Sylwester Suszek: Burzliwa droga od BitBay do Zondacrypto. Triumf i tragedia.

Zwykły chłopak z Piekar Śląskich w ciągu pięciu lat zbudował imperium finansowe operujące kwotami liczonymi w miliardach. Za kulisami oszałamiającego powodzenia rozgrywała się walka grup przestępczych o zawładnięcie jego platformą handlową i aktywami. „Polski potentat bitcoinów” przypłacił to najdotkliwiej.

Sylwester Suszek: Burzliwa droga od BitBay do Zondacrypto. Triumf i tragedia. 2

Zondacrypto i Sylwester Suszek – jaka jest prawda o losach „króla bitcoinów"?

Foto: mat. pras./Bitbay

Izabela Kacprzak

Z niniejszego tekstu czytelnik dowie się:

  • Jakie są okoliczności zniknięcia Sylwestra Suszka oraz kto został oskarżony w tej sprawie?
  • Jak wyglądały początki oraz którzy twórcy mieli zasadniczy wpływ na giełdę kryptowalutową, którą założył Sylwester Suszek?
  • Kto z kręgu bliskich Sylwestra Suszka miał za sobą przeszłość kryminalną i jak to wpływało na jego działalność?
  • Co się stało z dobytkiem Sylwestra Suszka po jego zaginięciu, w tym z dostępem do posiadanych kryptowalut?
  • Jakie zmiany zaszły w życiu zawodowym i osobistym Sylwestra Suszka bezpośrednio przed jego zniknięciem?

Znany adwokat z Warszawy: – Przyszli do mojego biura w kilka osób. Chcieli, abym reprezentował giełdę BitBay. Zrobili na mnie bardzo negatywne wrażenie, typowe zbiry. Odrzuciłem propozycję. Ja od kryptowalut stronię. Odniosłem wrażenie, że nie chodzi o mnie, lecz o to, by mieć dostęp do Zbigniewa Ziobry poprzez moją osobę.

Reklama Reklama

Mariusz Patrowicz, przedsiębiorca, który udzielał BitBayowi pożyczek: – Sylwek był utalentowany, ale łatwowierny. Powtarzałem mu to niejednokrotnie. Uważam, że od początku był wykorzystywany przez innych.

Monika L., partnerka Suszka: – Nie chcę o tym rozpamiętywać, odsunęłam to w przeszłość.

Adwokat Błażej Gazda, obrońca Mariana W., podejrzanego od 2024 r. o porwanie Sylwestra Suszka: – To oskarżenia bazujące na poszlakach. Postępowanie zostanie zamknięte.

Wojciech Koszczyński, prywatny detektyw zatrudniony przez grupę inwestorów kryptogiełdy w celu odnalezienia Suszka przy życiu: – Analizując wydarzenia z okresu ośmiu miesięcy poprzedzających zniknięcie, mogę wysunąć najbardziej prawdopodobną hipotezę: aby ocalić siebie i rodzinę, Sylwester Suszek zniknął w sposób zaplanowany.

Król kryptowalut przepada na stacji benzynowej Mariana W. Zostaje po nim białe porsche

10 marca 2022 r. 34-letni Sylwester Suszek wyrusza rano z domu w Katowicach białym porsche taycanem – jak zwykle zawozi syna do przedszkola i udaje się do Czeladzi na stację paliw należącą do Mariana W. Ma tam z nim zaplanowane spotkanie w sprawie biznesu. Na terenie stacji znajdują się hangary dla prywatnych helikopterów – stoi tam czerwony Eurocopter Suszka oraz Robinson R44 Mariana W. Sylwester parkuje tu również swoje liczne luksusowe auta. Taycana zostawia na myjni. Spotkanie ma zakończyć się o godzinie 15.

Relacja Mariana W. jest następująca: Sylwek odjechał pojazdem, który przyjechał po niego z nieznaną mu kobietą. Wyznacza również nagrodę w wysokości miliona złotych za wskazanie, gdzie przebywa Sylwek. Śledczy nie wierzą w to tłumaczenie. Ostatnie zarejestrowanie telefonu komórkowego Suszka o godz. 15.08 wskazuje na garaż, a tego dnia w bazie Mariana W. kamery są wyłączone. Trudno uwierzyć w zbieg okoliczności.

W marcu 2022 r. prokuratura w Sosnowcu stawia Marianowi W. zarzut uprowadzenia Sylwestra Suszka. Nie umieszcza go jednak w areszcie, ani nie orzeka kaucji. We wrześniu 2022 r. dochodzenie przejmuje prokurator śląskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, Marcin Rodzaj, i formułuje wobec Mariana W. zarzut porwania Sylwestra Suszka. Jego obrońca, mec. Błażej Gazda, informuje nas dzisiaj: – To oskarżenia pozbawione podstaw. Nie doszło do żadnego uprowadzenia, prokuratura nie przedstawiła żadnych dowodów, a jedynie spekulacje. Zarzuty zostaną oddalone. Prokurator nie wnosi o areszt, nie nakłada kaucji. Mój klient nie komunikuje się z mediami.

42-letni Marian W. jest w ocenie prokuratury przywódcą mafii paliwowej, który od dekady zajmuje się obrotem nielegalnym paliwem sprowadzanym z Niemiec. Jest też jednym z największych oszustów VAT-owskich w Polsce – straty wyrządzone przez niego szacowane są przez prokuraturę na 1,5 mld zł. Marian W. ma również wyjątkowe szczęście. Nie przebywa w areszcie, lecz kontynuuje działalność gospodarczą korzystając z listu żelaznego i prowadzi wystawne życie – podróżuje helikopterem, spędza czas w Dubaju, Hiszpanii, gdzie posiada liczne apartamenty. Na jego myjni na Delcie, gdzie po raz ostatni widziano „polskiego króla bitcoinów”, codziennie pracują osadzeni z zakładu karnego. Świadczy mu usługi także były funkcjonariusz CBŚ i CBA, prowadzący prywatną agencję detektywistyczną. Do tych aspektów jeszcze wrócimy.

Kluczową postacią w najbliższym otoczeniu „polskiego króla bitcoinów”, obecną od samego początku, był Roman Ż., notoryczny przestępca VAT-owski

Wbrew informacjom Onetu, „Maniek” najprawdopodobniej nie był ani założycielem, ani ukrytym rzeczywistym właścicielem giełdy kryptowalutowej założonej przez Sylwestra Suszka – BitBay, następnie przekształconej w Zonda i Zondacrypto. – Maniek jedynie wyciągał pieniądze z giełdy Suszka. Nigdy nią nie zarządzał, ani jej nie stworzył – informuje nas nasze źródło w służbach. Domniemanie jest takie, że Marian W. prawdopodobnie zainwestował w giełdę 300 mln zł pochodzących z nielegalnych paliw. – W ten sposób uzupełnił lukę po Suszku, który z niej odszedł – dodaje nasz informator.

Kluczową postacią w najbliższym otoczeniu „polskiego króla bitcoinów”, obecną od samego początku, był ktoś inny – Roman Ż., notoryczny przestępca VAT-owski, który – jak wynika z naszego dochodzenia – pojawia się u boku Suszka na wszystkich spotkaniach w sprawach biznesowych. Ż. nie figuruje jednak jako formalny wspólnik giełdy. Prokuratury w Legnicy, Gliwicach i Katowicach prowadzą przeciwko niemu wielowątkowe śledztwa w związku z oszustwami na dużą skalę. W Katowicach toczy się ponadto proces o oszustwa VAT.

Przestępczość Dubajski ślad Zondacrypto. Śledztwo „Rzeczpospolitej” ws. spółek króla kryptowalut

Sylwester Suszek, prezes BitBay, później Zondacrypto, przed zniknięciem przeniósł udziały w giełdzie kryptowalut do trzech utworzonych w Z…

CBŚP odmówiło przejęcia sprawy zaginięcia Suszka

Nicole Suszek, siostra Sylwestra, dowiaduje się o zaginięciu brata przez telefon od policji 12 marca o godz. 2.51 w nocy. „Pani brat zaginął na Delcie” – informuje ją funkcjonariusz. Pyta, kiedy ostatnio się kontaktowali, gdzie mógłby przebywać. Od tej chwili prowadzi swoje prywatne dochodzenie w sprawie brata. W ciągu czterech lat otrzymuje anonimowe pogróżki, nagranie z rzekomym głosem brata oraz pozwy o zniesławienie m.in. od Mariana W. i mec. Przemysława Krala, adwokata Sylwestra i osoby, która miała dbać o inwestowanie jego funduszy, późniejszego prezesa giełdy Zondacrypto.

Sprawa zaginięcia Sylwestra Suszka początkowo trafia do sosnowieckiego „rejonu” i od razu nabiera opóźnień. Psy tropiące sprowadzono dopiero po dwóch tygodniach. CBŚP odmawia przejęcia sprawy, argumentując, że brak jest dowodów na porwanie dla okupu. Nicole korzysta ze specjalnej aplikacji kolegi, która lokalizuje telefony komórkowe. Cztery dni po zniknięciu telefon Sylwka zalogował się do sieci i przemieszczał się autostradą A1 w okolicy Piekar Śląskich. Nie doprowadziło to śledczych do żadnych informacji.

Dopiero po trzech miesiącach śledztwo trafia do śląskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej – prowadzi je prokurator Marcin Rodzaj. Przeprowadza szczegółową rekonstrukcję wydarzeń, które miały miejsce na kilka miesięcy przed i po zniknięciu Suszka. Nie chce ujawniać swoich hipotez na temat tego, co naprawdę się stało i dlaczego.

Nicole tworzy na FB stronę: „Missing Person Sylwester Suszek. Udowodnię przestępcom, że odkryję prawdę!!”. Prowadzi notatnik, w którym zapisuje kluczowe informacje, m.in. powiązania osób z otoczenia brata w biznesie, nazwy firm, adresy nieruchomości. „Siostra, ucz się marzyć” – często powtarzał jej Sylwek. Od czterech lat jej marzeniem jest wyjaśnienie, co się z nim stało i z jakiego powodu.

Sylwek musiał zniknąć, aby ochronić swoją rodzinę

pracownica Delty do Nicole Suszek

Po upływie ponad dwóch lat zgłasza się do niej świadek – była pracownica Delty, która pracowała w bazie tego dnia. Twierdzi, że Sylwek rzeczywiście opuścił bazę z jakąś kobietą, udając się na dworzec, skąd miał pojechać do Warszawy. Ona wróciła sama. Świadek kilkukrotnie powtarza, że „Sylwek żyje”, prosi Nicole, aby „zostawiła tę sprawę”, gdyż „Sylwek musiał zniknąć, aby zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie”.

Kobieta wyjawia również, że awaria monitoringu na stacji paliw nie była przypadkowa. Twierdzi, że na 12 minut przed przybyciem policji (która pojawia się na stacji o godz. 22.10) „dyski z nagraniami zostały usunięte”. Świadek nie chce kontaktować się z policją, w nagraniu słychać, że jest zdesperowana i przestraszona. Prosi o usunięcie SMS-ów. Nicole rejestruje jednak rozmowę i przekazuje ją policji.

Sygnałów świadczących o tym, że życie Sylwestra Suszka przestało być idealne, było wiele. W ostatnich tygodniach przed zniknięciem zwierza się rodzicom, że Roman Ż., którego uważał za przyjaciela, go oszukał i że doprowadzi do tego, by nie był już ojcem chrzestnym jego syna.

Dwa tygodnie przed zaginięciem Sylwestra jego matka, Urszula, przyjeżdża do jego domu w Katowicach. Zapamiętała, że syn był przygnębiony, małomówny, nie odpowiadał na pytania o to, co się z nim dzieje. Także pożegnanie było inne, nie tak entuzjastyczne jak zwykle z jego strony. „Czujesz, jak bardzo cię kocham?” – zapytała matka. „Już nic nie czuję, mamo” – odparł.

Z ogromnego akwarium z prawdziwą rafą koralową, które miał w swoim domu w Katowicach, znika również gruby na dwa centymetry złoty bitcoin zanurzony w wodzie. Sylwek nie chce nikomu wyjaśnić, co się z nim stało.

Koledzy z osiedla wchodzą w bitcoiny. Tak samo jak Roman Ż.

– Sylwka od zawsze pociągał biznes, własne pieniądze. Kiedy ja miałam osiem lat, on, mając 14 lat, zarabiał już wtedy na roznoszeniu ulotek – wspomina Nicole Suszek. Pochodzą z Piekar Śląskich. Ich ojciec był górnikiem i prowadził warsztat mechaniki samochodowej, a matka była nauczycielką w szkole zawodowej. Ona i jej brat otrzymali imiona po ulubionych aktorach ich matki: Nicole Kidman i Sylwestrze Stallone.

Sylwek założył swoją pierwszą firmę w liceum, zaraz po ukończeniu 18 roku życia – SPAJK-RTV. Zajmował się dosłownie wszystkim – sprzedawał kosmetyki w Avonie, a potem w Oriflame, handlował i naprawiał komputery. Tuż przed założeniem spółki BitBay w 2014 r. pracował w firmach oferujących szybkie i wysoko oprocentowane pożyczki.

Wraz ze swoją ówczesną dziewczyną, Karoliną, wyjeżdża do Krakowa – gdzie studiuje marketing i zarządzanie na UJ. Zakładają spółki oferujące telebimy wielkopowierzchniowe. Ten biznes upada, pozostawiając duże długi, ale jak wspomina Nicole, Sylwek nigdy nie poddawał się po porażkach. – Był nienasycony, nic go nie zniechęcało. Był moim przeciwieństwem – mówi siostra. Detektyw zatrudniony przez Nicole znajduje również informacje, że Sylwester Suszek został skazany w 2008 r. na karę grzywny za fałszywe zeznania oraz w 2011 r. – za naruszenie praw autorskich do programu komputerowego. Otrzymuje karę w zawieszeniu na trzy lata, więc kiedy tworzy BitBay, nie może pełnić w niej funkcji prezesa – dlatego początkowo zostaje prokurentem, a swoje udziały formalnie przepisuje na ojca, Jerzego.

BitBay zakłada z kolegami ze szkoły z Piekar: Mateuszem Bajerem i Jackiem Rogożem. To właśnie Bajer wpadł na pomysł handlu bitcoinami w Polsce, a Rogoż, jako programista, zajął się techniczną stroną przedsięwzięcia.

– Sylwek był najbliżej z Mateuszem, przyjaźnili się od młodości. Sylwek mówił do Matiego: „Ty masz mózg, podbijemy cały świat” – wspomina Nicole.

Historia tylko pozornie przypomina polską wersję „american dream”. Czwartym wspólnikiem zostaje bowiem Marek K. z Gliwic. Jest on powiązany z Romanem Ż., zamożnym biznesmenem, i pełni funkcję jego formalnego reprezentanta w spółce BitBay. Powiązania są silniejsze, gdyż siostra Mateusza wiąże się z Romanem Ż. Z wielu rozmów z prawnikami Suszka i jego partnerami biznesowymi wynika, że Roman Ż. uczestniczył we wszystkich spotkaniach z Suszkiem od początku. – Był odpowiedzialny za inwestycje pozagiełdowe, głównie w nieruchomości – wspomina jeden z licznych prawników Suszka, który prosi o anonimowość, ponieważ dziś „przyznanie się do powiązań z tą giełdą oznacza koniec kariery zawodowej”.

Romana Ż. poznał w 2018 r. jako „znakomicie przygotowanego, precyzyjnego i inteligentnego biznesmena”. – Kiedy zagłębiłem się w temat, ujrzałem zupełnie kogoś innego: osobę o psychopatycznej osobowości, niezwykle bezwzględną, która zastraszała swoich pracowników, robiąc z nich figurantów. Np. sekretarki powoływał do zarządu, ale nie dawał im pieniędzy na zapłatę pół miliona złotych podatku dochodowego. One odpowiadały za to głową i swoim majątkiem – opowiada nam nasz rozmówca.

TVN ujawnia, kim są ludzie z otoczenia „króla bitcoinów”

W relacjach biznesowych w BitBay wszystko zmienia reportaż Michała Fuji w programie „Superwizjer” z 2020 r.

Kiedy w 2014 r. startuje BitBay, gliwicka Prokuratura Okręgowa prowadzi śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, dopuszczającej się oszustw, prania brudnych pieniędzy i wyłudzeń VAT. Zarzuty stawia Markowi K., który jest wówczas wiceprezesem BitBaya (zostaje usunięty z tej funkcji) oraz Romanowi Ż. „Superwizjer” ujawnia kryminalną przeszłość Marka K., który – przebrany za policjanta, na zlecenie brutalnego gangu „Pokida” miał porwać Mariana Zakrzewskiego, przedsiębiorcę ze Śląska. Drugą ofiarą, którą miał zwabić Marek K., był biznesmen z Warszawy. „K. został skazany za współudział na osiem lat pozbawienia wolności. Na wolność wyszedł w 2008 r.” – ujawnia TVN. Opisuje Romana Ż. jako wielokrotnego przestępcę – trudnił się produkcją i wprowadzaniem do obiegu fałszywych banknotów, rozbojami i sutenerstwem. Natomiast w latach 2012–2015 zaczął współkierować grupą przestępczą wyłudzającą VAT poprzez wykazywanie fikcyjnego obrotu granulatem i koncentratami.

Prawnik Suszka: – Kiedy to się ujawniło, zaczęło nam wszystkim przeszkadzać. Także Sylwestrowi. To był zwykły chłopak, ale nie bandyta.

Udziały Marka K., człowieka Romana Ż., przejęła spółka należąca do siostry Romana Ż., Marty. W ten sposób Roman Ż. nigdy nie wycofał się z inwestycji w giełdę.

Podczas gdy Roman Ż. w drogich garniturach i samochodach jeździ od spotkania do spotkania z prawą ręką „króla bitcoinów”, prokuratura analizuje jego udział w kolejnym przestępstwie. Akt oskarżenia wobec grupy Romana Ż. trafia jednak do sądu dopiero w lutym 2026 r. Obejmuje on aż 44 osoby – wartość oszustwa oszacowano na 164 mln zł – w tym także Marka K., udziałowca BitBay (skazanego za to już wcześniej, bo w 2017 r. z wyłączonego wątku). Dziś Marek K. prowadzi na Śląsku sklep rowerowy, który de facto należy do legalnych firm Ż.

Nicole Suszek ostrzegała brata przed Romanem Ż. jeszcze przed emisją reportażu w TVN. – Nigdy mu nie ufałam, chciałam trzymać się od niego jak najdalej. To niebezpieczny i bezwzględny człowiek – mówi. Czy reportaż „Superwizjera” odsłonił prawdę o osobach z otoczenia Sylwestra Suszka, o których mógł nie wiedzieć? – Uważam, że gdyby wiedział, nigdy nie zaproponowałby Romanowi, aby został ojcem chrzestnym jego syna – zastanawia się Nicole Suszek. Sylwek na kilka miesięcy przed zniknięciem mówił rodzicom, że został oszukany przez Ż. – Chciał również odebrać Romanowi funkcję ojca chrzestnego – dodaje siostra.

Sylwek przychodził na każde spotkanie z Romanem Ż. Nie sprawdzałem ich przeszłości kryminalnej

Mariusz Patrowicz, przedsiębiorca z Płocka, który zainwestował w BitBay

Romana Ż. poznał Mariusz Patrowicz, przedsiębiorca z Płocka, którego dwie rodzinne firmy zainwestowały w BitBay w 2017 r. (w zamian za udziały), a także udzieliły giełdzie Suszka pożyczki w wysokości 15 mln zł. W sumie jego wkład w projekt wyniósł 30 mln zł. – Sylwek przychodził na każde spotkanie z Romanem Ż. Nie sprawdzałem ich przeszłości kryminalnej, tylko kondycję spółki, w którą chcieliśmy wejść. BitBay nie był w dobrej sytuacji finansowej. Nie pożyczamy pieniędzy na piękne oczy – zabezpieczaliśmy się poprzez ustanowienie zastawów na ich majątku o łącznej wartości 135 mln zł. Przyznaję, że pomogliśmy im również w optymalizacji podatkowej – opowiada „Rz”.

W ciągu dwóch lat współpracy firmy Patrowiczów „zarobiły wielokrotnie więcej niż zainwestowały” dzięki interesom z BitBay oraz inwestycjom w nieruchomości wskazywanym przez Suszka i Romana Ż. – Rozliczyliśmy się również co do grosza – podkreśla Patrowicz. Uważa jednak, że giełda Suszka w tamtym okresie nie funkcjonowała prawidłowo. – Stąd zlecenie dla Rafała Zaorskiego, aby animował rynek. Jeśli coś wymaga pobudzenia, to znaczy, że nie działa samoistnie, że jest sztucznie kreowane – dodaje. Zaorski to jeden z najbardziej znanych polskich spekulantów giełdowych.

Jak wiemy, Zaorski nie dotrzymał umowy z Suszkiem, który nazwał go swoim „największym dłużnikiem”. „Puls Biznesu” podał, że Zaorski był winny Suszkowi ponad 30 mln zł i nie zwrócił tych pieniędzy.

Mariusz Patrowicz wielokrotnie przestrzegał Sylwestra Suszka przed niektórymi osobami  i mówił mu: „Jesteś zbyt naiwny”. – Sylwek był wykorzystywany przez innych. Ale trzeba mu przyznać, że miał intuicję do bitcoina, w którego ja nie wierzyłem – stwierdza.

Według służb, od 2019 r. giełda Suszka osiąga największe, wielomiliardowe obroty. Jednak BitBaya nie ma już w Polsce – od 2018 r., kiedy wpisano ją na listę ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego, działa na Malcie, a następnie przenosi się do Estonii. Do Dubaju – poza polski system prawny i kontrolę finansową – uciekają również wspólnicy spółki BitBay, tworząc trzy nowe spółki: Arial, SkyBay i Central Bay.

Dlaczego Dubaj? – Suszek chciał tam posiadać rezydencję podatkową, planował tam zakup nieruchomości. Wówczas Dubaj był egzotyką i oznaką prestiżu. Polecił mu go Paweł Sobków, który tam mieszkał – mówi nam jeden z prawników Suszka. Biznesmen Paweł Sobków od 2014 r. był inwestorem w giełdzie BitBay (wcześniej pracował m.in. w HAWE Marka Falenty). Był inwestorem kluczowym, skoro został prezesem Pinewood Holdings Limited, operatora giełdy na Malcie, a następnie w Estonii, do czasu, gdy funkcję tę przejął mec. Przemysław Kral, adwokat z Katowic i osoba zaufana Suszka.

Od kogo chciał się uwolnić Sylwester Suszek

Sylwester Suszek zarabia ogromne pieniądze, które, jak mówi, „pozwalają nie pracować do końca życia nawet jego dzieciom”. W ciągu trzech miesięcy zdobywa licencję na pilotowanie śmigłowców i kupuje czerwonego Eurocoptera.

W ten sposób zaprzyjaźnia się z Marianem W., który prowadzi stację paliw i ma lądowisko dla helikopterów w swojej bazie w Czeladzi. Jak się wkrótce okaże, kieruje on grupą przestępczą zajmującą się na masową skalę nielegalnym obrotem paliwami i wyłudzeniami podatku VAT w Polsce. Śledztwo o charakterze międzynarodowym rozpoczyna się w 2016 r., czyli w momencie, gdy W. i Suszek się poznają. Baron paliwowy ma już wówczas problemy z prawem. Organy ścigania podejrzewają, że Marian W. zainwestował 300 mln zł pochodzących z nielegalnych źródeł w BitBay.

Tak się składa, że Przemysława Krala, adwokata z Katowic, przedstawił Suszkowi Marian W. W aktach KRS spółki odnaleźliśmy upoważnienia udzielone w listopadzie 2019 r. przez Suszka mec. Kralowi do prowadzenia wszystkich spraw – karnych, cywilnych i administracyjnych. Jak mówi Nicole, Sylwek miał go zapisanego w telefonie jako „Przemek, mecenas od Mańka”. Jednak, jak informuje nas katowicka Prokuratura Regionalna w Katowicach, „adwokat Przemysław Kral nie występował w charakterze obrońcy Mariana W.” w sprawie paliwowej. Jaką rolę więc pełnił? Czy była to rola depozytariusza majątku, jaką pełnił później wobec Sylwestra Suszka? Przemysław Kral od połowy kwietnia nie odpowiada na pytania dziennikarzy. Od wielu miesięcy, mieszkając w Monako, starał się o obywatelstwo Izraela. Obecnie nikt nie wie, gdzie naprawdę się znajduje.

Analizując losy osób z otoczenia Suszka, natrafiamy na zaskakującą informację. Marian W., mimo że grozi mu 25 lat pozbawienia wolności za przestępstwa VAT-owskie, nigdy nie trafił do aresztu. Jak to możliwe? Uciekł za granicę i wynegocjował z prokuraturą „gwarancję nietykalności” osobistej i majątkowej. W 2019 r. otrzymał list żelazny. Nie może wyjeżdżać z Polski, jednak służby posiadają dowody na to, że mógł opuścić kraj – przelewy, które wykonuje z Francji.

„Od dnia 18 marca 2019 r. Marian W. na mocy decyzji Sądu Okręgowego w Katowicach korzysta z dobrodziejstwa listu żelaznego. Prokuratura nie wyraziła zgody na wyjazd Mariana W. z kraju ani na przebywanie przez niego poza granicami Polski” – odpowiada nam prok. Michał Binkiewicz, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach. To ona obecnie prowadzi śledztwo wszczęte w kwietniu tego roku dotyczące oszustwa inwestorów giełdy Zondacrypto. Marian W. mógł więc bez przeszkód prowadzić stację paliw,

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *