Na konferencji cyfrowej „re:publica” ma dojść do swoistego powrotu do przeszłości. Obok Luisy Neubauer oraz Heidi Reichinnek, w gronie prelegentów znajduje się również Angela Merkel. Zwłaszcza była kanclerz potrafi, jak zjednywać sobie audytorium i subtelnie przekazywać swoje idee.

Przeglądarka Netscape, komunikator ICQ, a może wczesna wersja Facebooka? Kto w bieżącym roku zawita na konferencję „re:publica” w Berlinie, oddaje się wspomnieniom o początkach internetu. W „Station Berlin”, dawnym budynku poczty w pobliżu Gleisdreieck, na jednej ze ścian zawisły wydrukowane screenshoty witryn internetowych. A goście są zapraszani do oznaczania naklejkami tych, które były dla nich ważne.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości „Die Welt”
Barwne naklejki z zestawu warsztatowego od dawna są elementem „re:publica”, podobnie jak wyłącznie wegetariańskie i wegańskie punkty gastronomiczne. W 2007 roku konferencja zainicjowała swoją działalność jako zjazd blogerów oraz aktywistów sieciowych, a obecnie jest również zgromadzeniem tzw. społeczeństwa obywatelskiego. Slogan konferencji „Never Gonna Give (You) Up” — hit Ricka Astleya — ma sygnalizować, że internet nie zostanie oddany w ręce potężnych korporacji technologicznych i że organizatorzy oraz prelegenci nie aprobują „zmiany klimatu kulturowego” ani przesunięcia w prawo.
Do panelu inauguracyjnego organizatorzy zaprosili wyłącznie kobiety, których zadaniem jest objaśnić, dlaczego nie zaprzestaną szerzyć swoich idei. Występują m.in. działaczka klimatyczna Luisa Neubauer, eseistka Caroline Emcke, aktywistka antyrasistowska Alice Hasters oraz Constanze Kurz z Chaos Computer Club. Moderatorka, politolog, przedstawia każdą z nich poprzez pryzmat jej najnowszej publikacji. Bycie „prelegentką” przekształciło się również w model biznesowy.
Odpowiadając na pierwsze pytanie o kluczowy obszar działania, Neubauer mówi: „Nie chcę wywoływać szoku, ale to, co się dzieje w kwestii klimatu, przekracza nasze pojmowanie”. Przestrzega przed destrukcją fundamentów życia, krytykuje dotacje dla przemysłu naftowego i rysuje obraz świata w dobie „upału”. Nauka i orzeczenia są podważane. „Ale cóż, nie poddajemy się” — dodaje, wywołując owację publiczności.
Równolegle na głównej scenie występuje amerykańska dziennikarka Karen Hao. W swojej popularnej książce „Empire of AI” krytycznie analizuje postęp sztucznej inteligencji i przedsiębiorstw, takich jak OpenAI. Jej zdaniem te podmioty zgromadziły ogromną władzę oraz bogactwo, nie służąc jednocześnie dobru powszechnemu.
- Czytaj też: Pierwszy rok z Friedrichem Merzem. Rozczarował Niemców, zdenerwował Trumpa
Reichinnek: „Czy kobieta ma teraz ponownie odpowiadać za słowa mężczyzny?”
Rzuca się w oczy znaczna obecność mediów publicznych na „re:publica”. ARD i ZDF posiadają rozległą strefę wystawową obok urzędów, fundacji oraz organizacji pozarządowych. Jedyną firmą technologiczną obecną na miejscu jest Google. WDR organizuje „Forum Europejskie”, a SWR — „Forum Demokracji”.
Podczas jednego z paneli spotykają się m.in. przewodnicząca frakcji Lewicy Heidi Reichinnek, sekretarz generalny CSU Markus Blume, etyk Alena Buyx oraz publicysta Michel Friedman. Dyskutują o kulturze debatowania i o podejściu do AfD oraz jej sympatyków. Przedstawiciele AfD nie zostali zaproszeni.
Friedman nawiązuje do wypowiedzi współprzewodniczącego Lewicy Jana van Akena, który określił kanclerza Friedricha Merza mianem „tchórzliwego robaka”. Reichinnek ripostuje: „Czy teraz kobieta ma odpowiadać za wypowiedzi mężczyzny?”, co spotyka się z aplauzem. Blume ma najtrudniejsze zadanie — pomimo gwizdów z widowni obstaje przy stanowisku CSU o braku kooperacji zarówno z AfD, jak i Lewicą.
- Czytaj też: Dlaczego na wschodzie Niemiec AfD jest tak popularna? Pozory mylą [OPINIA]
Nostalgia za erą Merkel wyraźnie wyczuwalna
Większym zainteresowaniem niż Reichinnek cieszy się jedynie Angela Merkel. Pomimo jej słynnej wypowiedzi, że internet to „terra incognita”, była kanclerz przyciąga rzesze ludzi. Już na godzinę przed jej prelekcją sala jest zapełniona.
Na początku rozmowy z dziennikarzem ARD Markusem Preißem Merkel zaskakuje pytaniem, dlaczego forum nie odbywa się już w MSZ. Kiedy dowiaduje się o młodszej publiczności, komentuje: „Dobry pomysł” — zyskując uznanie słuchaczy.
W odniesieniu do polityki europejskiej, wojny na Ukrainie i AfD podkreśla potrzebę działania i unikania pesymizmu. „Każdy, kto nie pragnie — a ja się do nich zaliczam — aby AfD zyskała siłę, musi coś przedsięwziąć” — oznajmia. Zamiast definiować się poprzez sprzeciw wobec AfD, należy prezentować własne koncepcje polityczne.
Odnosząc się do Ukrainy, Merkel nawołuje do większych zabiegów dyplomatycznych ze strony Europy, lecz wyklucza własne zaangażowanie w charakterze pośredniczki. Podkreśla, że odpowiedzialność spoczywa na liderach państw UE.
Podczas mniej oficjalnej części dyskusji Merkel wspomina studia w NRD i życie studenckie. Następnie bierze udział w grze „Blind Ranking”, w której ocenia hipotetyczne zajęcia dla byłej kanclerz. Odrzuca rolę mediatora w wojnie, a funkcję prezydenta Niemiec ocenia na „minus siedem”, argumentując, że po 16 latach sprawowania władzy potrzeba do tego urzędu więcej energii.
Na zakończenie odpowiada na pytanie o emigrację Niemców: „Zamiast myśleć o wyjeździe, można się zastanowić, co jeszcze można zmienić na miejscu”.
Zapytana, czy za 10 lat możliwa jest kanclerz z AfD, ostrzega przed fatalizmem:
„Jeśli wystarczająco dużo osób wierzy w demokrację — a ja nadal w to wierzę — to się to nie wydarzy. Zrobię wszystko, co jeszcze jest w mojej mocy, aby do tego nie doszło”.
Tekst jest tłumaczeniem z niemieckiego „Die Welt”
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
