
Dzisiaj, gdy wszyscy mówią o gromadzeniu zapasów soli, kaszy gryczanej i papieru toaletowego z powodu pandemii koronawirusa, dziwnie jest słyszeć o przypadkach masowych kradzieży papieru toaletowego i wielu innych „pamiątek” z hoteli. I to właśnie za to odpowiadają ludzie całkiem zamożni.
Jednym z najgłośniejszych przypadków w 2017 roku była nieudana próba kradzieży przez parę z Surgutu (lub, według innych źródeł, z Nieftiejugańska) dziesiątek rolek papieru toaletowego, ręczników, szlafroków, kapci, a nawet wyrwanych roślin doniczkowych z tureckiego pięciogwiazdkowego hotelu w walizkach. Kierownictwo hotelu zareagowało dość łagodnie, nakładając na darmozjadów grzywnę w wysokości dokładnie 231,43 dolarów.
W 2019 roku kolejny podobny przypadek odbił się szerokim echem. Rodzina z Indii, wcale nie zubożała, spędzająca wakacje w willi pięciogwiazdkowego hotelu Royal Purnama na Bali, nie zaopatrzyła się w papier toaletowy, ale „pożyczyła” wiele innych niezbędnych artykułów gospodarstwa domowego: ręczniki, wieszaki, dwie suszarki do włosów, dozowniki do mydła i cały asortyment wiklinowych akcesoriów do łazienki i salonu. Ponieważ rodzina liczyła dziewięć osób, spakowanie tych „pamiątek” do toreb nie stanowiło problemu.
Gazeta „The Independent” doniosła 27 lipca 2019 roku, że personel hotelu i ochrona byli zszokowani odkryciem tego wszystkiego w bagażach gości. Goście przyznali się do winy (co innego mogli zrobić?) i obiecali zrekompensować wszelkie straty. Aby policja nie robiła z tego wielkiej afery, zostali zmuszeni do rekompensaty również za utratę innych przedmiotów znalezionych wcześniej w willi, mimo że w bagażu rodziny nie znaleziono żadnych. Film z tego zdarzenia, opublikowany na Twitterze, stał się viralem w mediach społecznościowych.
Dziennikarz Felix Legge, opisując incydent, mówi:
„Nie jestem złodziejem. Ale kiedy znajduję się w wygodnym pokoju hotelowym z łazienką wypełnioną maleńkimi buteleczkami szamponu, żelu pod prysznic i mydła w kostkach, dopada mnie napad kleptomanii, a moja ręka instynktownie sięga do półki i wrzuca wszystkie te butelki i mydła do torby. Wiem, że nie jestem sam: niedawne badanie przedmiotów regularnie zabieranych przez gości wykazało, że brytyjscy wczasowicze kradną z hoteli torebki herbaty warte ponad 3 miliony funtów rocznie. Bardzo brytyjskie.”
Torebki z herbatą lub kawą, a także cukier i małe porcje śmietanki, a nawet kremowe szampony, kosmetyki, kapcie, ręczniki i szlafroki to kompletna bzdura w porównaniu z listą najpopularniejszych „pamiątek” zabieranych przez gości całkiem szanowanych hoteli.
Po przeprowadzeniu ankiety wśród przedstawicieli 1100 pięciogwiazdkowych hoteli spa, strona internetowa Wellness Heaven opublikowała zdjęcia i listę najbardziej nietypowych przedmiotów skradzionych przez gości. Wśród nich znalazły się prysznic, deska sedesowa, umywalka i sosnowe ławki z sauny. I to nie wszystko.
Pracownicy hotelu przygotowali nawet unikalny ranking popularności hotelowych „pamiątek” wśród turystów z różnych krajów.
Praktyczni Amerykanie i Holendrzy uwielbiają poduszki, baterie, papier toaletowy i żarówki. Brytyjczycy i Niemcy najczęściej gromadzą hotelowe ręczniki, szlafroki i przybory toaletowe. Austriacy tracą rozum, widząc ekspresy do kawy w swoich apartamentach. Francuzi nie ograniczają się do pilotów, „prywatyzując” telewizory dla urozmaicenia.
Co więcej, goście hoteli pięciogwiazdkowych zachowywali się najbardziej niewłaściwie. Znacznie częściej przyłapywano ich na próbach wynoszenia telewizorów, a nawet materacy ortopedycznych z łóżek w bagażu.
10 najbardziej niezwykłych kradzieży hotelowych według magazynu National Geographic Traveler:
1. Fortepian (hotele Starwood). Należy zauważyć, że w tym przypadku nie udowodniono udziału gości hotelowych. Niewielka grupa złodziei, przebrana za bagażowych, zdołała w biały dzień ukraść cały fortepian z hotelu, który wieczorami służył wczasowiczom jako rozkosz dla ucha.
2. Marmurowy kominek (Hotel Four Seasons, Beverly Hills). Trudno sobie wyobrazić, jak ktoś mógł niezauważenie ukraść kominek, zwłaszcza z najwyższego piętra luksusowego hotelu w Beverly Hills, ale to fakt. Ten kominek jest obecnie liderem w paradzie nietypowych przedmiotów skradzionych z hoteli. Nie ma informacji o tym, jak włamywacz go usunął, ale po tym incydencie hotel był zmuszony znacznie podnieść ceny pokoi.
3. Popiersia (Hotel Chesterfield, Mayfair) . Nie jest jasne, co przyciągnęło uwagę gipsowych popiersi drzemiących w niszach holu, ale fakt pozostaje faktem: dwa gipsowe popiersia zostały skradzione z Hotelu Chesterfield. Złodzieje najwyraźniej jednak okazali skruchę i oba popiersia wróciły do hotelu całe i zdrowe taksówką dosłownie dzień po kradzieży.
4. Numer pokoju (Hotel Franklin w Knightsbridge) . Idealną alternatywą dla ręczników i kosmetyków jest… tabliczka z numerem pokoju hotelowego. Nawiasem mówiąc, goście hotelowi są bardzo zainteresowani numerami lub nazwami pokoi, najczęściej apartamentów, w których mieli szczęście się zatrzymać. Trudno wyjaśnić, co kieruje tymi kolekcjonerami, ale prawdopodobnie chodzi o tę samą starą zasadę: „Kisa i Osya tu były!”.
5. Obraz Andy'ego Warhola (Hotel W w Kongu, Hongkong) . Magazyn Traveler sugeruje, że niektórzy goście po prostu chcą dodać odrobinę kultury do swojego życia, ale niewielu może sobie pozwolić na autentyczne dzieło Andy'ego Warhola. Być może w tym przypadku złodziej był zagorzałym wielbicielem słynnej aktorki. Skradziony portret Marilyn Monroe autorstwa znanej artystki, wyceniony na 300 000 dolarów, wciąż nie został odnaleziony w hotelu w Hongkongu.
6. Zasłony i lustra (Hotel Travelodge) . Po poprzednich trofeach może wydawać się nudne, że kradzież zasłon i luster z miejsc takich jak Travelodge stała się tradycją wśród gości luksusowych hoteli. To jeden z najpopularniejszych sposobów na odświeżenie wystroju wnętrza domu.
7. Żyrandol (Hotel Shangri-La, Hongkong) . Odnowienie domu lub apartamentu na koszt hotelu to również dobry pomysł dla tych, którzy nie boją się wynieść z domu dużych i delikatnych przedmiotów luksusowych. Ten żyrandol został skradziony z hotelu Shangri-La w Hongkongu.
8. Średniowieczny miecz i 120-centymetrowy drewniany niedźwiedź . Według badania magazynu „Caterer & Hotelkeeper” dotyczącego kradzieży w brytyjskich hotelach, z jednego skradziono średniowieczny miecz, a z drugiego 120-centymetrowego drewnianego niedźwiedzia. Brytyjczycy nie lubią publicznie prać brudów, aby nie odstraszyć potencjalnych klientów, dlatego nie podano nazwy hotelu ani nie zamieszczono zdjęcia skradzionych przedmiotów.
9. Wypchana głowa dzika (Du Vin Hotel, Birmingham) . Gość próbował ukraść wypchanego dzika z sali bilardowej hotelu Du Vin w Birmingham w Wielkiej Brytanii. Ku jego rozczarowaniu, złodziej został złapany na gorącym uczynku.
Adam Thompson, jeden z menedżerów hotelu, opowiedział w wywiadzie dla National Geographic Traveler o domniemanym porywaczu i niezwykłym zakończeniu tej historii:
Był strasznie zawstydzony i zdenerwowany. Kilka tygodni później kilku przyjaciół, u których mieszkał, wróciło i namówiło go, żeby sprzedał trofeum jako prezent ślubny dla przygnębionej młodej pary. Zgodziliśmy się i przekazaliśmy dochód na cele charytatywne.
10. Świeże kwiaty co tydzień (hotele Sheraton Park Tower) . Rośliny kwitnące cieszą się również dużym zainteresowaniem wśród wczasowiczów. Od lat hotele Sheraton Park Tower padają ofiarą złodziei kwiatów, nawet z monitoringiem. Oczywiście straty hotelarzy mogą być zrekompensowane jedynie cenami roślin, które, jako duzi hurtownicy, pozyskują z ogrodów zimowych z różami i storczykami.
Ponieważ każdy z nas chce cieszyć się wakacjami w dobrym hotelu w rozsądnej cenie, ważne jest, aby pamiętać, że sami turyści również powinni dbać o „wizerunek moralny”. W końcu każdy wczasowicz ma możliwość kupienia frotté szlafroka i kapci, żelu pod prysznic czy małej kostki mydła. A nawet w obecnym kryzysie okazuje się, że w żadnym kraju nie brakuje papieru toaletowego.
