Stulatek w biznesie. „Lepsza robota, niż wpatrywanie się w monitor”

Wacław Milewski z Poznania w niedzielę świętuje swoje setne urodziny, ale nadal jest czynny zawodowo. Kontynuuje prowadzenie własnego zakładu, który otworzył w czasach powojennych. W wywiadzie z „Głosem Wielkopolskim” stulatek podzielił się swoją receptą na formę. Wyjawił także, czego się obawia w dobie postępu technicznego.

Wacław Milewski w swoim warsztacie w Poznaniu
Wacław Milewski w swoim warsztacie w Poznaniu | Foto: Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Pracuje od 14 roku życia i — jak zapewnia — nie wziął ani jednego dnia wolnego, poza czasem rekonwalescencji po wypadku. W młodości brał udział w wyścigach motocyklowych, zdobywając nawet tytuły mistrza i wicemistrza Polski. Obecnie Wacław Milewski niezmiennie kieruje swoim warsztatem, który specjalizuje się w wytwarzaniu niestandardowych wykrojników, narzędzi do tłoczenia metali oraz komponentów do urządzeń. W rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” zaznaczył, że tego rodzaju działalności nie mają przyszłości w obliczu ewolucji technologicznej. — Wszystko się zmienia, a niewielkie zakłady bankrutują. Laser tnie wszystko i to w dużych ilościach — oznajmił.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Każda miska wymaga 20 ogonów i nosów". Nadają drugie życie deskorolkom

100-latek z Poznania: sztuczna inteligencja kiedyś nas zastąpi

Zapytany o sposób na utrzymanie tak dobrej formy w tak zaawansowanym wieku, pan Wacław odpowiada początkowo, że to „zbieg okoliczności”. Jednakże zaraz zaznacza, że „praca jest lepsza niż wpatrywanie się w ekran”. Jego zdaniem najgorsze jest nieustanne sprawdzanie telefonu, co obecnie dotyka wielu Polaków. — Zawsze się coś robiło. Teraz mnóstwo osób godzinami wpatruje się w komórkę. To jest najgorsze. Ja mam swój telefon od 15 lat, ale nie używam go bez przerwy — mówi „Głosowi Wielkopolskiemu”.

Czego obawia się stuletni właściciel warsztatu? Mimo że pan Wacław docenia postęp techniczny, poważnym niebezpieczeństwem wydaje mu się sztuczna inteligencja. — Sztuczna inteligencja kiedyś nas zastąpi. A może nawet zacznie samodzielnie sprawować rządy. Pozbawi wszystkich pracy. Przecież tysiące programistów już ją utraciło — mówi w wywiadzie dla „GW”.

Ma już plan na to, co stanie się z jego warsztatem, który udało mu się rozwinąć niemal „od zera”. Bo nie ma wątpliwości, że nie przetrwa zbyt długo w czasach, gdy do tego rodzaju produkcji używa się coraz bardziej zaawansowanych maszyn. — Być może zrobimy z tego muzeum. Część urządzeń postaramy się sprzedać, a to, co zostanie, wykorzystamy jako eksponaty — zapowiada.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *