W poniedziałkowy poranek notowania ropy ponownie zyskały na wartości, przekraczając dotychczasowy rekordowy poziom podwyżki z roku 1990, z okresu konfliktu w Zatoce Perskiej – informuje agencja Reuters. Jest to rezultat przyłączenia się do działań wojennych na Bliskim Wschodzie jemeńskich bojowników Huti.

Jak donosi Reuters, kontrakty futures na ropę Brent poszły w górę w poniedziałek o 2,43 dol., innymi słowy o 2,16 proc., do kwoty 115 dol. za baryłkę, po tym jak w piątek zwyżkowały o 4,2 proc. W miniony weekend sojusznicy Iranu — rebelianci Huti — przeprowadzili ataki na obiekty w Izraelu, wywołując turbulencje na rynkach.
— Rynek praktycznie całkowicie pominął perspektywę wynegocjowanego zakończenia wojny, pomimo zapewnień Trumpa o prowadzonych „bezpośrednich oraz pośrednich” rozmowach z Iranem, i szykuje się na gwałtowną eskalację działań militarnych, co stanowi optymistyczny sygnał dla ropy naftowej, z ogromną niewiadomą co do terminu oraz charakteru finału — powiedziała agencji Reuters Vandana Hari, założycielka firmy Vanda Insights, specjalizującej się w analizach rynku ropy.
Tu nie chodzi o cenę ropy. Ekspert o faktycznym celu Trumpa w Iranie
Wzrost cen ropy. Powodem nie tylko cieśnina Ormuz
Notowania ropy Brent podniosły się w tym miesiącu o 59 proc., co jest największym miesięcznym wzrostem, przewyższającym zwyżki dostrzegalne podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1990 r. To rezultat zablokowania przez Iran cieśniny Ormuz, będącej kanałem dla jednej piątej globalnych dostaw ropy naftowej oraz gazu. Zagrożony jest również kolejny newralgiczny punkt — cieśnina Bab-El-Mandab.
„Konflikt nie skupia się już w Zatoce Perskiej i w okolicy cieśniny Ormuz, lecz obejmuje aktualnie Morze Czerwone oraz Bab el-Mandab — jeden z najistotniejszych na świecie wąskich punktów dla przepływu surowych i rafinowanych produktów” — napisali analitycy JP Morgan w notatce, przytoczonej przez Agencję Reutera.
Jak podkreśla Reuters, świat zmierza ku „najgorszemu z możliwych scenariuszy”, a o tym, co stanie się w cieśninie Ormuz i na rynku ropy, decyduje Teheran. Ów scenariusz to gwałtowna eskalacja, w której Iran dokonałby szerokich uszkodzeń infrastruktury energetycznej Zatoki, niszcząc rurociągi, rafinerie, zakłady przetwórcze i terminale eksportowe w całym regionie.
„Nawet militarnie pomyślna [dla USA] inwazja byłaby bez znaczenia, jeśli wywołałaby masowe zniszczenie infrastruktury energetycznej, podnosząc już poważny kryzys rynkowy do niespotykanej globalnej katastrofy energetycznej” — komentuje Reuters.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
