Brak certyfikatu językowego pozbawi lekarzy prawa wykonywania zawodu od maja.

Lekarze pochodzący z zagranicy, którzy nie przedstawią poświadczenia biegłości w języku polskim na poziomie B1, mogą utracić uprawnienia do praktyki zawodowej począwszy od 1 maja. Niemniej jednak, regulacje mogą ulec rychłej zmianie. System wkracza w okres niepewności.

Brak certyfikatu językowego pozbawi lekarzy prawa wykonywania zawodu od maja. 2

Osoby, które wnioskowały o prawo wykonywania zawodu w tym trybie przed 24 października 2024 r., muszą aktualnie udowodnić biegłość językową w języku polskim na poziomie nie mniejszym niż B1. Mimo, że regulacje obowiązują od dwóch lat, ich wdrażanie było przesunięte w czasie.

Foto: Adobe Stock

Zuzanna Świerczek

Mowa o lekarzach i pielęgniarkach spoza obszaru Unii Europejskiej, którzy nabyli prawo do wykonywania zawodu w Polsce w tzw. trybie uproszczonym, wprowadzonym podczas pandemii COVID-19, a następnie utrzymanym w związku z falą uchodźców po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Osoby, które złożyły podania o prawo wykonywania zawodu w tym trybie przed 24 października 2024 r., muszą obecnie zweryfikować kompetencje językowe w języku polskim na poziomie co najmniej B1. Pomimo, że przepisy są ważne od dwóch lat, ich stosowanie zostało opóźnione.

Reklama Reklama

Kłopot tkwi w tym, że jednocześnie pojawiła się inicjatywa przedłużenia okresu przejściowego o rok – do 1 maja 2027 r. Nowelizacja została zgłoszona do Sejmu podczas posiedzenia Komisji Zdrowia 28 kwietnia, a więc na trzy dni przed wejściem w życie obowiązku udokumentowania znajomości języka polskiego i finalnie nie zdołała przejść pełnej procedury legislacyjnej. Zaistniał stan prawnej niepewności, w trakcie którego izby lekarskie i pielęgniarskie mają podstawę do podejmowania decyzji o odebraniu uprawnień zawodowych osobom, które nie dostarczyły wymaganych dokumentów. A gdy przepisy zostaną zmienione, część z tych decyzji może zostać zakwestionowana w sądach.

Stopień biegłości językowej a bezpieczeństwo pacjentów

Sam wymóg potwierdzenia kompetencji językowych jest rezultatem doświadczeń z ostatnich lat. Uproszczony tryb dopuszczenia do zawodu, funkcjonujący od 2020 r. (faktycznie od 2021 r.), początkowo nie uwzględniał żadnej formalnej weryfikacji znajomości języka polskiego. W praktyce skutkowało to tym, że do pracy trafiały osoby, które napotykały poważne trudności w porozumiewaniu się. – Docierały do nas liczne sygnały, że część lekarzy, którzy otrzymali warunkowe prawo wykonywania zawodu, nie potrafiła nawiązać kontaktu ani z pacjentem, ani z innymi członkami zespołu. A taka sytuacja może być potencjalnie bardzo niebezpieczna – wyznaje Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia. Wprowadzenie wymogu potwierdzenia kompetencji językowych miało to ryzyko zredukować. Klencki podkreśla jednak, że same przepisy nie są w stanie całkowicie wykluczyć ryzyka pomyłek lekarskich. – Lekarze, którzy zdobywając zawód w normalnym trybie, ukończyli studia wyższe w Polsce, zdali stosowne egzaminy, uzyskali uprawnienia zawodowe, też niekiedy popełniają błędy. Trudno zatem mówić o rozwiązaniach legislacyjnych, które wyeliminują zagrożenie wystąpienia błędu popełnionego przez lekarza z zagranicy, który uzyskał uprawnienia zawodowe w trybie uproszczonym. Możemy natomiast mówić o minimalizowaniu ryzyka i zapewnieniu odpowiedniej jakości świadczeń. Ta zmiana temu służy – konstatuje.

Ochrona zdrowia Medycy z Ukrainy będą leczyć na dotychczasowych zasadach

Ani sprzeciw, ani projekt prezydenta nie zmieniają ogólnych zasad dopuszczania do wykonywania zawodu przez lekarzy z Ukrainy w Polsce.

Środowisko lekarskie od początku negatywnie odnosiło się jednak do przyjętego poziomu B1. Jak twierdzi rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, jest on zbyt niski, jak na standardy europejskie. – Uważamy, że to powinien być minimalnie poziom B2. W żadnym państwie Unii Europejskiej nie można rozpocząć pracy jako lekarz bez znajomości języka, tak jak miało to miejsce u nas do niedawna, lub nawet z dopiero poziomem B1. Wszędzie wymagany jest poziom wyższy, a docelowo nawet C1 – wyjaśnia Jakub Kosikowski.

Rzecznik NIL zwraca również uwagę na praktyczny aspekt problemu. Niedostateczna znajomość języka utrudnia nie tylko rozmowę z pacjentem, ale również analizę dokumentacji medycznej czy wyników badań. – Jeżeli lekarz nie zna języka polskiego, to jak zapozna się chociażby z wynikiem tomografii, czy endoskopii, który jest przecież sporządzony po polsku? – pyta Kosikowski. W jego opinii medyk, który nie rozumie języka, pomimo dobrego wykształcenia, może stanowić niebezpieczeństwo dla pacjenta.

Ministerstwo Zdrowia odpowiada, że „jakiś poziom musiał zostać przyjęty”. Zdaniem dyrektora Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych poziom B1 jest kompromisem. – Jest to poziom, na który zgodzili się zarówno ci, którzy chcieliby wpuszczać wszystkich lekarzy z zagranicy, bez żadnych obostrzeń, jak i ci, którzy są sceptyczni, co do tego pomysłu – zaznacza Klencki. Dodaje, że chodzi przede wszystkim o znajomość języka medycznego, a nie ogólną sprawność językową. Pojawia się jednak pytanie, czy przepisów tych nie można było opracować tak, aby rzeczywiście weryfikowana była znajomość języka „lekarskiego”, jak ma to miejsce np. we Włoszech.

Zdrowie Polski system „zgubił” kilkuset lekarzy z Ukrainy

Resort zdrowia rozważa likwidację możliwości wykonywania zawodu lekarza na terenie Polski przez medyków z Ukrainy, którzy otrzymali w tej sprawie p…

Rozbieżne interpretacje tych samych przepisów

Dodatkowym źródłem niepewności jest brak jednoznacznej interpretacji przepisów. Ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy przewiduje obowiązek spełnienia wymogu dostarczenia dokumentu poświadczającego znajomość języka „pod groźbą utraty prawa wykonywania zawodu”, ale nie konkretyzuje sposobu jego egzekwowania. Według Ministerstwa Zdrowia przepisy te nie działają automatycznie. Klencki zauważa, że nie chodziło o natychmiastowe, systemowe pozbawianie uprawnień wszystkich, którzy nie spełnili wymogu, lecz o stworzenie podstawy do egzekwowania tego prawa przez izby.

Naczelna Izba Lekarska interpretuje to odmiennie. Kosikowski podkreśla, że w ich ocenie prawo wykonywania zawodu wygasa z mocy ustawy, a izby jedynie formalizują ten stan poprzez decyzje administracyjne. Zapowiada przy tym wprost, że jeśli dokumenty nie zostaną dostarczone, izby będą postępować zgodnie z obowiązującym prawem. Na ten problem zwróciło uwagę również biuro legislacyjne Sejmu, które wskazuje nie tylko na niejasność przepisów, ale także na ryzyko związane z próbą ich zmiany „w ostatniej chwili”. Eksperci podkreślają, że proponowana poprawka wykracza poza zakres procedowanej ustawy i faktycznie zakłada działanie wstecz, co rodzi poważne zastrzeżenia prawne.

Dlaczego posłowie chcą przedłużyć termin?

Orędownicy przesunięcia terminu rozpoczęcia egzekwowania tych przepisów argumentują, że obecne regulacje nie odzwierciedlają realiów systemu. Lekarze i pielęgniarki z Ukrainy w wielu miejscach stanowią obecnie kluczowy element kadry. – Właściwie w każdym mieście powiatowym jest wielu takich lekarzy obcokrajowców, głównie ukraińskich, którzy pracują i świetnie uzupełniają kadry – mówi poseł PiS Bolesław Piecha.

Cudzoziemcy Czy Ukraińcy w Polsce leczą się kosztem Polaków? Zaskakujące dane ZUS i NFZ

Narodowy Fundusz Zdrowia „zarabia” rocznie ponad 1,5 mld zł z tytułu leczenia obywateli Ukrainy. Koszty świadczeń medycznych dla osób pracujących i…

Poseł KO Krzysztof Bojarski, autor poprawki, wskazuje, że część z tych osób nie zdołała spełnić wymogów nie z własnej winy. Problemem była ograniczona liczba egzaminów językowych oraz obciążenie ośrodków egzaminacyjnych. Ponadto pojawiały się opóźnienia w wydawaniu certyfikatów, co prowadziło do sytuacji, w których lekarz zdał egzamin, ale formalnie nie mógł tego udokumentować. Dlatego też resort zdrowia rozszerzył listę dokumentów poświadczających znajomość języka o zaświadczenie o zdanym egzaminie. Mimo to Ministerstwo Zdrowia uważa, że dwa lata to był wystarczający czas na dopełnienie formalności, dlatego zachowuje neutralność wobec propozycji przesunięcia terminu egzekwowania tego wymogu o rok.

Sądowy scenariusz już się urzeczywistnia

Niezależnie od dalszych decyzji legislacyjnych jedno jest pewne – spory prawne są nieuniknione. Już teraz lekarze z Ukrainy masowo zaskarżają decyzje izb lekarskich, które od dawna uzależniają przyznanie warunkowego prawa do wykonywania zawodu od znajomości języka polskiego – mimo że wymóg ten nie był wówczas obligatoryjny. Do sądów trafiło już ponad 300 uchwał Naczelnej Rady Lekarskiej, a w 24 sprawach Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał lekarzom rację.

Jeśli począwszy od 1 maja izby zaczną cofać prawo wykonywania zawodu, a następnie przepisy zostaną zmienione, liczba takich spraw może gwałtownie wzrosnąć. Ministerstwo Zdrowia usiłuje temu zapobiec. – Aby tego uniknąć, przygotowujemy pismo do okręgowych izb lekarskich oraz pielęgniarek i położnych, opisujące dokładnie zmieniającą się sytuację prawną, z sugestią, by nie egzekwowały pospiesznie aktualnych przepisów i nie podejmowały automatycznie uchwał o odebraniu uprawnień zawodowych – informuje Klencki.

Nie ma jednak gwarancji, że samorząd lekarski zastosuje się do tych sugestii. Izby są niezależne, a ich stanowisko wobec uproszczonego trybu od dawna jest krytyczne: zarówno z uwagi na kwestie bezpieczeństwa, jak i wpływu na rynek pracy. W rezultacie system ochrony zdrowia wchodzi w maj z niejednoznacznymi przepisami, ryzykiem deficytu kadr oraz realnym zagrożeniem chaosem prawnym, którego konsekwencje mogą być odczuwalne zarówno dla lekarzy, jak i pacjentów.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *