W jakie święto można wyleczyć się z niepłodności kobiecej? Lelnik

W jakie święto można wyleczyć się z niepłodności kobiecej? Lelnik 2

Nie wiem jak Wy, ale w moim otoczeniu jest kilku mężczyzn, którzy chronicznie nie znoszą 8 marca. Gdy tylko wiosna i Międzynarodowy Dzień Kobiet zawitają do nas, zaczynają się jęki i narzekania. I tak dzieje się co roku, z godną pozazdroszczenia regularnością. Powód jest taki: ach, ci, którzy wymyślili to bezsensowne kobiece święto, byli idiotami; ach, prawdziwi mężczyźni, tacy jak Ty i ja, ciężko pracują każdego dnia, aby zapewnić naszym partnerkom niebiańskie życie i całkowite wypalenie komórek nerwowych… ach, najwyższy czas, żeby to zniesiono jako relikt minionej epoki: widzicie, komuniści wymyślili wszystkie te święta z czerwoną literą, a teraz my musimy posprzątać po sobie!

Towarzysze! Mam dla was małą niespodziankę: komuniści tego nie wymyślili. Nasi słowiańscy przodkowie obchodzili Dzień Kobiet, symbolizujący również nadejście wiosny, w czasach, gdy nie było jeszcze przyjęć. Tyle że nie 8 marca, a 22 kwietnia. I nazywał się Lelnik, od imienia starosłowiańskiej bogini Leli. Nie mylić z urodzinami dziadka Lenina. Tego dnia słońce wkroczyło w znak zodiaku Byka, a dzień później, w dzień św. Jerzego (Jaryła Wieszcznego), bydło po raz pierwszy po przezimowaniu wypędzono na pastwisko.

Lelia, wiecznie młoda córka bogini płodności Łady, była patronką wiosny, miłości, zdrowia kobiet, małżeństwa i narodzin. Słowianie wyobrażali ją sobie jako piękną, smukłą pannę. Jej młodość nie wskazywała na to, że była najmłodsza wśród innych bogów i bogiń, ale raczej na to, że znajdowała się w najbardziej sprzyjającym wieku do prokreacji. Mężem Leli był Jaryl, który, nawiasem mówiąc, odpowiadał za męskie funkcje rozrodcze. Ponieważ, zgodnie z pogańskimi wierzeniami, Jaryl, słońce, umierał wraz z nadejściem zimy, by zmartwychwstać wiosną, tymczasowo owdowiała Lelia w smutku wycofała się do królestwa swojego dziadka, Welesa. Uważa się, że to wizerunek Leli później przekształcił się w wizerunek Śnieżynki, Śnieżynki, która towarzyszy Dziadkowi Mrozowi.

Dramaturg Aleksander Ostrowski z zapałem eksperymentował z tymi koncepcjami w swojej baśni „Śnieżynka”. Jak zapewne pamiętacie, imię Lel w rzeczywistości należy do młodego mężczyzny – przystojnego pasterza, obiektu powszechnego uwielbienia dziewcząt. Nawiasem mówiąc, niektórzy badacze twierdzą, że młody bóg Lel rzeczywiście istniał w pogańskim panteonie obok Lelii; po prostu nie zachowały się żadne szczegółowe informacje na jego temat.

Nie odbiegajmy jednak zbytnio od święta kobiet. Obchodzono je „na świeżym powietrzu”, poza wsią. Jeśli znajdowało się tam wzgórze, stawało się ono centrum rytuału. Stąd wzięła się nazwa Krasnaja Gorka. Wydaje się, że łączy ona dwa święta – Lelnik i następujący po nim Dzień Jaryły – ponieważ zazwyczaj odbywały się one w tym samym miejscu. Mężczyźni nie mieli prawa wstępu na Lelnik; odbywał się on w atmosferze zamkniętego „wieczoru panieńskiego”. „Wieczór kawalerski” odbywał się w Dzień Jaryły.

Najpierw wybierano najpiękniejszą dziewczynę, która miała odegrać rolę bohaterki uroczystości, Lelii. Siedziała na drewnianej lub torfowej ławce. Po obu jej stronach kładziono ofiary: dzbanki mleka, śmietany, masła, sera, chleba i jajek w koszyku. Te ostatnie często malowano symbolami życia i płodności. Później malowane jajka zostały przejęte przez cerkiewną tradycję wielkanocną. Pozostałe kobiety tańczyły w kręgu wokół ławki, na której siedziała Lelia, śpiewając rytualne pieśni prosząc ją o obfite plony. Zachowane w pieśniach ludowych refreny, takie jak „oj, lelia”, „luli”, „leliuszki”, „luluszki” i tak dalej, to nic innego jak apele do Leli. Nawet proste „la-la-la”, które można zaśpiewać na dowolną melodię, również wywodzi się z rytualnych inwokacji ku czci tej bogini. Imię Lelya wiąże się również z pochodzeniem słowa „cherish” – pieścić, pielęgnować, troszczyć się o kogoś (dodatkowe znaczenia: życzyć, aby coś się spełniło, zachwycać). W końcu kto, jak nie Lelya, słynął z bezgranicznej miłości do wszystkiego, co żyje?

Bezdzietne kobiety prosiły Lelię o pomoc w poczęciu. Zbierały się i odprawiały osobny, święty rytuał, polegający na rozpaleniu ognia – olelii. Uważano go za bardzo intymny. Każdy mężczyzna, który ośmielił się go zbezcześcić swoją ciekawością, był bity kamieniami lub kijami, niekiedy na śmierć, jako notoryczny zboczeniec. Pierwsi chrześcijańscy kaznodzieje – a wśród nich, oczywiście, nie było kobiet – często musieli słono płacić za zakłócanie celebracji Lelii. W odwecie nazwali ją „sabatem czarownic”.

Słowianka cierpiąca na bezpłodność mogła zapewnić sobie błogosławieństwo Lelii na upragnioną ciążę w inny sposób. Musiała wstać przed świtem i przyjść na leśną polanę, gdy młoda trawa pokryła się gęstymi kroplami rosy. Gdy tylko pierwsze promienie słońca przebiły się przez nią, rosa zaczęła parować. To była cudowna rosa Leli, uniesiona promieniem Jaryły. Po kąpieli w niej kobieta wróciła do domu, w pełni przekonana, że teraz i ona wreszcie zostanie matką.

A kiedy mieszkańcy słowiańskich wiosek, w których obchodzono Lelnik, nie mieli problemów z prokreacją, ograniczali się do świętowania rodziny i kobiet, które urodziły. Mężczyźni z niektórych plemion słowiańskich wręczali ukochanym kobietom naręcze kwiatów. Jak widać, tradycyjny bukiet na Dzień Kobiet ma również głębokie korzenie historyczne.

Więc, drodzy panowie, nie bądźcie tacy surowi 8 marca . Nawet jeśli jacyś zagorzali bojownicy o partyjne ideologie pewnego dnia postanowią je znieść, nie będziemy się tym zbytnio przejmować – mamy alternatywę! Ojej, ojej…

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *