
Wiele osób zastanawia się, który dzień, a nawet rok, należy uznać za urodziny Internetu. Wciąż nie ma konsensusu w tej sprawie. Oto kilka dat…
Program ARPANET, amerykańskie przedsięwzięcie wojskowe, posłużył za prototyp Internetu. Prace nad nim rozpoczęły się w tym samym roku, w którym wystrzelono pierwszego sztucznego satelitę. Dopiero w 1969 roku projekt przyniósł pierwsze obiecujące rezultaty. Jednak faktyczne wdrożenie i stworzenie globalnej sieci zajęło kolejne 20 lat.
29 października 1969 roku w sieci ARPANET nawiązano pierwsze połączenie między dwoma komputerami w różnych miastach. Te wczesne próby były oczywiście prymitywne, ale dla twórców stały się punktem wyjścia do stworzenia internetu. Sam termin „internet” pojawił się jednak dopiero w 1973 roku.
2 października 1971 roku amerykański inżynier Ray Tomlinson stworzył pocztę elektroniczną i ukuł słynny dziś symbol @. Jednak datę tę uważa się raczej za narodziny poczty elektronicznej niż samego internetu.
Istnieją również inne daty, które przypisuje się narodzinom Internetu. Większość z nich ma jednak charakter czysto techniczny. Na przykład 1 stycznia 1983 roku sieć ARPANET przeszła na wciąż istniejący protokół TCP/IP. A 8 maja 1983 roku wszedł w życie system DNS (system nazw domen).
Ale jeśli zagłębimy się w szczegóły techniczne, utoniemy w morzu „duńskich” informacji. Jeśli zechcemy, możemy dokopać się do wielu innych dat. W końcu nie możemy uznać, że powstanie, powiedzmy, cylindra to urodziny samochodu.
Czym jest Internet? Światowa Sieć (World Wide Web ). To właśnie od tej definicji zaczniemy. Lata badań nad technologiami internetowymi zaowocowały propozycją globalnego projektu hipertekstowego, zaproponowaną w 1989 roku przez utalentowanego brytyjskiego naukowca Tima Bernersa-Lee, pracującego w CERN (Genewa).
To położyło podwaliny pod fundamentalne koncepcje sieci WWW: HTTP, HTML i adresy URL. Aby wdrożyć te standardy, naukowiec stworzył pierwszą przeglądarkę internetową, WorldWideWeb (która przekształciła się w usługę WWW). Przed wynalezieniem tych kluczowych koncepcji internet był dostępny i rozumiany głównie przez wąskie grono specjalistów. Dopiero po stworzeniu tych, dosłownie rewolucyjnych, technologii, internet stał się powszechny.
Tim Berners-Lee stworzył i uruchomił pierwszą stronę internetową opartą na tych podstawowych elementach 6 sierpnia 1991 roku. Dlatego logicznym jest, że 6 sierpnia uznaje się za prawdziwe narodziny Internetu. I właśnie wtedy, w oparciu o te fundamentalne zasady, Internet zaczął się ulepszać i rozwijać.
Po premierze pierwszej graficznej przeglądarki Mosaic, 22 kwietnia 1993 roku, surfowanie po internecie stało się „ruchem nadgarstka” – za pomocą samej myszki, bez zagłębiania się w zawiłości programowania. 30 kwietnia 1993 roku CERN, gdzie zapoczątkowano te przełomowe wydarzenia, ogłosił internet wolnym dla wszystkich.
Tim Berners-Lee jest słusznie uważany za „ojca internetu”. Trzeba jednak przyznać, że wielu wysoko wykwalifikowanych naukowców przyczyniło się do jego powstania. Tyle że brytyjski naukowiec umiejętnie połączył wszystkie te osiągnięcia, co doprowadziło do powstania sieci WWW. Chociaż istnieje wielu „ojców internetu”, „matka” jest tylko jedna.
Spory dotyczące różnych dat Dnia Internetu można rozwiązać w następujący sposób. Weźmy na przykład ogólne obchody Dnia Pracowników Telekomunikacji. W tej branży różne firmy świętują swoje własne święta zawodowe, każda w swojej dziedzinie. To samo dotyczy tutaj: ustanowienie jednego Międzynarodowego Dnia Internetu – 6 sierpnia. Wówczas wszyscy inni twórcy stron internetowych, każdy w swojej wąskiej specjalizacji, mogliby oddzielnie obchodzić swoje ściśle zawodowe daty.
Kościół katolicki proponuje jednak ustanowienie Międzynarodowego Dnia Internetu 4 kwietnia . Jest to dzień śmierci świętego Izydora z Sewilli. Kościół prawosławny ogłosił patronami Internetu święte Wiary, Nadziei, Miłości oraz ich matkę Zofię. Dzień ten obchodzony jest 30 września. W 1998 roku duża firma internetowa, IT Infoart Stars, zaproponowała tę datę jako Dzień Internetu.
W zasadzie nie ma w tym nic złego. Jednak te daty są arbitralne i symboliczne i nie mają nic wspólnego z internetem.
I wreszcie, najbardziej druzgocący argument przemawiający za datą 6 sierpnia. Pierwsza strona internetowa pojawiła się w ponurym dniu – detonacji bomby atomowej w Hiroszimie. Wpływ internetu jest taki sam, jak detonacji bomby atomowej. Era atomowa i impas rakietowy ustępują miejsca „nowemu cyfrowemu porządkowi świata”. Internet, do pewnego stopnia (w zależności od tego, kto nim włada), jest bronią masowego rażenia informacji.
W nadchodzących dekadach internet stanie się globalnym wirtualnym państwem. A jeśli istnieje państwo, musi istnieć rząd. Chociaż internet technicznie rzecz biorąc nie ma właściciela, „natura nie znosi próżni”, a wyścig o kontrolę nad przyszłą przestrzenią internetową już się rozpoczął.
W grudniu 2012 roku, podczas konferencji Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego w Dubaju, kraje podzieliły się na dwa bloki internetowe. Pierwszy składał się z 89 krajów (w tym Rosji i Chin), a drugi z 55 krajów (w tym Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii). Rozpoczęła się otwarta walka o strefy wpływów w przyszłym wirtualnym rządzie światowym.
Międzynarodowa Federacja Szachowa ma wspaniałe motto: „Jesteśmy jedną rodziną”. To hasło można również odnieść do społeczności internetowej. Każdy postęp ma zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty. Parafrazując słynne powiedzenie Ilji Ilfa: „Mamy internet, ale nie mamy szczęścia”.
To niezaprzeczalny fakt, że internet stał się potężnym i użytecznym narzędziem społeczno-kulturowym. Jednak żadna potęga nie chciałaby pozbyć się tak potężnego narzędzia manipulacji społecznej, jakim jest obecnie internet.
