Specjaliści z brytyjskiego think tanku Chatham House alarmują przed zbliżającym się szokiem cenowym o globalnym zasięgu. Według analityków, zablokowanie istotnej drogi morskiej na Środkowym Wschodzie uruchomiło proces, którego pełne konsekwencje światowe gospodarki dopiero zaczynają odczuwać.

Zdaniem Davida Lubina, eksperta Chatham House zajmującego się zagadnieniami gospodarki światowej, decydującą rolę w kształtowaniu obecnej sytuacji odgrywają nakłady na paliwa. Ekspert podkreśla, że właśnie ten element stanowi obecnie najistotniejszą zmienną wpływającą na tempo wzrostu cen na świecie. Rozmiar zjawiska widać w bieżących odczytach makroekonomicznych z różnych obszarów globu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Polsce grozi brak wody?
Surowce energetyczne stymulują wzrost cen
Kwiecniowe dane statystyczne z poszczególnych państw obnażają skalę problemu, który wywołało zamknięcie cieśniny Ormuz w trakcie konfliktu. Po jednej stronie stanęły Stany Zjednoczone i Izrael, a po drugiej Iran. W gospodarce amerykańskiej indeks cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) poszedł w górę miesiąc do miesiąca o 0,6 proc. W ciągu ostatnich 12 miesięcy podwyżka osiągnęła 3,8 proc., co stanowi najwyższy wynik od maja 2023 r.
Przeczytaj więcej: Inflacja w USA najwyższa od 2023 r. Zwykli Amerykanie ponoszą koszty wojny
Lubin przewiduje dalszy wzrost kosztów, akcentując znaczenie nośników energii dla całego mechanizmu inflacyjnego. Od momentu rozpoczęcia walk z Iranem notowania surowców energetycznych poszły wyraźnie w górę i nic nie wskazuje na to, by miały powrócić do wartości obserwowanych przed konfliktem. Stanowisko to ekspert zaprezentował w tekście zamieszczonym na stronie Chatham House.
Praktycznie wszystkie scenariusze rozwoju sytuacji brane pod uwagę przez analityków zakładają, że ceny paliw i energii utrzymają się na wysokim poziomie również w następnych kwartałach. Najbliższe miesiące będą szczególnie wymagające dla zarządów instytucji odpowiedzialnych za politykę pieniężną. Lubin zwraca uwagę, że historia ukazuje wyraźny schemat: gwałtowne wzrosty inflacji zazwyczaj miały swoje źródło właśnie w drożejącej energii.
Lekcja z czasów Paula Volckera
Autor odwołuje się do doświadczeń sprzed paru dekad, kiedy szoki naftowe lat 70. podniosły amerykańską inflację na początku kolejnej dekady do poziomu 15 proc. Ówczesny prezes Rezerwy Federalnej Paul Volcker zdecydował się wówczas na drastyczny krok, podwyższając koszt pieniądza do 20 proc., aby zdusić niekontrolowany wzrost cen. To historyczne odniesienie ma unaocznić skalę wyzwań, jakie mogą stanąć przed dzisiejszymi bankierami centralnymi.
Decydenci monetarni będą zmuszeni obserwować dwa aspekty zjawiska — bezpośrednie podwyżki wynikające z kosztów energii oraz pośrednie następstwa dla całego układu gospodarczego. Lubin wskazuje na dodatkowe niebezpieczeństwo związane z reakcją rządów na konflikt z Iranem. Jeśli obawy o stabilność dostaw skłonią władze do poluzowania dyscypliny budżetowej, presja cenowa może okazać się jeszcze mocniejsza.
Czytaj też: Wall Street zwalnia po danych o inflacji. Chipy mocno pod kreską
Dylemat Kevina Warsha
Ekspert Chatham House analizuje również położenie Kevina Warsha, który stanął na czele Rezerwy Federalnej. Nowy prezes znajdzie się w sytuacji wymagającej równoważenia między dwoma przeciwstawnymi naciskami. Z jednej strony prezydent Donald Trump oczekuje od niego szybkiego obniżenia kosztu kredytu, z drugiej rzeczywistość gospodarcza może wymuszać ruch w przeciwnym kierunku.
Warsza czekają zatem niełatwe decyzje, o ile nie pojawi się szansa na spadek notowań surowców energetycznych — a takiego scenariusza Lubin nie uważa za prawdopodobny. Gospodarka światowa, jak podkreśla analityk, dopiero zaczyna odczuwać pełne konsekwencje kryzysu wywołanego zamknięciem strategicznego przesmyku.
Reakcją Teheranu na ataki sił amerykańsko-izraelskich rozpoczęte 28 lutego było zablokowanie cieśniny Ormuz — drogi morskiej o zasadniczym znaczeniu dla eksportu ropy z Bliskiego Wschodu. Od 8 kwietnia Waszyngton i Teheran przestrzegają zawieszenia broni, choć szlak ten wciąż pozostaje faktycznie nieprzejezdny. Negocjacje na temat trwałego porozumienia nie przynoszą rezultatów, obie strony odrzucają wzajemne propozycje, a kwestia Ormuzu pozostaje jedną z głównych osi sporu.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
