Brytyjska korporacja paliwowa BP Plc boryka się z poważnym kryzysem w sferze reputacji i zarządzania. Kierownictwo spółki zdecydowało o bezzwłocznym usunięciu ze stanowiska prezesa zarządu, Alberta Manifolda. Firma podała do wiadomości publicznej przyczyny tej decyzji.

Według relacji przedstawicieli przedsiębiorstwa, powodem tej niespodziewanej decyzji są poważne oskarżenia dotyczące norm ładu korporacyjnego, kontroli oraz nieodpowiedniego postępowania menedżera.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Bitwa o NBP. Ten spór może wymknąć się spod kontroli
Czytaj też: Wrogie przejęcie Polsatu i Plusa. Ujawniamy kulisy operacji
Reakcja giełd na te informacje była natychmiastowa i surowa. Około godziny 12:32 czasu londyńskiego wartość akcji koncernu gwałtownie spadła o 9,3 proc., osiągając poziom 500 pensów.
Zarząd rozczarowany postępowaniem szefa BP
Władze spółki otwarcie przyznają, że sytuacja, której musiały stawić czoła, jest dla nich sporym szokiem. Treść oficjalnego komunikatu zamieszczonego na stronach internetowych BP jasno wskazuje na skalę naruszeń, jakich miał się dopuścić odwołany prezes.
„Rada była zdumiona i zawiedziona, kiedy dowiedziała się o problemach z nadzorem nad ładem korporacyjnym i zachowaniem, które oceniła jako nieakceptowalne, i podjęła stanowcze kroki” — oznajmia w oficjalnym oświadczeniu Amanda Blanc, starsza niezależna dyrektor w BP.
Nagłe i niespodziewane odwołanie Manifolda dramatycznie pogłębia serię problemów na najwyższych stanowiskach w korporacji. Ma to miejsce w najmniej odpowiednim momencie — w czasie, gdy BP zamierzało wyjść na prostą po latach słabych wyników finansowych i operacyjnych.
Czytaj też: Jak Polacy gromadzą kapitał? Startuje kolejna edycja badania „Portret finansowy Polaków”
Należy pamiętać, że Manifold był centralną figurą w trakcie niedawnej wymiany kadr: odegrał znaczącą rolę w odsunięciu poprzedniego dyrektora generalnego (CEO) Murraya Auchinclossa i powołaniu na jego miejsce Meg O’Neill.
Nowy lider ma załagodzić nastroje
Aby poprawić sytuację i uniknąć dalszej paniki wśród udziałowców, rada nadzorcza niezwłocznie wyznaczyła tymczasowego zastępcę. Funkcję pełniącego obowiązki prezesa powierzono Ianowi Tylerowi.
Nowy szef rady w przekazanym oświadczeniu dążył przede wszystkim do uspokojenia rynku i zapewnienia, że wewnętrzne spory personalne nie wpłyną na długoterminowe plany giganta. Tyler zaznaczył, że zarząd BP nadal ma „silne przekonanie co do strategicznego kursu, który przyjęliśmy”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
