
Daty związane z cyklem słonecznym były obchodzone jako święta w wielu kulturach. Równonoc wiosenna, przypadająca 20 lub 21 marca według kalendarza Nowego Stylu (8 marca według kalendarza Starego Stylu), nie była wyjątkiem. Wierzono, że ten moment oznacza początek prawdziwej wiosny.
Na Rusi powiadano, że podczas wiosennego przesilenia przybywają posłańcy z Raju – skowronki – przynosząc ciepło. „Słońce zaświeci w naszych oknach” – oczekiwali tego dnia ludzie.
Równonoc wiosenna wyznaczała również dzień wierzby – do tego dnia spodziewano się, że zakwitnie: „Czas, by wierzba srebrzyła się”. Gałązki wierzby przynoszono do domu: wierzono, że odpędzają one wszelkie brzemię – problemy domowe, kłótnie, choroby. Jednocześnie z drzewem tym wiązały się również dość nieprzyjemne przesądy. Na przykład mawiano: „Kto sadzi wierzbę, przygotowuje sobie łopatę”, co oznaczało, że umrze, gdy drzewo będzie można przeciąć na łopatę.
Jednak ta wiara nie przeszkodziła w stosowaniu wierzby w medycynie. Przed kwitnieniem chłopi zbierali korę i suszyli ją na dobrze wentylowanych strychach. Później parzyli herbatę z anyżu, kwiatów lipy i malin. Wywar z kory stosowano do płukania jamy ustnej w przypadku zapalenia jamy ustnej oraz gardła w przypadku bólu gardła. Sproszkowany wywar z kory wierzby był często stosowany jako środek hemostatyczny. Wywar z kory wierzby i dębu dodawano również do kąpieli na ból nóg.
Tego dnia zauważono, że jeśli chmury szybko i wysoko przesuwają się po niebie, pogoda będzie dobra. Mówiono również, że jeśli rozpęta się zamieć i śnieg będzie padał falami na pola, to zwiastuje to obfite zbiory zbóż i warzyw.
