Poczta Polska nabywa komputery. Ogłoszono znaczący przetarg, a przy okazji ujawniło się, jak istotna jest zwiększona rywalizacja między uczestnikami. Wymóg posiadania dwóch certyfikatów, wprowadzany od około trzech lat do warunków przetargów państwowych, w przypadku Poczty oznaczałby dodatkowy koszt rzędu nawet 100 milionów złotych.

W roku ubiegłym Ministerstwo Cyfryzacji postawiło wymóg spełnienia dwóch dodatkowych certyfikatów (poza unijnymi) w dużych przetargach na dostawę laptopów dla uczniów. Jednym z nich jest amerykański, a w rzeczywistości tajwański, certyfikat EPEAT, a drugim szwedzki TCO. To natychmiast wykluczyło z postępowania większość dostawców, zwłaszcza rodzimych producentów, pozostawiając jedynie pięciu potencjalnych oferentów: HP, Dell, Lenovo, Asus i Acer.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Kto zapłaci za zieloną energię? | Onet Rano Finansowo
Gdyby dopuszczono choć jeden z tych dwóch certyfikatów, zamiast obu jednocześnie, liczba oferentów mogłaby się podwoić, co zwiększyłoby konkurencję i prawdopodobnie obniżyło ceny. Natomiast całkowita rezygnacja z tych dodatkowych certyfikatów i pozostawienie jedynie tych zgodnych z prawem unijnym i polskim, czyli z rodziny ISO, umożliwiłaby udział w przetargu również polskim producentom. Dla jasności, nie jest wymagane produkowanie wszystkich komponentów; można je pozyskiwać, na przykład z Chin lub Tajwanu, oferując polską wersję sprzętu sprzedawanego przez międzynarodowych potentatów.
Jednakże ministerstwo uznało oba certyfikaty za konieczne. Nie przedstawiono nam wówczas uzasadnienia dla takiego podwójnego wymogu, zwłaszcza dlaczego zastosowano spójnik „i” zamiast „lub”. Choć różnica wydaje się nieznaczna, w rzeczywistości przekłada się na dziesiątki milionów złotych. Jeszcze większą różnicę przyniosłaby rezygnacja z obu dodatkowych certyfikatów poza ISO. Następnie, na podobnych zasadach, NASK ogłosił przetarg na 192 tysiące laptopów.
Przetarg dla Poczty Polskiej
Przetargi zostały przeprowadzone, a zwycięzcy otrzymali należności. Rok później sytuacja się powtarza, a Poczta Polska ogłasza nowy przetarg, tym razem na komputery. Warto przypomnieć, że Poczta niedawno przeprowadziła zwolnienia pracowników w celu ustabilizowania sytuacji finansowej po stratach (w latach 2023-2024 odnotowano stratę netto w wysokości 1,5 miliarda złotych). Zwolnienia objęły 8,5 tysiąca osób.
Niemniej jednak, konieczna jest okresowa wymiana sprzętu, a Poczta jest znaczącym zamawiającym. Posiada wiele placówek, w których użytkuje się tysiące komputerów. „Poczta Polska zainicjowała jeden z największych projektów modernizacyjnych w dziedzinie infrastruktury IT w swojej historii” – informowała spółka skarbu państwa pod koniec marca bieżącego roku. Zamówienie obejmowało docelowo 24 tysiące komputerów stacjonarnych wraz z monitorami oraz do 1 tysiąca notebooków. Wymieniane są wszystkie komputery w firmie, które nadal działają w oparciu o systemy Windows 7 i Windows 10.

Warunki przetargu zawierały wymóg posiadania wspomnianych dwóch certyfikatów dla laptopów. W przypadku komputerów stacjonarnych i monitorów nie były one wymagane – stosowano jedynie certyfikaty z europejskiej serii ISO.
W ramach pierwszej umowy wykonawczej zakupiono 3750 kompletów komputerowych. Zwycięzcami zostali:
- konsorcjum MBA System i Levelite Prosta,
- Intaris,
- oraz konsorcjum: Suntar i PPHU Piomar.
W drugiej części przetargu zwyciężyło konsorcjum MBA System i Levelite Prosta.
Tylko czterech oferentów
Poczta zawarła umowy o łącznej wartości 101 milionów złotych. W odpowiedzi na przetarg wpłynęły cztery oferty, co sygnalizuje, że warunki postępowania ograniczyły konkurencję.
Największą kwotę otrzymała firma Intaris, od której zakupiono komputery stacjonarne, do których wymagano jedynie certyfikatów z serii ISO. MBA System dostarczy laptopy za 8 milionów złotych – te z wymaganymi oboma dodatkowymi certyfikatami, TCO i EPEAT.
„Spółka podejmuje działania w celu zabezpieczenia finansowania kolejnych etapów programu” – poinformowała Poczta w komunikacie.
Według naszego anonimowego informatora, problem polega na tym, że złożone oferty okazały się znacznie droższe od oczekiwań Poczty. Wyjaśnia on również, że MBA System reprezentuje chińskie Lenovo, Intaris reprezentuje tajwańskiego Acera, a Suntar – amerykańskie HP.
Poczta, borykająca się z problemami finansowymi i koniecznością oszczędzania, wysłała w związku z tym zapytania rynkowe „obok” przetargu, dopuszczając w nich oferty bez certyfikatów TCO i EPEAT.
— Skontaktowaliśmy się z zamawiającym, ale wymóg TCO stanowił barierę. Poprosiliśmy o zniesienie tego wymogu, a zamawiający wyraził na to zgodę — powiedział nasz informator.

Nawet 100 mln zł więcej
Kwiecień zapytanie Poczty do rynku dotyczy zamówienia do 12 tysięcy komputerów stacjonarnych, 3 tysięcy laptopów oraz 15 tysięcy monitorów do tych urządzeń. Całkowita wartość takiego zamówienia szacowana jest na około 240 milionów złotych brutto – podał nasz informator, reprezentujący polskiego oferenta.
Czytaj też: AI rządzi w polskich urzędach mimo braku regulacji. Urzędnicy tracą cierpliwość
Taka kwota byłaby osiągnięta bez wymogu posiadania certyfikatów TCO/EPEAT. Gdyby Poczta jednak pozostała przy wymogu ich posiadania, koszty zakupu wzrosłyby o 30-40 proc. – oszacował informator. Oznacza to wzrost kosztu zamówienia o aż 70-100 milionów złotych w porównaniu do sytuacji z wymogiem jedynie certyfikatów ISO. Zamiast 240 milionów złotych Poczta musiałaby wydać 310-340 milionów złotych. Pozostałe warunki, takie jak gwarancja czy parametry komputerów, pozostałyby niezmienione.
Drogie, prywatne certyfikaty
Dlaczego polscy producenci nie ubiegają się o te dwa dodatkowe certyfikaty, ograniczając się jedynie do certyfikacji ISO?
— Rozważamy uzyskanie certyfikatów, ale jest to kosztowne i czasochłonne. Uzyskaliśmy już wszystkie certyfikaty ISO. Problem z TCO i EPEAT polega na tym, że są to prywatne certyfikaty instytucji, które pobierają za nie opłaty. Certyfikacja TCO odbywa się na Tajwanie, gdzie znajdują się fabryki światowych potentatów. Procedura trwa rok, a certyfikat jest wydawany na dwa lata. W sytuacji, gdy światowy potentat sprzedaje milion komputerów, koszty rozkładają się na sztukę, obniżając jednostkowy koszt. W przypadku polskich producentów, przykładowo 50 tysięcy sprzedanych sztuk, koszt ten jest znacznie wyższy – wyjaśnił informator.
Różnice w przeliczeniu na jednostkę mogą być jeszcze większe, ponieważ certyfikaty TCO i EPEAT są wydawane dla konkretnego modelu komputera. Wymagają one oddzielnego uzyskiwania dla każdego nowego modelu.
— Na rynku polskim jedynymi wymaganymi do obrotu certyfikatami są certyfikaty ISO; nie ma prawnego wymogu posiadania EPEAT czy TCO. Pojawiły się one w wytycznych prezesa Urzędu Zamówień Publicznych i Ministerstwa Cyfryzacji około trzy-cztery lata temu. Stanowią one przeszkodę w rozwoju polskiej produkcji – podsumował informator.
Zapytaliśmy Ministerstwo Cyfryzacji o analizy, które uzasadniałyby wymóg posiadania dwóch dodatkowych certyfikatów zamiast opierania się na europejskich z grupy ISO. „Certyfikaty TCO i EPEAT są powszechnie stosowane w segmencie laptopów, a ich spełnienie gwarantuje realizację zasady DNSH (Do No Signifiant Harm), wymaganej przez Komisję Europejską” – tłumaczyło ministerstwo w ubiegłym roku. Nowe pytania, zawierające przykład Poczty Polskiej, wysłaliśmy 27 maja. Odpowiedź jeszcze nie nadeszła. Zostanie ona zamieszczona w tym miejscu, gdy tylko zostanie otrzymana.
Zapytaliśmy również Pocztę Polską o jej plany dotyczące wspomnianego wymogu przetargowego oraz o reakcję na oferty złożone w odpowiedzi na zapytanie rynkowe. Na odpowiedzi wciąż czekamy.
Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
