Balczun prezentuje detale planu zasobów krajowych. Zmiana daty publikacji.

Poznaliśmy nowy termin publikacji rządowej definicji dotyczącej zawartości krajowej. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w rozmowie z Business Insider Polska zdradza również, co będzie tworzyć pakiet, którego zadaniem jest realizacja planu re-polonizacji gospodarki.

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, w tle prezes Orlenu Ireneusz Fąfara i prezes Azotów Marcin Celejewski
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, w tle prezes Orlenu Ireneusz Fąfara i prezes Azotów Marcin Celejewski | Foto: PAP/Albert Zawada / PAP

Niecały rok temu — 15 kwietnia 2025 r., podczas wiosennej odsłony — organizowanego przez Konfederację Lewiatan — Europejskiego Forum Nowych Idei w Warszawie, premier Donald Tusk ogłosił tak zwaną re-polonizację. Urzeczywistnieniu tej idei ma służyć popieranie jak największego udziału local content (elementu krajowego) w inwestycjach realizowanych w naszym kraju.

Aby wspomóc wcielenie tych zapowiedzi w życie, rząd, w tym ministerstwo aktywów państwowych, przygotowuje zestaw instrumentów. Jednym z nich ma być definicja local content.

Upublicznienie definicji local content planujemy w tygodniu po Świętach Wielkanocnych. W jednym z przedsiębiorstw przemysłowych w Polsce — oznajmia nam minister aktywów.

Jak informowaliśmy, początkowo definicja ta miała zostać ogłoszona 2 marca w Szczecinie, jednakże termin ten został przesunięty.

Minister dodaje, że „podpisywana tam umowa będzie kolejnym przykładem tego, jak już zmieniło się w ostatnich miesiącach podejście w spółkach z udziałem Skarbu Państwa”.

Pięć składowych local content

— Pakiet na rzecz local content będzie składać się z pięciu składowych — zaznacza Wojciech Balczun.

— Będzie obejmować opracowaną przez MAP definicję local content, która jednak nie będzie stanowiła formalnej zmiany prawa. Następną składową będą KPI (Key Performance Indicators), innymi słowy wskaźniki, które będą mierzyć poziom realizacji tego zamierzenia przez spółki Skarbu Państwa. Poza tym określona będzie również metodologia obliczania local content, z czym będzie wiązało się przekazywanie przez firmy raportów do GUS — wylicza szef MAP.

Czwartym obszarem, jak precyzuje, będzie przygotowywany przez ministerstwo aktywów kodeks dobrych praktyk w obszarze local content. Finalnie na ten pakiet złoży się także, opracowana przez Urząd Zamówień Publicznych i uchwalona w tym tygodniu przez rząd, Polityka zakupowa państwa.

KPI będą dla nas narzędziem formalnego wpływu do oceny spółek pod kątem tego, w jakim stopniu uwzględniają one element komponentu krajowego w celach zarządczych. Będą one miały charakter naszych wytycznych dla rad nadzorczych, które zatwierdzają KPI dla zarządów — podkreśla.

I uzupełnia: — Jesteśmy zresztą w stałym kontakcie ze spółkami, one wiedzą, jakie mamy oczekiwania. Niektóre spółki powołały już np. pełnomocników ds. local content. Spółki starają się wpasować w strategię właścicielską.

Według Balczuna, pomimo że rząd — w celu re-polonizacji — nie planuje nowelizacji Prawa zamówień publicznych, to „jednak pakiet ten, za pomocą różnych instrumentów, będzie wpływał na rynek”. Ma być m.in. rozwiązaniem na obecną sytuację, w której „wciąż w praktyce o wynikach przetargów najczęściej decyduje kryterium ceny”. — Chcemy, aby to się zmieniło — zaznacza minister.

Jakich rezultatów tych działań oczekuje? — Uporządkowania sytuacji, wytyczenia kierunków oraz usystematyzowania pewnych działań. Kolejnym etapem będzie uczenie się tych mechanizmów przez rynek, co jest procesem długotrwałym — mówi szef MAP.

— Będziemy jednocześnie monitorować to, jak funkcjonują te rozwiązania i modyfikować je w razie potrzeby — kontynuuje.

Celem jest również zmiana polskiej mentalności

— Działania te z pewnością będą miały wpływ na rynek i stosowane na nim praktyki, ale przede wszystkim chcemy dać bodziec do zmiany postrzegania, zmiany mentalności. W krajach tzw. starej Europy oczywiste jest, że w pierwszej kolejności wybiera się rodzimych dostawców. Jednocześnie w żadnym państwie UE local content nie jest zapisany w prawie, choć jest np. w Wielkiej Brytanii — objaśnia Wojciech Balczun.

W jego przekonaniu już dzięki zapowiedziom działań w kwestii local content obserwujemy, po pierwsze, ogólnokrajową dyskusję na ten temat, a po drugie, zwracanie uwagi na to, ilu w kontraktach jest rodzimych wykonawców. — Oddolnie zmiana mentalności już zachodzi — zapewnia.

Repolonizacja to jeden z priorytetów rządu Donalda Tuska
Repolonizacja to jeden z priorytetów rządu Donalda Tuska | Jacek Szydłowski / Forum / Forum Polska Agencja Fotografów

Co wywołuje zwrot w stronę local content? Minister wyjaśnia, że wiąże się to z tym, że „Polska staje się silnym ekonomicznie graczem, liderem, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy w UE, z perspektywą dołączenia do G20”.

— Przestajemy być zatem jedynie montownią i dostawcą taniej siły roboczej. Do zwiększenia świadomości w tej materii przyczynia się również to, że spółki Skarbu Państwa realizują obecnie ogromne przedsięwzięcia inwestycyjne — podkreśla.

To z kolei, jego zdaniem, „przyczynia się do zmiany nastawienia i dążenia do tego, by — oczywiście z poszanowaniem regulacji unijnych — beneficjentem dużych projektów inwestycyjnych w jak największym stopniu były polskie przedsiębiorstwa”.

— Dzięki temu nastąpi rozwój technologii, firmy będą się rozwijać, a w efekcie wpłynie to korzystnie na nasz wzrost gospodarczy — argumentuje Balczun.

Jak „nie wylać dziecka z kąpielą”?

— Analizujemy też to, jak zdefiniowanie local content będzie wpływało na poszczególne planowane duże inwestycje. Chodzi o to, aby „nie wylać dziecka z kąpielą” — oznajmia szef MAP.

Jak informuje, „definicja local content odniesie się także do tego, jak traktować przedsiębiorstwa z siedzibą w Polsce, płacące tutaj podatki, ale mające spółki matki za granicą”. — Odpowiedź na to nie będzie jednoznaczna, ponieważ nie da się tego jednoznacznie rozstrzygnąć — zdradza.

Balczun przyznaje zarazem: — Jest spore napięcie w związku z tym, czy nasze działania nie spowodują wykluczenia poszczególnych firm, czy też pogorszenia ich pozycji wyjściowej w przetargach publicznych organizowanych przez spółki Skarbu Państwa.

Spotykamy się także z negatywnymi reakcjami rynku, że „takie dobre zagraniczne firmy mogą mieć w Polsce trudniej”, czy nawet próbami lobbingu. Nie będą one miały wpływu na nasze decyzje — zapewnia minister.

I podsumowuje: — Ostatnią rzeczą, jaką chcemy zrobić, jest zaszkodzenie biznesowi i polskiej gospodarce, ale chcemy wyrównać szanse dla polskiego biznesu, w tym w szczególności małych i średnich rodzimych firm.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *