Spadek urodzeń w Polsce. Pielęgniarki tracą pracę.

Niekorzystne tendencje demograficzne sprawiają, że profesja, która przez lata gwarantowała stabilne zatrudnienie, obecnie dla wielu oznacza utratę pracy.

Spadek urodzeń w Polsce. Pielęgniarki tracą pracę. 2

Na jedną pracującą w naszym kraju położną przypada przeciętnie poniżej ośmiu porodów rocznie

Foto: PAP/Łukasz Gągulski

Dominika Pietrzyk

Reklama

Na jedną wykonującą obowiązki zawodowe w Polsce położną przypada statystycznie mniej niż osiem porodów w ciągu roku. To proste wyliczenie, biorąc pod uwagę fakt, że w 2025 roku w naszym kraju przyszło na świat około 238 tysięcy dzieci, a w zawodzie tym pracuje aktualnie 30,6 tys. położnych. Osób zarejestrowanych z uprawnieniami do wykonywania zawodu jest jeszcze więcej, bowiem około 44 tysiące.

Reklama Reklama

– Ujawnia się zasadniczy kłopot z możliwością zatrudnienia dla położnych – oznajmia Anna Janik, wicestarosta Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych (NRPiP). Pomimo tego położne – w systemie studiów licencjackich – kształci aktualnie 37 placówek edukacyjnych, a liczba studentów może dochodzić do 5 tysięcy. Tak przynajmniej wskazują oceny Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.  – „Wytwarzamy” przyszłych bezrobotnych – da się słyszeć w branży.

Niedostatek praktyki

– Położne przez bardzo długi okres broniły swojej wyjątkowości kompetencyjnej od pielęgniarek i teraz okazuje się, że ponoszą za to konsekwencje – twierdzi Jakub Kraszewski, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Wynika z tego – dodaje – że należałoby całkowicie zmodyfikować system nauczania, tak aby pierwszy etap, na przykład licencjat, był wspólny dla pielęgniarek oraz położnych. – Z uwagi na to, że podtrzymujemy dwie odrębne, dwustopniowe drogi kształcenia, bardzo trudno jest później przekwalifikować położną na pielęgniarkę i na odwrót. A to stanowi pomyłkę – konstatuje Kraszewski.

– Już trzy lata temu sygnalizowałam, że powinno się pochylić nad ewentualną zmianą formy kształcenia położnych. Wtedy spotkałam się z ogromną agresją werbalną ze strony niektórych położnych. Te działania nie opierały się na logice, faktach lub na analizie sytuacji zmieniającej się demografii polskiego społeczeństwa, lecz na emocjach, ale naprawdę usiądźmy i pomyślmy o tym rozsądnie – apeluje Janik. Jej zdaniem, alternatywą dla modyfikacji ścieżki kształcenia przewidzianej ustawą o zawodach pielęgniarek i położnych, jest redukcja liczby przyjęć na kierunek położnictwo. Chodzi o to, by zrównoważyć liczbę absolwentów z zapotrzebowaniem na zatrudnienie. O wprowadzeniu limitów na studia – na wzór tych, jakie Ministerstwo Zdrowia ustala każdego roku w odniesieniu do kierunku lekarskiego – na razie nie ma jednak wzmianki. Ministerstwo zdrowia nie wypowiedziało się na ten temat w odpowiedzi na zapytania skierowane przez „Rz”.

Reklama Reklama Reklama Zdrowie W cztery tygodnie nowego roku zlikwidowano 18 porodówek – ustaliła „Rzeczpospolita”

Pod koniec 2025 roku w Polsce funkcjonowało 284 porodówki. Obecnie jest ich 266, co oznacza, że w zaledwie cztery tygodnie nowego roku z prowadzenia porodówki zrezygnow…

Wicestarosta NRPiP zwraca również uwagę na inny problem, z którym zaczynają zmagać się położne. Aby być wartościowym pracownikiem, potrzebne jest doświadczenie. Tymczasem, jeżeli na oddziale odbywa się jeden poród w tygodniu, trudno mówić o nabraniu rutyny i rozwoju umiejętności. Trudności z nabywaniem praktyki mają także studenci. – Standard opieki okołoporodowej stanowi, że pacjentka decyduje, czy poza położną i osobą towarzyszącą ktoś jeszcze może być obecny podczas porodu. Może zatem nie wyrazić zgody na obecność studentki. A ta, zgodnie z programem nauczania, musi odebrać czterdzieści porodów, aby móc przystąpić do egzaminu dyplomowego – zauważa Janik.

Położne pragną doczekać emerytury

Na rynku brakuje pracy dla wszystkich absolwentów położnictwa, ale zatrudnienie tracą również doświadczone położne; i nie chodzi tu wyłącznie o likwidację oddziałów położniczych. Na przykład na oddziałach intensywnej opieki noworodkowej na ich miejsce zatrudnia się pielęgniarki. Dlaczego? Ponieważ obowiązuje tam tak zwany wiek skorygowany, co oznacza, że położne mogą zajmować się noworodkiem tylko do momentu, gdy skończy on 41 dni życia.

Anna Janik podkreśla, że nawet po ukończeniu kursu kwalifikacyjnego pielęgniarstwa operacyjnego położna nie zawsze może pracować na bloku operacyjnym innym niż położniczo-ginekologiczny. – Po ukończeniu kursu kwalifikacyjnego z anestezjologii, może być obecna wyłącznie przy cesarskim cięciu i uśmierzaniu bólu podczas porodu, a nie przy innych operacjach, ponieważ nie jest uwzględniona w standardzie opieki anestezjologicznej – wyjaśnia.

W konsekwencji niektóre położne postanawiają zmienić profesję – rozpoczynają studia licencjackie na kierunku pielęgniarstwo. Problem pojawia się jednak w przypadku osób, które nie posiadają świadectwa dojrzałości. – W takiej sytuacji w zasadzie nie mają możliwości przekwalifikowania się; nie mogą zostać nawet opiekunami medycznymi, ponieważ jest to oddzielny zawód medyczny. Pozostaje więc wyłącznie praca na stanowisku sanitariusza lub salowej, aby doczekać emerytury – mówi wicestarosta NRPiP. I dodaje, że takie sytuacje – wykonywania pracy poniżej kwalifikacji i umiejętności – mają obecnie miejsce.

Społeczeństwo Mimo fatalnej demografii rząd nawet nie sprawdza, czy nowe ustawy mają na nią wpływ

W ocenach wpływu regulacji projektów aktów prawnych rządowi legislatorzy nagminnie nie wypełniają rubryki dotyczącej demografii, nawet jeśli dane ro…

Reklama Reklama Reklama

– W trakcie pandemii położne pracowały z pacjentami – zarówno z mężczyznami, jak i z kobietami – i nie stanowiło to żadnego problemu, ponieważ zezwalały na to odrębne przepisy covidowe. Obecnie musimy poszukiwać miejsc, w których położne mogłyby pracować, czyli tam, gdzie leczone są przede wszystkim kobiety – mówi Jakub Kraszewski. I tak Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku zatrudniło położne w tak zwanym Breast Cancer Unit. – To jednostka naszego szpitala, w której leczone są nowotwory piersi, na które w zdecydowanej większości chorują kobiety – wyjaśnia Kraszewski. Jak tłumaczy, położne są kształcone głównie na oddziałach ginekologiczno-położniczych, gdzie zabiegowość i operacyjność w opiece nad pacjentkami jest bardzo rozwinięta, dlatego to rozwiązanie bardzo dobrze sprawdza się w praktyce.

Szansa dla położnych w opiece nad matką i dzieckiem

Ministerstwo zdrowia zapewnia, że podejmowane są działania na rzecz wzmocnienia roli położnej zarówno w opiece okołoporodowej, jak i w opiece nad pacjentką na różnych etapach jej życia. 7 maja 2026 roku wchodzą w życie przepisy rozporządzenia, które mają wpłynąć na organizację opieki sprawowanej przez położne POZ (podstawowej opieki zdrowotnej – red.) nad dziećmi urodzonymi przedwcześnie lub długotrwale hospitalizowanymi. „Rozporządzenie podnosi znaczenie zawodu położnej, precyzyjnie określając jej funkcję w opiece nad ciążą przebiegającą prawidłowo, porodem i połogiem, a także w opiece nad zdrowym noworodkiem. Jednocześnie umożliwia szersze wykorzystanie kompetencji zawodowych położnych” – przekazało „Rz” Ministerstwo Zdrowia.

Na podstawie nowych regulacji położne uzyskają możliwość prowadzenia edukacji przedporodowej od momentu potwierdzenia ciąży, a nie – tak jak ma to miejsce obecnie – począwszy od jej 21-26 tygodnia. Rozporządzenie ma również zapewnić profesjonalną opiekę położnej każdej kobiecie w okresie połogu, również, gdy dziecko urodziło się martwe lub zmarło po urodzeniu. Poza tym, nowelizacja likwiduje granicę wieku dziecka, po której przekroczeniu ustaje możliwość korzystania z wizyt patronażowych położnej POZ w domu. Podczas takich wizyt położna udziela matce wskazówek na temat opieki nad dzieckiem i jego pielęgnacji. Teraz może je realizować do 8 tygodnia życia dziecka, co wyklucza wsparcie w przypadku części wcześniaków i dzieci długotrwale hospitalizowanych. Te – po przyjściu na świat – nierzadko spędzają bowiem w szpitalu więcej niż 8 tygodni.

Edukacja Nie tylko porodówki. Pod nóż pójdą także przedszkola w całej Polsce

Warszawa już ogłosiła, że zamierza zlikwidować niektóre przedszkola. Do podobnych decyzji przymierzają się także inne polskie miasta. Wszystkiemu „…

Anna Janik dostrzega we wzmocnieniu opieki nad matką i dzieckiem ogromne możliwości, jeśli chodzi o wykorzystanie kwalifikacji położnych. – Aby zwiększyła się liczba urodzeń, musimy o wiele lepiej zatroszczyć się o kobietę. Dawniej pacjentka wracała do rodziny wielopokoleniowej, gdzie była niepracująca mama i babcia. Obecnie są to osoby aktywne zawodowo. Często kobieta wraca do domu i zostaje z dzieckiem sama – stwierdza wicestarosta Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Zwraca również uwagę na to, że istnieją kraje, na przykład Holandia, gdzie pacjentka po porodzie jest objęta opieką przez dwa tygodnie, codziennie, przez kilka godzin. Zgodnie z załącznikiem do znowelizowanej wersji rozporządzenia w Polsce położna POZ odbywa nie mniej niż cztery wizyty patronażowe w miejscu zamieszkania dziecka. – W rzeczywistości jest ich zdecydowanie za mało – ocenia Janik.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *