Zagraniczni kierowcy bez konsekwencji w Polsce. Dziennik „Rzeczpospolita” publikuje dane.

Kierujący pojazdami spoza UE dopuścili się w naszym kraju w zeszłym roku ponad 120 tys. naruszeń przepisów ruchu drogowego. Ile kar pieniężnych z rejestratorów prędkości nałożono? Zaledwie 3,5 tys. – ustaliła „Rzeczpospolita”. Przyczyną jest nieobecność porozumień międzynarodowych – nawet z Ukrainą. Można by to łatwo zmienić, lecz nowe regulacje utknęły na szczeblu konsultacji rządowych.

Zagraniczni kierowcy bez konsekwencji w Polsce. Dziennik "Rzeczpospolita" publikuje dane. 2

W roku 2025 kierowcy z krajów nienależących do UE otrzymali tylko 3443 grzywny.

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

Izabela Kacprzak

Podwyższone kary, konfiskata pojazdów i  ostrzejsze kary pozbawienia wolności za wyjątkowo niebezpieczne zachowania – Polska sukcesywnie wzmacnia przepisy karne, aby zwalczać ryzykanctwo na jezdni. Ograniczenia te nie dotyczą jednak kierowców pojazdów spoza obszaru Unii Europejskiej, których tysiące przemieszczają się po polskich drogach. Z powodu braku umów międzynarodowych polskie służby nie mogą zidentyfikować posiadacza auta, a co za tym idzie – kierowcy, który złamał przepisy. „Rzeczpospolita” dotarła do najświeższych danych statystycznych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) w tej kwestii.

Reklama Reklama

Jaki odsetek naruszeń z fotoradarów w Polsce przypada na prowadzących auta z państw spoza Unii Europejskiej?

W minionym roku miało miejsce przeszło 1,3 mln incydentów na drogach, które zarejestrowały fotoradary – prawie 150 tys. więcej niż w roku poprzednim i blisko 400 tys. więcej niż w roku 2023. Niemal co dziesiąta fotografia w roku 2025 została zrobiona kierowcy auta spoza UE – przypada na nich łącznie 120 tys. naruszeń zarejestrowanych przez fotoradary. Rok wcześniej było to „zaledwie” 100 tys., a w roku 2023 fotoradary zarejestrowały zaledwie 88,5 tys. takich kierowców – wylicza GITD na zapytanie „Rzeczpospolitej”. Zatem wzrost tego rodzaju wykroczeń jest wyraźny.

Jak jeździć Nowe radary. Kierowcy wpadają w pułapkę odcinkowych pomiarów prędkości

Na polskich trasach pojawia się coraz więcej nowoczesnych fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości. Prowadzący pojazdy coraz częściej otrzymują kary nie tylko za chwilowe…

Najwięcej naruszeń w tej grupie popełnili prowadzący pojazdy z Ukrainy, których jest w naszym kraju najliczniej – ponad 77,2 tys. w roku 2025 (w roku 2024 było to 62,4 tys., a w roku 2023 52 tys.). W przypadku aut z białoruską rejestracją tendencja jest odmienna – 7,4 tys. incydentów na drodze w ubiegłym roku, rok wcześniej 8,1 tys., a w roku 2023 blisko 9,4 tys. Zdecydowanie zmniejsza się także liczba wykroczeń spowodowanych przez prowadzących pojazdy z Rosji – 218 w ubiegłym roku, a w roku 2023 – 828.

Dlaczego kierowcy spoza UE nie regulują kar w Polsce?

Ile kar pieniężnych nałożono na prowadzących pojazdy spoza UE? Znikomą ilość. W ubiegłym roku (warto przypomnieć – na ponad 120 tys. naruszeń) wystawiono jedynie 3443 grzywny (2,5 tys. obywatelom Ukrainy, 42 obywatelom Białorusi i żadnemu z Rosji). Rok wcześniej – 2767 kar (1937 Ukraińcom, 129 Białorusinom i nikomu z Rosji). Zaś w roku 2023 – 4460 kar (blisko 3 tys. kierowcom ukraińskim, 183 białoruskim i trzem z Rosji). 

Kierujący pojazdami zza wschodniej granicy są świadomi, że w Polsce nie muszą uiszczać opłat za mandaty

Łukasz Zboralski, szef portalu brd24.pl

Skąd tak minimalna ściągalność?„W przypadku pojazdów zarejestrowanych poza Unią Europejską, w tym w Ukrainie, nie ma możliwości ustalenia właściciela pojazdu ze względu na brak porozumień międzynarodowych w tej materii, a co za tym idzie, podjęcia dalszych działań zmierzających do zidentyfikowania i ukarania sprawcy naruszenia przepisów” – odpowiada „Rzeczpospolitej” GITD.

Inspektorzy identyfikują sprawców tego rodzaju wykroczeń jedynie podczas kontroli bezpośrednich na drodze – sprawdzają ich w systemie CPD CANARD. Wówczas istnieje szansa nałożenia grzywny w formie mandatu gotówkowego. 

Policja Mandaty łatają dziury w budżecie państwa

Nawet 400 mln zł więcej wpłynie do budżetu państwa z kar pieniężnych niż w roku minionym – wzrosła ich efektywność, ponieważ kierowców wystraszyła nieuch…

– Kierujący pojazdami zza wschodniej granicy mają świadomość, że w Polsce nie muszą regulować opłat za mandaty. I z pewnością czują się bardziej bezkarni. Warto zaznaczyć, że również część polskich kierowców również nie płaci kar, a problem nieszczelnego systemu jest szerszy – stwierdza dla „Rz” Łukasz Zboralski, szef portalu brd24.pl. 

Jego zdaniem kłopot ten można łatwo rozwiązać, lecz od lat żaden rząd się do tego nie garnie. – Na granicach zewnętrznych znajdują się kamery, które wystarczy połączyć z systemem CANARD. Kamera robi zdjęcie każdego pojazdu, który wjeżdża do Polski lub z niej wyjeżdża, i sprawdza w bazie danych, czy dla danego numeru rejestracyjnego wystawiono mandat. Jeśli kierowca nie uiści opłaty – nie wjeżdża lub nie wyjeżdża, to proste – wyjaśnia Zboralski. I przypomina, że w Czechach wprowadzono prawo, które umożliwia policji zatrzymanie pojazdu z zagranicy, jeżeli w ich systemie istnieją nieopłacone mandaty. Nawet jeśli jest to auto w leasingu, a dłużnikiem jest firma leasingowa, a nie konkretny kierowca.

Ile aut ze Wschodu porusza się po polskich drogach?

Polacy coraz bardziej nie akceptują lekceważenia zasad ruchu drogowego, czego przykładem jest sprawa ukraińskiego influencera, który w ubiegły weekend, pomimo zakazu, wjechał luksusowym autem nad Morskie Oko, by zrobić sobie fotografię. Policja nałożyła na niego tylko 100-złotowy mandat. Po reakcji premiera szef MSWiA poinformował, że umieści go na liście osób niepożądanych w Polsce na okres pięciu lat. 

Aktualnie ustalenie posiadacza auta na podstawie fotografii tablicy rejestracyjnej z fotoradaru to niełatwe zadanie dla polskich służb – jest to kosztowne i wymaga dużego nakładu pracy. Sprawdza się je w dostępnych bazach danych w Polsce, poprzez informacje z Komendy Głównej Straży Granicznej oraz z Urzędów Wojewódzkich. Z danych GITD zebranych dla „Rzeczpospolitej” wynika, że udaje się ustalić dane tylko 2,5 proc. piratów drogowych zza wschodniej granicy.

Brak możliwości zweryfikowania posiadaczy pojazdów spoza UE to problem znany od dawna. Powoduje nie tylko bezkarność ogromnej rzeszy kierowców przemieszczających się po polskich drogach, ale także poważne straty finansowe dla budżetu państwa, szacowane na setki milionów złotych. Kara za przekroczenie prędkości wynosi obecnie od 50 zł do 2,5 tys. zł, a w przypadku ponownego popełnienia tego samego wykroczenia może wzrosnąć nawet do 5 tys. zł. Niewskazanie kierowcy przez posiadacza auta w postępowaniu sądowym może go kosztować nawet 30 tys. zł. Co więcej, od marca kierowcy przekraczający dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h tracą uprawnienia do kierowania nie tylko na obszarze zabudowanym, ale również na drogach poza nim. W przypadku recydywy – kara może wynieść nawet 5 tys. zł.

„Rzeczpospolita” od lat analizuje statystyki drogowe policji, które wskazują, że kierowców zza wschodniej granicy często cechuje brawura i jazda „pod wpływem”. W roku 2024 cudzoziemcy spowodowali 1179 wypadków (co stanowi niecałe 6 proc. spośród 19,6 tys. wszystkich wypadków z winy wszystkich kierujących). Główną przyczyną jest nadmierna prędkość, niedostosowana do warunków – z tego powodu zdarzył się co trzeci wypadek z winy tych kierujących. Pozostałe były efektem nieustąpienia pierwszeństwa i niewłaściwych zachowań wobec pieszych. Uczestnicy wypadków – jak informuje raport KGP – „pochodzili najczęściej z Ukrainy (brali udział w ponad 1 tys. zdarzeń), Białorusi (134 wypadków) oraz z Gruzji (66 wypadków)”. 

Ile takich samochodów ze Wschodu porusza się po polskich drogach? Ministerstwo Infrastruktury przyznaje, że „nie posiada szczegółowych danych”. „Z informacji uzyskanych od Straży Granicznej, dotyczących odpraw pojazdów w okresie od 24 lutego 2022 r. do 31 grudnia 2024 r. wynika, że do Polski wjechało zza wschodniej granicy 3 781 795 pojazdów na ukraińskich lub białoruskich tablicach rejestracyjnych, a wyjechało 3 690 685 pojazdów” – odpowiada „Rz” resort infrastruktury. 

Przestępczość Ukrainiec skazany w Polsce już nie ucieknie przed karą

Ukraina będzie uznawać orzeczenia polskiego sądu – oba państwa zaostrzają zasady pomocy prawnej. Największe korzyści odniesie Polska – „…

Ani rządowi PiS, ani aktualnej koalicji nie udało się wprowadzić regulacji, które umożliwiłyby nałożenie kary pieniężnej na granicy kierowcom pojazdów, które figurują w bazie danych GITD. Kierowcy spoza UE mają jeszcze jeden przywilej w Polsce: nie muszą poddawać swoich pojazdów obowiązkowym przeglądom technicznym ani ich przerejestrowywać – taki wymóg istnieje chociażby w Wielkiej Brytanii, gdzie po sześciu miesiącach posiadacz musi zarejestrować auto w brytyjskim systemie.

Nowe prawo: ustawa o homologacji, a następnie fotoradarowa

Ministerstwo Infrastruktury od roku głośno zapowiada nowelizację ustawy o systemach homologacji pojazdów oraz ich wyposażenia, która wprowadziłaby wymóg dla kierowców aut z Ukrainy czy Białorusi, aby po roku pobytu w Polsce musieli przerejestrować pojazd do polskiego systemu. Oznacza to, że tylko przez 12 miesięcy mogliby poruszać się z zagranicznymi numerami rejestracyjnymi. Pozwoli to wprowadzić znaczną część aut ze Wschodu do polskich baz danych i skuteczniej ściągać mandaty z fotoradarów.

Projekt miał trafić do Sejmu w pierwszym kwartale bieżącego roku, ale tak się nie stało. Dlaczego? „Obecnie trwają prace związane z uwzględnieniem uwag zgłoszonych w ramach uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji społecznych i w tym celu organizowane są spotkania mające na celu opracowanie finalnej wersji projektu, przed przekazaniem go do kolejnego etapu procedury legislacyjnej” – informuje „Rzeczpospolitą” Ministerstwo Infrastruktury.

Według naszych źródeł w resorcie trwają również prace nad tzw. ustawą fotoradarową, która ma na celu udoszczelnienie systemu, aby zwiększyć nieuchronność kary i objąć nią wszystkich kierowców. – Potwierdzam, że taki zespół interdyscyplinarny działa i jesteśmy bliżej niż dalej od celu. Dysponujemy doskonałym technicznie systemem CANARD, jednak znaczącym problemem jest nieprzychylne prawo. I to zamierzamy zmienić – mówi „Rzeczpospolitej” Marek Kąkolewski, emerytowany inspektor policji, specjalista w dziedzinie ruchu drogowego, a obecnie zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego, który odpowiada za ten projekt.

Mandaty i wykroczenia drogowe Polaków (stan na 19 stycznia 2026)

Mandaty i wykroczenia drogowe Polaków (stan na 19 stycznia 2026)

Foto: PAP

Co ciekawe, prowadzący pojazdy z państw należących do Unii Europejskiej, których łatwiej ścigać, rzadziej łamią przepisy ruchu drogowego w Polsce, choć w minionym roku akurat padł rekord – było ich ponad 111 tys. W roku 2024 odnotowano zaledwie 28,5 tys. naruszeń, a w roku 2023 – 24,5 tys. W ich przypadku egzekwowanie mandatów jest również znacznie skuteczniejsze, ponieważ ich identyfikację ułatwiają unijne regulacje dotyczące transgranicznej wymiany danych na temat przestępstw lub wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym. W roku 2025 nałożono ich ponad 32 tys.

Służby państw członkowskich UE wymieniają się danymi na temat posiadaczy pojazdów. Jak to wygląda w praktyce? „Po zarejestrowaniu przez urządzenie rejestrujące naruszenia przez pojazd zarejestrowany w państwie członkowskim Unii Europejskiej jego posiadacz zostaje ustalony za pośrednictwem Krajowego Punktu Kontaktowego (KPK). Po otrzymaniu wymaganych danych dalsze postępowanie prowadzone jest na podstawie przepisów krajowych i procedura postępowania nie różni się w znaczący sposób od postępowania stosowanego wobec obywateli polskich” – wyjaśnia nam GITD.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *