czyste Powietrze”. Od samego początku przewidywano w niej zwiększony poziom dofinansowania (nawet do 100 proc.), a co ważniejsze – prefinansowania. Celem było objęcie programem jak największej liczby gospodarstw domowych o niższych dochodach. Oczekiwania te zostały uwzględnione również w Krajowym Planie Odbudowy, nad którym wówczas pracowano.
W czerwcu 2021 roku powołano zespół, którego zadaniem było opracowanie szczegółowych rozwiązań formalnych w nowej odsłonie programu „CP”. W skład zespołu weszli m.in. przedstawiciele ministerstw (klimatu, funduszy, rodziny), Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska wraz z jego wojewódzkimi jednostkami, a także przedstawiciele Banku Światowego i Polskiego Alarmu Smogowego.
Z notatek ze spotkań zespołu, do których dotarł Business Insider, wynika, że już wtedy dyskutowano nad sposobami odpowiedniego zabezpieczenia zasad prefinansowania, aby zapobiec wypływowi środków. Jednak ich postulaty pozostały zignorowane.
Katastrofie można było zapobiec. Ostrzeżenia dotyczące „Czystego Powietrza”
„Prefinansowanie mogłoby być realizowane, na przykład, przez wykonawcę wyłonionego w drodze przetargu, który zajmowałby się realizacją inwestycji w imieniu grupy wnioskodawców i otrzymywałby środki bezpośrednio od WFOŚiGW” — czytamy w notatce z posiedzenia zespołu z 27 kwietnia 2022 roku.
„Połączenie punktu dotyczącego operatorów z prefinansowaniem wskazywało na możliwość zawierania umów trójstronnych: pomiędzy WFOŚiGW, wykonawcą a beneficjentem — umowa zobowiązywałaby wykonawcę do zapewnienia prawidłowej realizacji zadań zgodnie z warunkami programu” — dodano.
Dokumenty te potwierdzają, że uczestnicy dyskusji byli świadomi ryzyka potencjalnych nadużyć, jeśli program zostanie niewłaściwie skonstruowany. Nie wypracowano jednak żadnego konkretnego rozwiązania, które adresowałoby ten problem. Nawet w czerwcu 2022 roku zespół nadal prowadził dyskusje o charakterze ogólnym. Z notatki z 9 czerwca 2022 roku wynika na przykład, że rozważano większe zaangażowanie gmin zamiast WFOŚiGW.
Teoretycznie istniał jeszcze margines czasowy — zgodnie z KPO, odpowiednie zmiany miały zostać wypracowane do końca 2022 roku.
Minister z PiS naciska na gaz. Bez zabezpieczeń
Jednak wszystkie te dyskusje okazały się w dużej mierze bez znaczenia. W lipcu 2022 roku Anna Moskwa, pełniąca funkcję ministra klimatu i środowiska w rządzie Mateusza Morawieckiego, przedstawiła szczegóły nowej edycji programu „Czyste Powietrze”. — Istotą tego programu jest to, że wypłacamy zaliczki, czyli uruchamiamy dotację jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji, co pomoże najuboższym osobom. Tym, którzy chcą wymienić piec w swoim domu, ale często nie dysponują środkami na pokrycie kosztów takiej inwestycji z własnej kieszeni — mówiła Moskwa podczas konferencji prasowej w Radomiu 2 lipca 2022 roku.

Zasady były proste — 50 proc. wartości inwestycji trafiało na konto wykonawcy jeszcze przed jej realizacją. W przypadku tzw. kompleksowej, głębokiej termomodernizacji maksymalne dofinansowanie sięgało nawet 136 200 zł.
Ograniczenia, które były przedmiotem dyskusji zespołu, nie zostały wdrożone. Nie powołano operatorów, którzy mogliby nadzorować wykonawców. Zabrakło również listy „zaufanych” wykonawców, nie ustalono cen referencyjnych, a także nie wdrożono wspomnianych umów trójstronnych między wykonawcami, WFOŚ a beneficjentami, które chroniłyby interesy tych ostatnich.
Mówiąc wprost: państwo pokrywało nawet 100 proc. kosztów, a wykonawcy, oprócz otrzymania połowy kwoty z góry, nie byli zobowiązani do przestrzegania limitów cenowych za poszczególne elementy (np. drzwi, okna) ani do tłumaczenia skali wydatków przed instytucjami państwowymi. Skutki tego stanu rzeczy nie kazały na siebie długo czekać.

Eldorado dla wykonawców i beneficjentów
Wykonawcy i beneficjenci dostrzegli nadarzającą się okazję. W 2023 roku liczba wniosków znacząco wzrosła — z 158 tys. rok wcześniej do 217 tys., co stanowi wzrost o blisko 40 proc.
Nie ma w tym nic dziwnego. Do końca 2022 roku program obejmował maksymalne kwoty dotacji za metr kwadratowy: okna — 210 zł, drzwi — 600 zł, ocieplenia — 45 zł oraz bramy garażowej — 600 zł. Po zmianach nic już nie stało na przeszkodzie, aby ceny osiągały astronomicznie wyższe wartości.
Symbolem marnotrawienia publicznych funduszy stały się drzwi wycenione na ponad 40 tys. zł, o których na platformie X informowała obecna minister klimatu Paulina Hennig-Kloska. Jednak formalne zmiany w programie musiały zostać wprowadzone stosunkowo późno, nawet za jej kadencji.
x.com
Porażka państwa z powodu wadliwego regulaminu
Kierownictwo ministerstwa i NFOŚiGW, widząc odpływ milionów środków, podejmowało próby ratowania sytuacji poprzez tzw. księgę procedur w 2025 roku. W praktyce wprowadziła ona wsteczne limity dla okien, drzwi i stolarki okiennej. Beneficjenci informowali o otrzymywaniu komunikatów, że ceny są „nierynkowe”, a Wojewódzki Fundusz nie wypłaci im pełnej kwoty — nawet jeśli nieświadomi beneficjenci z najniższymi dochodami, korzystający z najwyższego poziomu dofinansowania, stali się ofiarami tych sytuacji.
— Nigdy nie otrzymali żadnych środków na swoje konto, ponieważ rozliczenie odbywało się na linii WFOŚiGW-firma, ale to oni ostatecznie ponoszą odpowiedzialność za zawyżanie dotacji przez wykonawców. W Polsce są dziesiątki tysięcy takich beneficjentów — stwierdza Andrzej Guła, twórca Polskiego Alarmu Smogowego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Robert Gajda, zastępca prezesa NFOŚiGW o zatorach w Czystym powietrzu
Jednak zasady programu „Czyste Powietrze” wprowadzone od 2023 roku sprawiły, że zawyżone ceny stały się zgodne z literą prawa. Niedawno potwierdził to Sąd Rejonowy w Olsztynie, który nieprawomocnie orzekł, że zakup drzwi za 40 tys. zł był zgodny z regulaminem programu (ponieważ nie obowiązywały limity kwotowe) i nakazał Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wypłatę wstrzymanej dotacji wraz z odsetkami.
Istniało więcej luk prawnych prowadzących do ryzyka wyłudzeń. Potencjalnie możliwe było wielokrotne otrzymanie środków na tę samą nieruchomość, a aby uzyskać wyższe dofinansowanie, wystarczyło na przykład przepisać ułamek nieruchomości na osobę o bardzo niskich dochodach. Wątpliwości budziły również kwestie pełnomocnictwa, do którego nie wymagano nawet potwierdzenia notarialnego.

Gigantyczna luka prawna w „Czystym Powietrzu”
Całkowita kwota nadużyć nie jest znana — według informacji Business Insidera, Prokuratura Europejska jest na etapie ich szacowania. Można jednak przypuszczać, że mowa jest o kwotach sięgających nawet miliardów złotych. W komunikacie z grudnia 2024 roku na rządowej stronie programu „Czyste Powietrze” można było dowiedzieć się, że NFOŚiGW złożył zawiadomienie do prokuratury dotyczące „kilku firm” odpowiedzialnych za 6 tys. wniosków na około 600 mln zł. A to prawdopodobnie niewielka część tej kwoty.
— Straty wynikające z drastycznego zawyżania dotacji lub finansowania z pieniędzy publicznych urządzeń, które nie kwalifikowały się do finansowania (np. kotłów węglowych), mogą sięgać miliardów złotych. Już w samym 2024 roku złożono wnioski na kwoty przekraczające 10 mld zł. Aby oszacować straty, należałoby porównać ceny rynkowe (np. stolarki okiennej) z wysokością dotacji przyznawanych przez fundusze ochrony środowiska oraz uzyskać odpowiedź na pytanie, ile urządzeń grzewczych (np. kotłów węglowych) zostało dofinansowanych z programu „Czyste Powietrze” wbrew regulaminom i przepisom — wyjaśnia Andrzej Guła.
Tymczasem skala programu była ogromna. Według najnowszych danych, od września 2018 roku do maja 2026 roku w ramach programu „Czyste Powietrze” zawarto 966,8 tys. umów i wypłacono 21,4 mld zł dofinansowania.

— Nie zadbano o interesy ludzi, do których pukali sprzedawcy, oferując „Czyste Powietrze” niczym garnki. Wprowadzenie limitów na okna i drzwi zajęłoby kilkadziesiąt godzin, maksymalnie kilka dni. Poprzez wstrzymanie tych zmian w 2023 roku, a następnie brak reakcji w 2024 roku, straciliśmy — zgodnie z regulaminem i niekoniecznie — moim zdaniem co najmniej 4 miliardy złotych, a może nawet dwukrotnie więcej. Co gorsza, nikt nie wie dokładnie ile, ponieważ NFOŚiGW nie dysponuje centralną bazą danych dotacji. Ponadto, skoro nie wprowadzono cen referencyjnych, sprzedawano na przykład kocioł wart 8 tys. zł po cenie trzykrotnie wyższej. Nadwyżka trafiała do kieszeni — mówi ekspert, który wolał zachować anonimowość.
Bank Światowy, zapytany przez nas, przyznaje, że faktycznie wysyłał sygnały, iż system od początku powinien funkcjonować inaczej. „Bank doradzał wdrożenie rozwiązań mających na celu przyspieszenie wymiany starych kotłów i termomodernizacji domów jednorodzinnych, przy jednoczesnej ochronie konkurencji rynkowej i zabezpieczeniu interesów beneficjentów, zwłaszcza gospodarstw domowych o najniższych dochodach, które nieproporcjonalnie często dotyka problem ubóstwa energetycznego i zanieczyszczenia powietrza. Niektóre z tych rozwiązań, takie jak wprowadzenie systemu operatorów i cen referencyjnych, mających na celu wsparcie efektywnego wydatkowania środków publicznych, były rekomendowane w raporcie bankowym „Catching up Region’s” — czytamy w odpowiedzi przesłanej przez BŚ.
Anna Moskwa odpowiada. „Realna, istotna potrzeba”
Skąd więc decyzja rządu PiS o rezygnacji z „zabezpieczeń”? W tej sprawie skierowaliśmy pytania do minister Anny Moskwy, która pełniła funkcję szefowej resortu klimatu w latach 2021–2023.
„Dokładnie analizowaliśmy szereg rekomendacji opracowanych przez zespoły eksperckie. Program „Czyste Powietrze” jest jednak dynamicznym systemem. Jako resort i Narodowy Fundusz wraz z wojewódzkimi funduszami musieliśmy wyważyć racje — z jednej strony wielopoziomowe modele zabezpieczeń i procedur, które mogłyby ograniczyć dostępność programu, a z drugiej: realną, istotną potrzebę wymiany kotłów emitujących zanieczyszczenia i konieczność uproszczenia procedur, aby obywatele o niższych dochodach nie napotykali na bariery biurokratyczne i finansowe w szczycie kryzysu energetycznego” — podkreśla była minister w przesłanej nam odpowiedzi.
W swojej odpowiedzi zaznacza, że lata 2022–2023 były okresem gwałtownego wzrostu cen energii, materiałów budowlanych i usług wykonawczych. Była minister broni również modelu prefinansowania. „Wdrożenie go traktowaliśmy jako format pilotażowy, wykazując pełną gotowość do wprowadzania elastycznych zmian w miarę gromadzenia doświadczeń z funkcjonowania programu” — zapewnia.
„Jest to standardowe, sprawdzone rozwiązanie, z powodzeniem stosowane w wielu innych programach publicznych i unijnych tam, gdzie celem jest umożliwienie beneficjentom realizacji inwestycji bez wkładu własnego” — twierdzi, wskazując na mechanizmy stosowane w innych programach unijnych: FENG, FEnIKS czy KPO.
Odrzuca również argument dotyczący umów trójstronnych. „Wprowadzenie umów trójstronnych niosło ze sobą ogromne ryzyko paraliżu biurokratycznego i spowolnienia tempa wdrażania środków. Ponadto, nie byłoby zgodne z zasadami wydatkowania środków UE. Beneficjent środków musi być jasno określony w umowie” — tłumaczy.
„Każdy duży program publiczny wymaga dostosowania do doświadczeń pojawiających się w trakcie jego funkcjonowania. Kluczowy okres wypłat przypadał na rok 2024 i wówczas zadziałały wdrożone mechanizmy kontrolne” — podsumowuje Moskwa.
Instytucje państwowe alarmują o nieprawidłowościach. I nic się nie dzieje
Program funkcjonował bez ograniczeń i restrykcji przez cały 2023 rok, a także na początku 2024 roku. Jak wynika z pisma Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Toruniu, do którego dotarł Business Insider, skierowanego do Pawła Augustyna, zastępcy prezesa NFOŚiGW, urząd już w lutym 2024 roku odnotował szereg podejrzanych praktyk. Narodowy Fundusz jest głównym zarządcą, koordynatorem i dysponentem środków w ramach programu.
Dariusz Wrzos, wiceprezes WFOŚ w Toruniu, opisywał między innymi przekazywanie ułamka nieruchomości w darowiźnie osobom wykazującym najniższe dochody (a tym samym kwalifikującym się do najwyższego dofinansowania), wydzielanie lokali w celu uzyskania podwójnego dofinansowania za jedną nieruchomość, czy składanie oświadczeń o jednoosobowym gospodarstwie domowym z praktycznie zerowymi dochodami.
Zaznaczał również, że „w ostatnim okresie do Wojewódzkiego Funduszu w Toruniu dociera coraz więcej informacji o zajęciach wierzytelności pieniężnych wykonawców robót budowlanych przez komorników. Należy zaznaczyć, że w przypadku niewypłacalności lub upadłości wykonawcy, do spłaty zaliczki będzie zobowiązany beneficjent uzyskujący dochody w kwocie równej lub niższej od minimalnego poziomu egzystencji. Wzrost tego rodzaju sytuacji podważy zaufanie do programu”. Innymi słowy — bez umów trójstronnych środki przekazywane wykonawcom „znikają”, a odpowiedzialność ponoszą beneficjenci.
„Uprzejmie proszę o rozważenie modyfikacji programu „Czyste Powietrze” w celu wyeliminowania lub przynajmniej ograniczenia zasygnalizowanych praktyk” — kończy swój list datowany na 16 lutego 2024 roku.

MKiŚ ma świadomość nadużyć. Mijają miesiące
Również samo Ministerstwo Klimatu i Środowiska dysponowało informacjami wskazującymi na wypływ środków z programu. Pisze o tym bez ogródek wiceminister Krzysztof Bolesta w piśmie z 28 marca 2024 roku skierowanym do Doroty Zawadzkiej-Stępniak, prezes NFOŚiGW.

„Mając na uwadze skalę i charakter otrzymywanych informacji o potencjalnych nadużyciach finansowych identyfikowanych w ramach PPCP (Program Priorytetowy Czyste Powietrze), IP (Instytucja Pośrednicząca, czyli Departament Funduszy Europejskich w MKiŚ — przyp. red.) dostrzega konieczność natychmiastowego podjęcia działań zapobiegawczych” — wyraźnie zaznacza Bolesta.
| Data | Wydarzenie |
|---|---|
| Czerwiec 2021 | Utworzenie zespołu ds. opracowania nowej odsłony programu Czyste Powietrze. |
| Kwiecień – czerwiec 2022 | Posiedzenia zespołu dotyczące zasad prefinansowania. Eksperci ostrzegają przed ryzykiem. |
| 2 lipca 2022 | Minister Anna Moskwa prezentuje szczegóły nowej edycji programu Czyste Powietrze. |
| Styczeń 2023 | Rozpoczęcie prefinansowania. |
| 16 lutego 2024 | Pismo WFOŚ w Toruniu do NFOŚiGW dotyczące podejrzanych praktyk. |
| 28 marca 2024 | Pismo wiceministra Krzysztofa Bolesty do NFOŚiGW dotyczące możliwych nadużyć. |
| Kwiecień 2024 | Częściowe uszczelnienie programu. |
| Listopad 2024 | Zawieszenie programu i wstrzymanie przyjmowania wniosków. |
| 31 marca 2025 | Wznowienie programu wraz z reformami. |
Reakcja? Spóźniona i niewystarczająca
Ostrzeżenia nie przełożyły się jednak na szybkie i realne uszczelnienie programu. Chociaż podejmowano kontrole (w pierwszym półroczu 2024 roku fundusz przeprowadził u beneficjentów 4 656 kontroli, a nieprawidłowości programu stwierdzono w zaledwie 12% skontrolowanych umów), zasady programu przez długi czas pozostawały niezmienione.
— Wiedza o nadużyciach wynikających ze zniesienia limitów na okna i drzwi istniała od dawna. Dziwi fakt, że mimo posiadania tej wiedzy, przez wiele miesięcy nie przywrócono limitów dotacyjnych, chociaż wprowadzenie takiej zmiany w regulaminie programu jest kwestią jednej błyskawicznej decyzji zarządu funduszu, która powinna zostać wdrożona z dnia na dzień — stwierdza Andrzej Guła.
Zapytaliśmy o to zarówno ministerstwo klimatu, jak i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, powołując się na wspomnianą wcześniej korespondencję WFOŚ oraz pismo wiceministra Bolesty.
W odpowiedziach obie instytucje wskazują, że w kwietniu 2024 roku podjęto działania uszczelniające. Wymieniono między innymi:
- ograniczenie najwyższego poziomu dofinansowania do jednego budynku na beneficjenta
- obowiązkową listę ZUM (zielonych urządzeń i materiałów), która umożliwiała przyznawanie dotacji wyłącznie na urządzenia (pompy ciepła, kotły na pellet i zgazowujące drewno)
- wzmocnienie wymogów formalnych i dokumentacyjnych przy wnioskowaniu o zaliczkę, doprecyzowanie zasad rozliczania zaliczek i terminów realizacji przedsięwzięcia, w celu ułatwienia egzekwowania zwrotu lub rozliczenia środków, doprecyzowanie zasad udzielania pełnomocnictw
NFOŚiGW w swojej odpowiedzi zapewnia również, że w ramach podjętej interwencji opublikował ostrzeżenie w internecie. „Na stronie internetowej programu zamieszczono komunikat ostrzegający beneficjentów przed zawyżaniem kosztów” — czytamy.
Ekspert, z którym rozmawiamy, podkreśla jednak, że nawet po wprowadzonych zmianach program nadal miał poważne luki. — Przykładem było dopuszczenie do finansowania, wbrew regulaminowi programu, urządzeń, które nie miały prawa być finansowane ze środków publicznych, np. kotłów na węgiel lub kotłów umożliwiających montaż tzw. rusztu awaryjnego. O tych praktykach informowaliśmy w 2025 roku MKiŚ, wskazując, że urządzenia te nadal są umieszczane na liście ZUM, dopuszczającej dany produkt do finansowania w ramach programu „Czyste Powietrze” — mówi Guła.
„Reakcja NFOŚiGW miała charakter etapowy i systemowy — równolegle przygotowywano rozwiązania systemowe wymagające szerszych uzgodnień i dłuższego czasu wdrożenia” — odpowiada NFOŚiGW.
Gruntowna reforma dopiero w 2025 roku
Kolejne, bardziej znaczące uszczelnienie programu nastąpiło 31 marca 2025 roku. Dopiero wówczas m.in. zmieniono definicję beneficjenta (wymuszając posiadanie nieruchomości od co najmniej 3 lat), wprowadzono system operatorów, określono maksymalne koszty jednostkowe oraz ustanowiono obowiązkowe audyty energetyczne.
„Równolegle prowadzone są dalsze działania, w tym bieżąca analiza funkcjonowania programu oraz kolejne konsultacje publiczne dotyczące zmian w programie, prowadzone przez NFOŚiGW, stanowiące podstawę do dalszych modyfikacji Programu” — stwierdza MKiŚ w przesłanej nam odpowiedzi.
Toczącego się śledztwa ani MKiŚ, ani NFOŚiGW nie komentują. „W związku z trwającymi postępowaniami karnymi, w tym prowadzonymi przez właściwe organy ścigania (CBA oraz Prokuraturę Europejską), Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wstrzymuje się od udzielania szczegółowych informacji dotyczących zagadnień, które mogą podlegać tym postępowaniom” — ucina NFOŚiGW.
Wstrzymanie wniosków
Wydaje się, że koniec największego „eldorado” zawyżonych kosztów nastąpił jednak nie w wyniku prawnych uszczelnień, lecz… kontrowersyjnego, nagłego zawieszenia programu w listopadzie 2024 roku i wstrzymania przyjmowania wniosków. Media opisywały wówczas długie opóźnienia w wypłatach, wyczerpanie środków w programie, a także liczne przykłady trudnej sytuacji finansowej firm, które z dnia na dzień straciły źródło dochodu, nawet jeśli w ich przypadku nie stwierdzono żadnych niedozwolonych praktyk. Wykonawcy alarmowali, że zostali bez środków do życia, a ich wnioski przez miesiące nie były rozpatrywane.
— Każdy prowadzony biznes wiąże się z pewnymi kosztami i trzeba być przygotowanym na finansowanie działalności — mówił w grudniu 2025 roku w programie „Onet Rano Finansowo” Robert Gajda, zastępca prezesa NFOŚiGW, odpowiadając na zarzuty przedsiębiorców, którzy nadal czekali na wypłatę środków w ramach programu „Czyste powietrze”.
CBA w przesłanej nam odpowiedzi wskazuje, że funkcjonariusze biura prowadzą postępowania przygotowawcze i odsyłają nas do Prokuratury Europejskiej. „Oba śledztwa są w toku [dotyczące samego programu, jak i potencjalnych nadużyć wykonawców i beneficjentów — przyp. red.]. Z tego powodu, a także w celu niezakłócania przebiegu toczących się postępowań i ich wyników, nie możemy w chwili obecnej ujawnić żadnych dodatkowych informacji poza tymi, które już opublikowaliśmy w komunikatach prasowych” — odpowiada nam z kolei Prokuratura Europejska.
Projekt został ponownie uruchomiony 31 marca 2025 roku. — Obecne niskie tempo realizacji programu nie pozwoli na osiągnięcie celów programu nawet za 50 lat, a nie jak zapisano w dokumentach programowych – do 2032 roku. Szkoda, ponieważ ten ważny program miał na celu wyprowadzenie gospodarstw domowych z ubóstwa energetycznego, zmniejszenie rachunków za ogrzewanie domów, wsparcie niezależności energetycznej Polski i rozwiązanie problemu zanieczyszczonego powietrza — podsumowuje Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego.
Autor: Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
