Czy kulturystyka to sport, sztuka? A może zagrożenie dla zdrowia?

Czy kulturystyka to sport, sztuka? A może zagrożenie dla zdrowia? 2

Kulturystyka, czyli bodybuilding (od angielskich słów „body” i „building”), wyróżnia się na tle innych dyscyplin sportowych. Wynika to przede wszystkim z jej widoczności. Przeciętnego kulturystę można łatwo rozpoznać w tłumie po ogromnych mięśniach, a jeśli bierze udział w zawodach, po dobrze zarysowanej sylwetce.

Nic dziwnego, że kulturystyka szybko zyskała popularność w Rosji. Wystarczy spojrzeć na hollywoodzkich „Komandosów”, aby zrozumieć korzyści płynące z kulturystyki.

Dzisiaj fani kulturystyki starają się rozwijać i promować tę dyscyplinę sportu, chcąc, aby została ona włączona do dyscyplin olimpijskich… Ale czy to naprawdę jest sport?

Człowiek to człowiek. Ni mniej, ni więcej. Każdy człowiek ma mięśnie o różnej wielkości i jakości, odpowiedni procent wody i tłuszczu… To wszystko jest niedopuszczalne dla kulturysty startującego w zawodach.

Kulturysta na zawodach nie jest już normalną osobą, a czasem nawet nie do końca człowiekiem. Stosunek masy mięśniowej jest zaburzony, faworyzując jakąś ulotną „harmonijną budowę”, w której ramiona niemal dorównują nogom. Definicja masywnych kulturystów jest po prostu przeciwwskazana. Aby uzyskać zdefiniowaną muskulaturę, kulturysta redukuje tkankę tłuszczową z 15% do 5-6%! Ale tłuszcz to nie tylko obciążenie. To także substancja, która wspomaga kluczowe reakcje metaboliczne. Im więcej ważysz, tym bardziej go potrzebujesz. Gdy brakuje tłuszczu, organizm „bije na alarm”, metabolizm zostaje zaburzony, a głównym celem organizmu staje się uzupełnianie rezerw tłuszczu. Oznacza to, że każda spożyta kaloria musi zostać spalone, aby zapobiec jej przekształceniu w tłuszcz.

Kolejną niezbędną substancją jest woda. Organizm potrzebuje jej również jako medium dla procesów życiowych. Co się więc dzieje? Woda jest również wydalana aż do wyczerpania. Chorzy rywalizują, cierpiąc na wyczerpanie i odwodnienie, a także demineralizację (słone potrawy są również przeciwwskazane – sól zatrzymuje wodę). Na podium znajdują się silni sportowcy, a chorzy pozostają w cieniu: jedni piją wodę łapczywie, inni cierpią na skurcze mięśni z powodu braku minerałów, a jeszcze inni są chorzy (podają im osoloną wodę z amoniakiem).

Inni sportowcy oczywiście również redukują wagę przed zawodami, ale nie dążą do jej przybrania poza sezonem. Co więcej, gdy muszą zredukować zbyt dużo (10% masy ciała), ich wyniki czasami spadają tak bardzo, że muszą przejść do wyższej kategorii wagowej, a nawet całkowicie zrezygnować z zawodów. Tymczasem kulturyści rutynowo tracą nawet do 30% (!) masy ciała. A zaraz po zawodach odzyskiwali tę samą ilość. To druzgocący cios dla organizmu.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze stosowanie środków farmaceutycznych. Z pewnością są one stosowane we wszystkich dyscyplinach sportu, zwłaszcza na najwyższym poziomie, ale w kulturystyce rezultaty są tak wysokie, że nawet amatorzy, którzy nie są zawodnikami, jedzą, co im się podoba, ignorując skutki uboczne. I nie są one wcale nieszkodliwe. Wzrost mięśni często odbywa się kosztem rozwoju narządów wewnętrznych. Jeśli jesteście zainteresowani, spójrzcie, przez co przeszli dzisiejsi mistrzowie.

„Żelazny Arnie” zbudował swoją karierę na fundamencie czystej ciężkiej pracy i sterydów pierwszej generacji, więc ich stosowanie nie wpłynęło tak negatywnie na jego zdrowie. Nowoczesne leki znacznie przewyższyły poprzednie pod względem skuteczności, a być może nawet skutków ubocznych. Co więcej, sportowcy faszerują się teraz diuretykami, aby wypłukać wodę z organizmu, ale niekontrolowane stosowanie tych leków może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych! Dzisiejsi sportowcy nie osiągnęli jeszcze starości, ale wielokrotnie biły na alarm (na przykład śmierć Thomasa Munzera, Dennisa Newmana i innych).

Kolejnym paradoksem jest to, że trening sercowo-naczyniowy jest często pomijany, ponieważ wymaga ćwiczeń aerobowych, które nie zwiększają masy mięśniowej. Wytrzymałość kulturystów zawsze była wysoce wątpliwa.

Jaki jest sedno sprawy? Każdy sportowiec zawsze przygotowuje się do zawodów, doprowadzając swoje ciało do stanu, którego nie jest w stanie utrzymać przez długi czas. Ale wszyscy sportowcy podchodzą do zawodów w szczytowej formie, podczas gdy kulturyści robią to z nadszarpniętym zdrowiem. Piękno i harmonia ciała od dawna giną w cieniu kolosalnej masy mięśniowej, która dobrze wygląda tylko z daleka (z perspektywy publiczności).

Okazuje się, że kulturystyka nie jest sportem w konwencjonalnym sensie, ale sztuką wymagającą poświęceń. Czasami ludzie poświęcają swoje zdrowie dla tej sztuki. Zastanów się, czy kariera kulturystki jest dla Ciebie odpowiednia, czy lepiej po prostu ćwiczyć na siłowni „dla siebie” – bez chemii i utraty/przybierania na wadze. Może jednak sport dla zdrowia jest lepszy niż zamiana zdrowia na sport?

Powodzenia na siłowni…

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *