Trump modyfikuje strategię wobec „powstrzymywania Korei Północnej”.

Departament Obrony USA prognozuje „bardziej ograniczoną” rolę w powstrzymywaniu Korei Północnej, gdzie Korea Południowa ma przejąć podstawową odpowiedzialność za to zadanie. Tak wynika z nowo wydanej Narodowej Strategii Obronnej USA. Lecz to dopiero początek ewolucji w polityce obronnej Stanów Zjednoczonych.

Kim Dzong Un i Donald Trump podczas spotkania w 2019 r.
Kim Dzong Un i Donald Trump podczas spotkania w 2019 r. | Foto: AP/Associated Press / East News

Decyzja Stanów Zjednoczonych może doprowadzić do zmniejszenia liczby amerykańskich żołnierzy na Półwyspie Koreańskim. Korea Południowa przyjmuje około 28,5 tys. amerykańskich żołnierzy w ramach wspólnej obrony przed militarnym niebezpieczeństwem ze strony Korei Północnej. Seul w bieżącym roku podwyższył swój budżet na obronność o 7,5 proc.

Tak wygląda Panmundżom – jądro koreańskiej strefy zdemilitaryzowanej

„Korea Południowa jest zdolna do przejęcia wiodącej roli w odpieraniu Korei Północnej, przy istotnym, aczkolwiek bardziej ograniczonym wsparciu ze strony USA” — zaznaczył Pentagon w 25-stronicowym dokumencie National Defense Strategy (Narodowa Strategia Obronna), który determinuje kurs jego polityki, a o którym pisze Reuters.

„To przesunięcie w podziale odpowiedzialności jest spójne z celem Stanów Zjednoczonych, jakim jest aktualizacja rozmieszczenia wojsk USA na Półwyspie Koreańskim” — napisano w nim.

Czytaj też: Najbardziej znana uciekinierka z Korei Północnej: zazdrościliśmy Polakom

„Nie wymaga to zmiany reżimu”

W ostatnich latach amerykańscy oficjele dawali do zrozumienia, że pragną większej elastyczności dla wojsk USA stacjonujących w Korei Południowej, aby mogły potencjalnie interweniować poza Półwyspem Koreańskim, reagując na szersze spektrum zagrożeń — na przykład broniąc Tajwanu lub hamując rosnące militarne wpływy Chin.

Korea Południowa nie zgadzała się z ideą zmiany roli amerykańskich wojsk, lecz przez ostatnie dwie dekady pracowała nad umocnieniem swoich zdolności obronnych, by móc przejąć kontrolę w czasie wojny nad połączonymi siłami USA i Korei Południowej. Korea Południowa posiada 450 tys. żołnierzy.

W przyszłym tygodniu czołowy urzędnik Pentagonu ds. polityki, Elbridge Colby, ma udać się do Azji i — jak przekazał przedstawiciel USA — oczekuje się, że odwiedzi Koreę Południową.

Czytaj też: Rosja i Korea Północna coraz bardziej zagrażają światu. Cztery przyczyny

Priorytety Pentagonu

Obszerny dokument oznajmia, że priorytetem Pentagonu jest obrona kraju. W rejonie Indo-Pacyfiku Pentagon koncentruje się na zagwarantowaniu, że Chiny nie zdołają zdominować Stanów Zjednoczonych ani ich sojuszników.

„Nie wymaga to zmiany reżimu ani jakiejś innej egzystencjalnej potyczki. Możliwy jest sprawiedliwy pokój, na warunkach pomyślnych dla Amerykanów, ale takich, które Chiny również mogą zaakceptować i w ramach których mogą funkcjonować” — napisano w dokumencie, nie wymieniając Tajwanu z nazwy.

„USA nie próbują dusić ani upokarzać Chin”

„Financial Times” podkreśla, że Stany Zjednoczone wzmocnią swoje zdolności wojskowe w rejonie Indo-Pacyfiku, aby Chiny nie mogły zablokować amerykańskiego dostępu do regionu stającego się globalnym centrum siły gospodarczej.

NDS stwierdza, że bezpieczeństwo i dobrobyt USA są związane ze zdolnością Ameryki do „handlu i angażowania się z pozycji siły w Indo-Pacyfiku”.

W dokumencie zaakcentowano, że gdyby Chiny zdominowały Indo-Pacyfik, mogłyby „skutecznie zawetować dostęp Amerykanów do światowego centrum ciężkości gospodarczej”. Dokument wezwał również sojuszników do nasilenia wysiłków na rzecz zbiorowej obrony w regionie.

Stwierdzono ponadto, że USA „zbudują silną obronę zaporową wzdłuż pierwszego łańcucha wysp”, czyli obszaru Indo-Pacyfiku rozciągającego się od Japonii, przez Tajwan i Filipiny, po Borneo i Półwysep Malajski.

Strategia uwypukliła, że Trump dąży do „stabilnego pokoju, uczciwego handlu i opartych na szacunku relacji z Chinami”, lecz z „pozycji siły”. Dodano, że Pentagon poszerzy spektrum komunikacji z chińskim wojskiem, aby wspierać „stabilność strategiczną” z Pekinem.

NDS zaznaczyła, że USA nie usiłują dominować, dusić ani upokarzać Chin. „Nasz cel jest prosty: zapobiec temu, by ktokolwiek — w tym Chiny — mógł zdominować nas lub naszych sojuszników” — podkreślono.

W dokumencie oceniono również, że Rosja pozostanie „trwałym, lecz możliwym do okiełznania zagrożeniem dla wschodnich członków NATO w dającej się przewidzieć przyszłości”. Z kolei w odniesieniu do Bliskiego Wschodu stwierdzono, że Iran pozostaje największym zagrożeniem i wydaje się „zdeterminowany do odbudowy swoich konwencjonalnych sił zbrojnych” oraz może ponownie próbować zbudować broń jądrową.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *