
Międzynarodowy Dzień Internetu, obchodzony 4 kwietnia, stał się już od jakiegoś czasu swoistym świętem, i to dla nas wszystkich. Co więcej, w wielu krajach Dzień Internetu obchodzony jest już jedenasty raz, po tym jak papież Jan Paweł II zatwierdził jego ustanowienie. Jednak święto to nie jest jeszcze w pełni „oficjalne”. Szkoda, ale chcę je traktować jako „święte” święto…
Mogłoby się wydawać, że katolicyzm nie ma z tym nic wspólnego. Ale Światowy Dzień Internetu przypada w rocznicę śmierci świętego Izydora z Sewilli . Różnica czasowa jest znacząca: Izydor z Sewilli żył między 560 a 630 rokiem, półtora tysiąca lat później… A jednak to właśnie ten święty, kanonizowany w 1598 roku, został powołany do ochrony użytkowników komputerów i internetu.
Historia Kościoła nie jest dla nas obecnie tak ważna, choć w tym przypadku katolicy mają ku temu powody. Był on tak czczony w swoich czasach, że „wyprowadził” króla Wizygotów Recara z herezji ariańskiej i nawrócił go na prawosławie, zostając jego spowiednikiem wraz ze starszym bratem. To właśnie wtedy katolicyzm stał się religią oficjalną. (Wizygoci, jak wielu pamięta z lekcji historii, byli plemieniem germańskim, które odegrało ważną rolę w zachodnim Cesarstwie Rzymskim, a następnie wpłynęło na całą historię Europy).
Ale to już przeszłość. Choć Izydor z Sewilli wciąż jest wspominany przez historyków na całym świecie. Był nie tylko człowiekiem wyjątkowo wykształconym, nazywanym pierwszym encyklopedystą, ale także autorem obszernego dzieła „Etymologia”, składającego się z 20 tomów. Prawdziwa encyklopedia, poświęcona wszystkim znanym wówczas dziedzinom wiedzy (ludzkość, ludy, języki, geografia, mineralogia, stoczniownictwo, architektura, przyroda, żywienie, medycyna, prawo i oczywiście sprawy kościelne).
Oprócz „Etymologii” napisał jeszcze trzydzieści dzieł. Wiele z nich, historycznych, do dziś ma znaczną wartość (na przykład „Historia Gotów, Wandalów i Swebów”). Izydor uważał popularyzację nauki klasycznej i zachowanie zgromadzonej wiedzy za swój główny cel. I udało mu się to; królowie Wizygotów również wykazywali się wielkim pragnieniem wiedzy. Niedaleko Toledo znajdował się klasztor, w którym mieściło się również… obserwatorium.
Izydor nawoływał również do przyjęcia prawa rzymskiego. Ojciec Kościoła znany był również ze swojego liberalizmu: na przykład głosił politykę tolerancji religijnej wobec Żydów. Jego dzieło „O naturze rzeczy” wywarło głęboki wpływ na całą średniowieczną naukę. Nieprzypadkowo Dante umieścił Izydora w raju jako najwyższego myśliciela.
„Wiedza, która wniknęła do twoich uszu, wylewa się przez twoje usta. Twoja mądrość wzrośnie, jeśli podzielisz się nią z innymi. Mądrość rośnie, gdy jest dawana, i maleje, gdy jest odmawiana. Wiedza, hojnie dawana, staje się pełniejsza, a im częściej się z niej korzysta, tym jest obfitsza”. (Izydor z Sewilli)
Głównym celem Isidore'a była koncepcja ciągłości kulturowej, a ta niezwykła ciągłość rozciąga się na nasze czasy. Zachowanie i tworzenie są najważniejsze, nawet w internecie.
Oczywiście, byli szydercy, którzy nazywali prace Seville'a „strychem pełnym starych rupieci”. Co byśmy teraz wszyscy zrobili bez tego strychu? I czy myślicie, że ci, którzy teraz nazywają internet „śmieciami” i „śmieciami”, potrafią wykorzystać go jako fantastyczną okazję do sięgnięcia po całą, wybaczcie ten patos, skarbnicę ludzkiej wiedzy?
Chwalmy internet, który spadł na nasze wciąż nieprzygotowane głowy jako niewyczerpane (idealnie) źródło wszystkiego, czego szukamy. Szukamy go dla informacji, rozrywki (nadal, mam nadzieję, dość niewinnej) i komunikacji. Czasami nawet szukamy w sieci siebie. Szansy na samorealizację w jakiejkolwiek formie. Szansy na uznanie.
Niech Izydor z Sewilli wspiera nas we wszystkich naszych przedsięwzięciach i staraniach. Niech Izydor wspiera nasze komputery, dostawców i sieci. Niech wspiera Wasze strony internetowe i blogi.
