
Słowa takie jak wakacje i relaks przywołują różne skojarzenia z tymi przyjemnymi rzeczami. Niektórzy planują wakacje z wyprzedzeniem i celowo, podczas gdy inni porzucają wszystko i wybierają się na spontaniczne, niespodziewane wakacje. Czasami nawet dla siebie. Pora roku i długość wakacji różnią się w zależności od wielu czynników i okoliczności, ale przede wszystkim od możliwości finansowych. Śmiem jednak twierdzić, że uczucie prawdziwych wakacji jest równie obce komuś, kto właśnie wrócił z modnego zagranicznego kurortu, jak i komuś, kto spędził cały legalny urlop na kanapie z puszką piwa i oglądając ten sam telewizor.
Aby to wyjaśnić, pozwólcie, że narysuję analogię. Dlaczego ludzie chodzą do sauny? Cieszą się kontrastem między gorącym powietrzem łaźni parowej a lodowatą wodą basenu. Świadomie rozgrzewając się do stanu, w którym zanurzenie się w lodowatej wodzie jest najwyższą przyjemnością i wybawieniem, czerpiemy z tego przyjemność. Innymi słowy, przyjemność opiera się na kontraście, na różnicy doznań.
A skoro mowa o wakacjach, nasuwa się pytanie: jakich pozytywnych emocji doświadczy ktoś, kto zamieni domowe wygody na usługi nadmorskiego hotelu? Te same udogodnienia, te same dywany, telewizor plazmowy, system stereo – co jeszcze?! Ten sam hałas samochodów na zewnątrz, te same rozmowy telefoniczne. Okazuje się, że dla „urlopowicza” zasadniczo nic się nie zmieniło. A wracając do domu po urlopie, osoba ta uważa się za „wypoczętą” (i jak mogłoby być inaczej – wszyscy tak właśnie spędzają wakacje!), ale w rzeczywistości po prostu „wykorzystała urlop” – a właściwie, w rzeczywistości.
Inny przypadek. Gdybyś musiał oszczędzać cały rok na wyjazd za granicę, a dla ciebie wyjazd okazałby się prawdziwą bajką, to jak będzie wyglądał powrót do beznadziejnej (i pozbawionej gotówki) szarej rutyny?! Bardzo wątpliwe, żebyś w takim powakacyjnym nastroju czuł się wypoczęty.
Prowadząc rutynowe, zabiegane życie, niczym wiewiórka na kole, naturalnie gromadzimy liczne więzi i relacje, niczym kadłub statku gromadzący muszle podczas długiej podróży. Przywiązujemy się do konkretnej codziennej rutyny. Metro, minibusy, korki uliczne, nadmiar informacji w pracy i w domu, trudna relacja z szefem, napięta relacja z trudnym sąsiadem, nieustająca presja codziennych problemów… Tak bardzo przyzwyczajamy się do tego towarzyszącego ciężaru, że przestajemy odczuwać jego ucisk. A jedynym sposobem, by w pełni doświadczyć tego ciężaru, jest zrzucenie go, przynajmniej na chwilę. Na wakacje.
Dlatego drugim warunkiem pełnoprawnych wakacji (pierwszym jest całkowita zmiana miejsca zamieszkania – nigdy w rodzinnym mieście!) jest zmiana roli życiowej. Musisz całkowicie zapomnieć, kim byłeś w tamtym życiu. Od kierowników sprzedaży, księgowych, a nawet zastępców dyrektora produkcji, wszyscy na chwilę stają się „dzikusami”. I niech słowo „dzikus” cię nie przeraża; to nie to samo, co „bezdomny”, bo sam możesz kontrolować poziom swojego „dzikusa”. Chodzi tu przede wszystkim o stopień twojej więzi z naturą.
Dobrym pomysłem jest spędzanie czasu z zaufanymi, godnymi zaufania przyjaciółmi, którzy podzielają Twoje zdanie na temat wakacji. To również świetny pomysł, jeśli Ty lub oni macie jakieś doświadczenie w podróżowaniu, nawet jeśli jest to tylko krótkie doświadczenie z wycieczkami szkolnymi. Wybierz miejsce na wakacje z wyprzedzeniem, pytając znajomych. Powinno być bezpieczne, z dala od potencjalnych zagrożeń naturalnych. Najlepiej, aby morze, źródło wody pitnej i najbliższa osada były w zasięgu ręki. W końcu jesteś tu po to, by odpocząć, a nie tracić cenny czas na pokonywanie niepotrzebnych trudności.
W tym artykule celowo pomijamy korzyści ekonomiczne płynące z tego rodzaju wakacji, ponieważ są one oczywiste. Znacznie ważniejsze jest odbudowanie dobrych relacji rodzinnych i harmonizacja wewnętrznego świata.
Poczujesz, że Twoje wakacje już się rozpoczęły, gdy tylko zostawisz plecaki w wybranym miejscu. To jak zabawa z prawdziwym życiem, ale na bardziej prymitywnym poziomie. Będziesz odpowiedzialny za mieszkanie, takie jak rozbicie namiotu, oraz za jedzenie, takie jak przechowywanie i dystrybucja żywności. Po dniu będziesz zaskoczony, odkrywając, że obowiązki domowe nie irytują Cię, a wręcz przeciwnie – sprawiają Ci przyjemność. Będziesz zdumiony apetytem, z jakim Twoje wybredne dzieci rzucają się (jak dzikie) na proste jedzenie, które ugotowałeś nad ogniskiem.
A za kilka dni twoje przeszłe życie całkowicie pójdzie w zapomnienie. Będziesz chodzić boso po trawie i morskich kamykach, a twoje ciało, uwolnione od nadmiaru ubrań, będzie oddychać morskim (lub górskim) powietrzem razem z tobą. Twoja skóra odpocznie od makijażu. Jedynym towarzyskim wydarzeniem, podczas którego będziesz o tym pamiętać, będzie okazjonalny wypad do najbliższej wioski po zakupy spożywcze. Zamiast twojego zwykłego programu telewizyjnego, jest zachód słońca. Przed snem luźne rozmowy przy ognisku o wszystkim i o niczym. Jak dawno nie rozmawiałeś tak ze swoimi dziećmi? I kiedy jeszcze będziesz miał taką okazję?
Czyste, gęste powietrze, ćwierkanie ptaków, szelest zielonych liści, szum wody, czerwone płomienie ogniska i nocne niebo usiane miliardami gwiazd, na wyciągnięcie ręki! A to wszystko nasuwa same pozytywne myśli. O samym życiu. O naturze. O Wieczności. O tym, dlaczego nie przyjeżdżać tu co roku?!
Zanim się obejrzysz, zostaniesz wciągnięty w to proste życie. A kiedy miną dwa tygodnie spędzone sam na sam z naturą i nadejdzie czas powrotu do domu, zdążysz już trochę zaszaleć i zatęsknić za domem, a może nawet (co za koszmar!) za pracą. Wtedy domowe wygody, których jeszcze niedawno nawet nie zauważałeś, wydadzą ci się ósmym cudem świata! I będziesz czerpać z tych wszystkich wygód prawdziwą przyjemność. I raduj się! Raduj się tak, jak człowiek prawdziwie się raduje, gdy ciało i dusza są wypoczęte!
Tego życzę Wam z całego serca!
