Ceny ropy naftowej obniżają się podczas środowej sesji po tym, jak Irak zawarł porozumienie w sprawie ponownego uruchomienia eksportu ropy poprzez Turcję, z pominięciem Cieśniny Ormuz. Dodatkowo USA nasiliły wysiłki zmierzające do zapewnienia ponownego udrożnienia tej istotnej drogi wodnej dla transportu ropy – podają brokerzy.

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na IV kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 92,20 USD – spadek o 4,17 proc.
Brent na ICE na V jest wyceniana po 100,47 USD za baryłkę, taniej o 2,76 USD, po wzroście we wtorek o ponad 3 proc.
Reklama
Zobacz także
Cały świat na jednym rachunku. Inwestuj na 60 giełdach z całego świata (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
Ceny ropy naftowej globalnie maleją po tym, jak irackie władze oraz władze autonomicznego Regionu Kurdystanu doszły do porozumienia w kwestii wznowienia eksportu ropy do tureckiego portu Ceyhan od środy.
Oznajmił to we wtorek minister ds. ropy naftowej Iraku, Hajan Abdel-Ghani.
Premier kurdyjskiego rządu, Masrur Barzani, napisał natomiast na platformie X, że Kurdystan umożliwi eksport ropy "tak szybko, jak to możliwe, w kontekście wyjątkowych okoliczności, z którymi zmaga się kraj".
Oświadczenie to pojawiło się po tym, jak irackie Ministerstwo ds. Ropy zarzuciło władzom Kurdystanu, iż te nie chcą udostępnić rurociągu jako alternatywnej drogi eksportu.
W niedzielę Kurdystan odrzucił te zarzuty, zwracając uwagę na nierozwiązane kwestie sektora naftowego.
Przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie Irak produkował około 4,3 mln baryłek ropy dziennie, z czego większość była eksportowana drogą morską.
Produkcja ropy z pól naftowych na południu Iraku, skąd pochodzi znaczna część eksportu, zmniejszyła się o 70 proc., do 1,3 mln baryłek dziennie – podają źródła bliskie sprawie.
W tym samym czasie USA podejmują kroki, aby doprowadzić do udrożnienia Cieśniny Ormuz.
Po tym, jak 28 lutego Izrael i USA rozpoczęły konflikt z Iranem, Teheran w rewanżu przeprowadza ataki rakietowe i z użyciem dronów na Izrael, państwa Zatoki Perskiej oraz zablokował żeglugę przez cieśninę Ormuz, przez którą transportuje się około 20 proc. światowej ropy.
Tankowce zaczynają przemieszczać się przez cieśninę Ormuz, a irańskie próby zablokowania szlaku nie zaszkodziły amerykańskiej gospodarce – poinformował we wtorek doradca ekonomiczny Białego Domu Kevin Hassett.
"Tankowce zaczynają przedostawać się przez cieśninę i uważam, że to sygnał, jak niewiele już pozostało Iranowi" – powiedział Hassett w rozmowie z CNBC.
Z kolei Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) ogłosiło, że we wtorek amerykańskie siły przeprowadziły atak z wykorzystaniem dwutonowych bomb penetrujących na irańskie, podziemne magazyny pocisków przeciwokrętowych w pobliżu cieśniny Ormuz.
"Irańskie, przeciwokrętowe pociski manewrujące znajdujące się na tych stanowiskach stwarzały zagrożenie dla międzynarodowej żeglugi w cieśninie" – podało CENTCOM.
We wtorek prezydent USA Donald Trump oświadczył, że wkrótce żegluga przez Ormuz zostanie wznowiona, pomimo braku wsparcia ze strony sojuszników USA z NATO i Azji Wschodniej.
Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) poinformowała, że około 3,2 tys. statków handlowych, przewożących około 20 tys. marynarzy, jest aktualnie uwięzionych w Zatoce Perskiej i nie może przedostać się na Ocean Indyjski przez cieśninę Ormuz, zablokowaną przez Iran.
W międzyczasie Iran potwierdził zgon przewodniczącego Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Laridżaniego. Wcześniej o śmierci szefa organu, który m.in. tworzy irańską politykę nuklearną, poinformował Izrael.
O ataku na Laridżaniego, który przeprowadziła izraelska armia, media w tym kraju informowały jeszcze we wtorek przed południem. Długo Iran nie komentował tych doniesień.
Laridżani był jednym z kluczowych przedstawicieli irańskich władz; należał do grona bliskich współpracowników najwyższego przywódcy duchowo-politycznego kraju, ajatollaha Alego Chameneiego, który zginął 28 lutego, w pierwszym dniu konfliktu Izraela i USA przeciwko Iranowi.
Po śmierci Chameneiego Laridżani był uznawany za osobę faktycznie zarządzającą krajem.
"Zabójstwo Laridżaniego to poważna sytuacja, która może sprawić, że Iran będzie jeszcze bardziej zdeterminowany, aby zakłócać przepływy ropy z Zatoki Perskiej" – przestrzegł Aaron Stein, szef Instytutu Badań Polityki Zagranicznej.
"Donald Trump wyraźnie zmierza do tego, aby eskortować tankowce z ropą – w związku z tym grozi nam perspektywa bardzo napiętych operacji USA w sposób, którego amerykańska Marynarka Wojenna z pewnością wolałaby uniknąć" – dodał.
Od początku bieżącego roku ropa Brent zyskała niemal 70 proc., a największy wzrost jej notowań nastąpił po ataku USA i Izraela na Iran pod koniec lutego.(PAP Biznes)
aj/ ana/
