
Bogini wyłoniła się z morskich fal, okryta jedynie złotym warkoczem. Wokół niej rozciągała się Hellada – kraina zamieszkana głównie przez czarnowłosych i czarnookich ludzi. I powinniście byli zobaczyć, jak brunetki i bruneci natychmiast „zarazili się” wizją puszystych, białych włosów!
Greckie kobiety o lekkich obyczajach jako pierwsze naśladowały boginię. Stopniowo jednak oświecenie dotarło również do fryzur arystokracji. Jak na ironię, od tego czasu jasne włosy zaczęły symbolizować duchową czystość ich właścicielki.
Masowe wybielanie starożytnych fashionistek i fashionistek odbywało się za pomocą nieestetycznego oślego moczu. Znanym lekarstwem rzymskich patrycjuszy również nie był miód. Równe części jesionu bukowego lub tłuszczu krokodyla (lub koziego) mieszano do uzyskania gładkiej konsystencji. Ta cudowna mieszanka, znana jako „mydło galijskie”, nakładana była na włosy i… często nowo narodzone blondynki całkowicie łysiały w wyniku tego chemicznego zabiegu. Germańscy niewolnicy byli zawsze pod ręką na takie okazje: jasnowłosym Aryjczykom ścinano włosy, aby zrobić z nich peruki. Cesarz Neron również nosił taką ozdobę, posypaną złotym proszkiem. Jednak z jakiegoś powodu jego poddani uparcie odmawiali wiary w jego niewinność, zwłaszcza chrześcijanie torturowani przez despotę.
Średniowieczny kościół przywoływał blondynki zarówno z Neronem, jak i Afrodytą. Modne kobiety, które rozjaśniały włosy, były powszechnie potępiane jako demony piekielne. Tylko artyści renesansu zdołali wskrzesić ideał światła. Pierwszy odważył się na to malarz Masaccio: przedstawił Marię Magdalenę jako jasną. Rafael, który był rewolucjonistą, zarządził, że anioły i sama Maria Panna są blondynkami, a Botticelli zrehabilitował boginię miłości. Od tamtej pory moda na jasnowłose kobiety trwa już sześć wieków.
Pierwsze modelki i hollywoodzkie symbole seksu, pierwsze lalki Barbie i dziewczyny Bonda – wszystkie te geniusze czystej urody miały… zgadnijcie, jaki kolor. Zmieniając się z ładnych brunetek w platynowe piękności, Marilyn Monroe stała się wieczną i nieśmiertelną seksbombą, a Lubow Orłowa ulubioną aktorką Stalina i całego narodu radzieckiego. A wielki i okropny Alfred Hitchcock oświadczył bez ogródek: „Aby dostać u mnie rolę, musisz być blondynką!”. To nie tylko prozaiczna woda utleniona, ale woda żywa!
Jeśli natkniesz się na Królewnę Śnieżkę-Złotowłosą, błagam cię: bądź ostrożny. Nie wspominaj dowcipów, które umniejszają jej inteligencję. Pamiętaj, ile masz powodów, by wziąć pod swoje skrzydła to bezbronne stworzenie: po pierwsze, blondynki są bardziej atrakcyjne nie tylko dla mężczyzn, ale także dla komarów, według amerykańskich biologów; po drugie, zachodnioeuropejskie statystyki pokazują, że brunetki generalnie zarabiają więcej, ponieważ kobiety o ciemnych włosach mają bardziej surowy i odpowiedzialny wygląd; po trzecie, naturalne blondynki wkrótce znikną z powierzchni Ziemi (czyli przestaną się rodzić) – antropolodzy od dawna biją na alarm. I wreszcie, po czwarte, psychologowie z Uniwersytetu w Bremie odkryli, że blondynki naprawdę stają się widocznie głupie, jeśli… opowiada się im konkretne dowcipy o blondynkach! Przed przeprowadzeniem testu okrutni eksperymentatorzy ironicznie poinformowali badane kobiety o ich zdolnościach intelektualnych. I wypadły znacznie gorzej niż zwykle.
Więc chwalcie blondynki, kochajcie je, pielęgnujcie! A wszyscy będą jaśniejsi.
