Meta w ogniu krytyki. Prywatne filmy z okularów Ray-Ban wyciekły do sieci.

Miało być rewolucyjne rozwiązanie technologiczne, a jest potężny skandal obyczajowy i prawny. Inteligentne okulary Ray-Ban Meta, promowane jako „stworzone z myślą o ochronie prywatności”, przekształciły się w narzędzie wszechobecnej inwigilacji. Do sądu trafił właśnie pozew zbiorowy, z którego wynika, że osobiste momenty z życia konsumentów były nagminnie oglądane przez pracowników zewnętrznych w Kenii.

Meta w centrum skandalu. Intymne nagrania z okularów Ray-Ban trafiły w niepowołane ręce

fot. Carlos Barria / /  Reuters / Forum

Wszystko zaczęło się od dochodzenia szwedzkich reporterów z „Svenska Dagbladet”, a zakończyło się poważną walką prawną w USA. Użytkownicy, którzy uwierzyli zapewnieniom Marka Zuckerberga dotyczącym bezpieczeństwa danych, mogą czuć się zawiedzeni. Jak wynika z dokumentacji procesowej, rejestracje z okularów lądowały w zewnętrznych firmach, gdzie tysiące pracowników własnoręcznie „tagowało” zasoby wideo, aby szkolić algorytmy sztucznej inteligencji Meta AI.

„Oglądasz cudze życie i masz nie mówić”

Opowieści pracowników kenijskiej spółki Sama, będącej podwykonawcą koncernu, wywołują dreszcze. Anonimowi informatorzy wyznają, że na ich monitory regularnie napływały nagrania z sypialni, toalet, a nawet sceny erotyczne czy osoby zmieniające odzież w swoich domach.

– Zdajesz sobie sprawę, że to, co widzisz, to czyjaś prywatność, ale oczekuje się od ciebie wykonywania zadań. Jeżeli zaczniesz pytać, wylatujesz – przyznał jeden z moderatorów. Systemy, które miały samoczynnie zacierać twarze i delikatne dane (jak numery kart kredytowych widoczne na nagraniach), według relacji świadków nie działają w co piątym przypadku.

Kruczek w regulaminie

Meta broni się, powołując się na punkty w regulaminie, które informują o tym, że interakcje z AI mogą być sprawdzane „automatycznie lub ręcznie”. Jednak adwokaci reprezentujący pokrzywdzonych podkreślają, że slogany reklamowe typu „Pod Twoją kontrolą” wprowadzały odbiorców w błąd. Większość użytkowników nie była świadoma, że działanie asystenta AI potrzebuje wysyłania obrazu na serwery, gdzie może go zobaczyć człowiek.

Problem jest rozległy – tylko w samym 2025 roku Meta sprzedała przeszło siedem milionów par tych okularów. Każdy z tych użytkowników mógł nieumyślnie stać się bohaterem „filmu”, który powędrował do analizy na inny kontynent.

Eksperci alarmują: to dopiero początek

Incydentem zainteresowały się już organy nadzorcze w Wielkiej Brytanii i USA. Specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa podkreślają, że era „wearables” (technologii noszonej) niesie ze sobą niebezpieczeństwa, których wcześniej nie znaliśmy. Nasze okulary, zegarki czy wisiorki AI stają się wglądem w nasze najintymniejsze momenty, do którego klucze mają korporacje.

Pozew zbiorowy wniesiony w San Francisco żąda nie tylko ogromnych rekompensat, ale przede wszystkim zmiany sposobu, w jaki Meta informuje o przetwarzaniu danych. Czy ta kwestia powstrzyma rozwój inteligentnych okularów? Aktualnie pewne jest jedno: zdejmując Ray-Bany przed wejściem do toalety, robisz to, czego ich twórcy nie uwzględnili w kampanii reklamowej.

oprac. KWS

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *