Unia Europejska zamierza poszerzyć zakres podatku węglowego, obejmując nim wszystkie rejsy powietrzne odlatujące z Europy — włączając te poza granice UE. Takie posunięcie grozi konfrontacją ze Stanami Zjednoczonymi, które wyrażają swój sprzeciw wobec taryfikacji zanieczyszczeń dwutlenkiem węgla.

Komisja Europejska deklaruje, że będzie realizować plany obciążenia finansowego linii lotniczych w związku z emisją CO2 pochodzącą z lotów międzynarodowych, pomimo niebezpieczeństwa zaognienia relacji ze Stanami Zjednoczonymi i oporu ze strony przewoźników, którzy obecnie mierzą się z wysokimi kosztami paliwa lotniczego.
Czytaj też: Dane z telefonów ujawniają skalę bojkotu USA. Oto do czego doprowadził Donald Trump
Unijny system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla — Emissions Trading System (ETS) — aktualnie obejmuje tylko loty odbywające się wewnątrz UE, zwalniając połączenia do państw spoza Europy, które odpowiadają za większą część emisji w tym obszarze.
Ten brak proporcji musi ulec zmianie — oznajmia Komisja we wtorek, przed długo oczekiwaną rewizją ETS, której prezentacja ma nastąpić w lipcu.
Celem nowelizacji jest „zapewnienie efektywnego ustalania cen emisji dwutlenku węgla, obejmującego pełny udział emisji wytwarzanych w UE” — oznajmiła Polona Gregorin, szefowa jednostki ds. transportu w departamencie klimatu Komisji Europejskiej.
Występując podczas konferencji z udziałem lobbystów z sektora lotniczego, Gregorin napomknęła, że ETS może zostać rozszerzony na „loty startujące”, co oznaczałoby włączenie wszystkich podróży rozpoczynających się w Europie, bez względu na ich punkt docelowy.
Jak pokazuje analiza organizacji Transport & Environment, gdyby ETS uwzględniał wszystkie rejsy powietrzne wylatujące z Europy już w minionym roku, łączne wpływy dla UE i krajów członkowskich mogłyby wynieść 12,7 mld euro — czyli około trzy razy więcej niż kwota zebrana od branży lotniczej w 2025 r.
Zamierzeniem nowelizacji Komisji jest „wykorzystanie skutecznego sygnału cenowego wobec sprawiedliwego wkładu UE w emisje z lotnictwa międzynarodowego na trasach pozaeuropejskich” — wynika z prezentacji przedstawionej podczas wystąpienia Gregoriny.
Zmiany objęłyby także ruch prywatnymi samolotami odrzutowymi — poinformowała Komisja tego samego dnia, w którym organizacje proekologiczne zaapelowały o ograniczenie lotów biznesowych, aby oszczędzać paliwo w czasie kryzysu podażowego spowodowanego wojną na Bliskim Wschodzie.
Każde rozszerzenie systemu ustalania cen emisji miałoby dotyczyć zarówno przewoźników z UE, jak i spoza Wspólnoty. — Jedną z głównych zasad jest zagwarantowanie równych warunków konkurencji między operatorami, co oznacza, że na tych samych trasach wszyscy przewoźnicy — europejscy i pozaeuropejscy — są traktowani identycznie — podkreśliła Gregorin.
Branża odpowiada
Przedstawiciele branży lotniczej zareagowali niezwłocznie.
— Gorąco apelujemy do Komisji o nierozszerzanie zakresu ETS — oznajmił Vincent De Vroey, dyrektor ds. lotnictwa w stowarzyszeniu producentów Aerospace, Security & Defence Industries Association of Europe.
Ostrzegł, że włączenie amerykańskich linii lotniczych do unijnego systemu ustalania cen emisji może sprowokować spór handlowy, przypominając reakcje sprzed 2012 r., kiedy po raz pierwszy zaproponowano objęcie lotów międzynarodowych systemem ETS. Wówczas tzw. „koalicja przeciwników” — w skład której wchodziły m.in. USA, Chiny i Indie — wyraziła sprzeciw wobec tego rozwiązania, a Stany Zjednoczone wprowadziły przepisy karzące linie, które podporządkowałyby się unijnym regulacjom.
Aby przerwać impas, Komisja zawiesiła stosowanie ETS wobec lotów międzynarodowych pod warunkiem, że Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego ONZ (ICAO) opracuje swój własny system. W konsekwencji powstał program Carbon Offsetting and Reduction Scheme for International Aviation (CORSIA), który stanie się obligatoryjny dla lotów międzynarodowych w 2027 r.
Komisja aktualnie analizuje skuteczność CORSIA, a wyniki tego badania mają zostać przedstawione do 1 lipca. W zależności od rezultatów podjęta zostanie decyzja dotycząca dostosowania unijnego systemu ustalania cen emisji.
— Wszelkie obowiązki wynikające z ETS zostałyby odpowiednio dostosowane, aby uniknąć podwójnych opłat w ramach CORSIA i ETS za te same emisje — zaznaczyła Gregorin.
Linie lotnicze opowiadają się za oparciem się wyłącznie na systemie ONZ.
— Powinniśmy inwestować we wzmocnienie CORSIA, aby ostatecznie stał się jedynym światowym systemem ustalania cen emisji — powiedziała Ourania Georgoutsakou, dyrektorka organizacji lobbingowej Airlines for Europe. — Ponieważ światowe problemy wymagają globalnych rozwiązań.
Georgoutsakou zwróciła także uwagę na trwający kryzys paliwa lotniczego, wskazując, że eksponuje on zależność Europy od importowanych źródeł energii.
Airlines for Europe — reprezentująca m.in. Lufthansę, Air France-KLM oraz Ryanaira — niedawno zaapelowała o zawieszenie systemu ETS w związku z kryzysem paliwowym.
Komisja Europejska odrzuciła tę propozycję.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
