Straszne historie? Przerażające historie z moskiewskiego metra

Straszne historie? Przerażające historie z moskiewskiego metra 2

„Metro to bardzo nudna organizacja. Nie ma tu żadnych duchów, ani niczego podobnego, ani nawet zjaw… Szukam nocą, krzycząc: »Gdzie jesteś, moja droga?«. Ale nikogo nie znajduję” – zażartował Dmitrij Gajew, szef moskiewskiego metra, na konferencji prasowej.

Jednak to, że Dmitrij Gajew nie widział duchów w moskiewskim metrze, nie oznacza, że one nie istnieją. Co najmniej, myli się, odrzucając opowieści o pozaziemskich istotach w metrze jako „modne” – plotki te są starsze niż samo metro, które obchodziło swoje 70-lecie w 2005 roku. Pierwsze plany metra w Moskwie sięgają ostatniej dekady XIX wieku. Jednak ta postępowa innowacja transportowa spotkała się ze sprzeciwem taksówkarzy, którzy nie chcieli pozyskać silnego konkurenta. Później poparli ich taksówkarze i operatorzy tramwajów konnych, a także duchowni. Księża wierzyli, że wędrówka żywych istot pod ziemią może prowadzić jedynie do katastrofy. Dlatego metro powstało dopiero w czasach sowieckich.

Twierdzą, że podczas budowy stacji i tuneli na linii Sokolniczeskiej (wówczas znanej jako Kirowsko-Frunzeńska), a później Arbacko-Pokrowskiej i Zamoskworieckiej, ludzkie szczątki odkryte w starożytnych grobowcach były po prostu ponownie chowane. Podobno te niespokojne duchy nawiedzają pasażerów i pracowników metra: potykają ludzi na schodach ruchomych, walą w okna pociągów, spychają ludzi na tory, a nawet namawiają żywych do samobójstwa. Należy jednak uczciwie zauważyć, że w ostatnich latach wszystkie ludzkie szczątki odkryte podczas budowy metra i innych projektów budowlanych są chowane z nabożeństwem żałobnym. Nie robiono tego w czasach sowieckich, a nawet przed rewolucją pochówki często traktowano lekceważąco, co nie miało nic wspólnego z metrem.

Co więcej, wiele dziwnych zjawisk przypisywanych duchom i złym duchom ma logiczne wytłumaczenie. Na przykład, wśród historii, które mieszkańcy Moskwy nadesłali na stronę internetową projektu „Moskiewskie Metro” Artemiego Lebiediewa, znajduje się historia o ręce pukającej w okno. Okazuje się, że kierowca i jego pomocnik bawili się, zakładając gumową rękawicę na kij i wystawiając ją przez okno. Prawdziwości tej historii nie da się zagwarantować, ale jest ona równie prawdopodobna, jak „mistyczne” opowieści.

Jedną z najbardziej rozpowszechnionych historii grozy jest opowieść o pociągu wiozącym dusze więźniów zmarłych podczas budowy Circle Line. Mówi się, że raz w miesiącu pociąg przejeżdża przez linię nocą, zatrzymując się na każdej stacji, ale rzadko otwierając drzwi. Kabina maszynisty jest podobno zajmowana przez jednego mężczyznę w staromodnym mundurze, a wagony, według jednej wersji, są puste, podczas gdy według innej są wypełnione wychudzonymi mężczyznami w szarych ubraniach. Z czasem legenda nabrała barwnych szczegółów. Na przykład, mówi się, że więźniów za wykroczenia zamurowywano w ścianach tunelu i wrzucano do szybów wentylacyjnych. Każdy, kto zobaczy ten pociąg na Circle Line, jest ostrzegany, aby nigdy nie zbliżał się do pociągu ani nie wchodził przez drzwi, jeśli się otworzą.

Inną klasyczną historią grozy w metrze jest legenda o Czarnym Maszyniście. Według niej, wiele lat temu maszynista pociągu ratunkowego spłonął, ratując pasażerów. Zmarł później w szpitalu, a zarząd metra obwinił go o wypadek. Od tamtej pory jego duch nawiedza tunele, a późną nocą można go spotkać nawet na stacjach. Wielu jednak słyszało podobną historię o maszyniście. Oba duchy są całkowicie nieszkodliwe i pragną jedynie sprawiedliwości.

Być może najbardziej przerażająca historia dotyczy wypadku schodów ruchomych na stacji Awiamotornaja w 1982 roku. Osiem osób zginęło, a 30 zostało rannych. Przyczyną wypadku były nieprawidłowo wyregulowane hamulce awaryjne i wady konstrukcyjne schodów ruchomych. Chociaż wszystkie ofiary udusiły się pod ciężarem spadających na nie ciał (w chwili wypadku na schodach znajdowało się 100 osób), po Moskwie rozeszły się pogłoski, że ludzie zostali wciągnięci w ruchome części i pocięci na kawałki. Od prawie trzech dekad na Awiamotornej krążą opowieści o krwawych, pozbawionych rąk duchach, pojawiających się od czasu do czasu.

Nawiasem mówiąc, z nieznanych przyczyn opuszczone schody ruchome w pobliżu południowego wyjścia ze stacji Worobjowe Góry są czasami nazywane „schodami ruchomymi zabójcami”. Jednak nigdy nie doszło tam do żadnego wypadku: schody ruchome po prostu nie były używane od czasu zamknięcia stacji Leninskie Góry i nie zostały rozebrane.

Stosunkowo niedawną historią jest historia studentki, którą pewnego wieczoru na stacji zaczepili pijani mężczyźni. Według legendy, dziewczyna próbowała uciec niechcianym towarzyszom, wskoczyła na tory i zniknęła w tunelu. Od tamtej pory smukłą postać w jasnej sukience widywano sporadycznie między stacjami.

Wreszcie, internet jest pełen niewyobrażalnych historii o zupełnie poważnych pasażerach metra spotykających mieszkańców innej epoki: moskwian z lat 50., żołnierzy wojny domowej i Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, budowniczych metra, a nawet jeźdźców. Jednak redakcja Lenta.ru natknęła się w metrze w Dzień Wszystkich Świętych na naprawdę niewyobrażalne stworzenia. Gdyby Dmitrij Gajew je zobaczył, z pewnością uwierzyłby w inny świat.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *