SAFE 0 proc. budzi obawy ekonomistów. „Wysoce ryzykowne i z pewnością ma swoje koszty”

Głowa państwa oraz Narodowy Bank Polski proponują reformy, które sugerują, że to oni powinni podejmować decyzje dotyczące dysponowania dochodami banku centralnego — podkreśla „Rzeczpospolita”. Redakcja przytacza słowa ekonomistów, którzy utrzymują, że ten dochód „jest iluzoryczny”, a cały zamysł sprzeczny z ustawą zasadniczą.

Od lewej: prezes NBP Adam Glapiński i prezydent Karol Nawrocki
Od lewej: prezes NBP Adam Glapiński i prezydent Karol Nawrocki | Foto: Andrzej Iwanczuk/REPORTER / East News

Projekt ustawy zaprezentowany przez Kancelarię Prezydenta przewiduje powołanie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który funkcjonowałby w strukturach Banku Gospodarstwa Krajowego. Ów fundusz, zasilany przychodami NBP, miałby za zadanie finansowanie unowocześnienia wojska. W zamiarach jest alokacja na ten cel aż 185 mld zł. Aby zagwarantować ciągłość finansowania, BGK miałby możliwość zaciągania pożyczek, emisji obligacji na rynku krajowym i międzynarodowym oraz wykorzystywania innych instrumentów finansowych.

Rozstrzygnięcia dotyczące alokacji środków z funduszu miałyby być podejmowane w ramach specjalnego komitetu zarządzającego, w którego skład wchodziłoby pięć osób: minister obrony narodowej, delegaci premiera i MSW, jak również delegaci prezydenta i Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Do podjęcia decyzji wymagana byłaby większość 2/3 głosów, co — jak dostrzega „Rzeczpospolita” — mogłoby dać możliwość blokowania decyzji przez otoczenie prezydenta.

Ekonomiści: to niebezpieczne i sprzeczne z konstytucją

Eksperci, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”, nie pozostawiają żadnych złudzeń co do propozycji prezydenta oraz szefa NBP. Prof. Witold Orłowski przypomina, że zgodnie z ustawą zasadniczą dochody Narodowego Banku Polskiego powinny trafiać do budżetu państwa.

„W takim kształcie te propozycje są niezgodne z konstytucją, która zobowiązuje NBP do przekazywania dochodów do budżetu. Jest to również bardzo ryzykowne z punktu widzenia ekonomii i na pewno nie jest darmowe, gdyż wiąże się z rozmaitymi kosztami, z którymi nasz bank centralny musiałby się uporać” — zaznacza ekonomista.

Dochód NBP jest wirtualny. W minionych latach go brakowało, bank centralny odnotowywał straty. Ale nawet gdyby był, to i tak zasiliłby on budżet państwa. Tutaj nie ma niczego niezwykłego poza tym, że prezydent i szef NBP chcieliby decydować, co robić z tym dochodem. Ale jaki jest tego powód? To przecież rząd prowadzi politykę fiskalną” — stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Maciej Bukowski, ekonomista, prezes zarządu think tanku WiseEuropa.

Również w jego mniemaniu nie można mówić o żadnym „z0 proc.”. Aby utrzymać płynność nowego funduszu, BGK musiałby bowiem emitować obligacje po takim oprocentowaniu, po jakim ktoś byłby skłonny je nabyć. „Nawet uzyskanie 3 proc. kosztów jest moim zdaniem zupełnie nieosiągalne” — podkreślił.

Jeszcze bardziej krytycznie wypowiada się Jakub Karnowski, prezes zarządu KredoBanku. — Nie istnieje coś takiego jak „SAFE zero procent”. To niebezpieczne opowieści, które mogą wywołać więcej szkód niż korzyści — ocenia. Jego zdaniem najodpowiedniejszym rozwiązaniem dla polskich finansów i bezpieczeństwa jest uczestnictwo w unijnym programie SAFE, a nie niejasne propozycje prezydenta i prezesa NBP.

Jakub Karnowski, prezes zarządu KredoBanku, skomentował, że bazując na swoim dotychczasowym doświadczeniu zawodowym, dochodzi do konkluzji, że „nie istnieje coś takiego jak SAFE 0 proc.”.

Jego zdaniem partycypacja w unijnym programie SAFE jest najlepsza dla polskich finansów, polskiej gospodarki i dla bezpieczeństwa Polski. „Niejasne propozycje prezesa NBP i prezydenta to niebezpieczne, i to z wielu względów, opowiastki” — ocenił.

Adam Glapiński o złocie NBP

Przypomnijmy, że w środę o detalach rozwiązania promowanego przez prezydenta mówił szef NBP prof. Adam Glapiński.

— Przypominam, że działamy w realiach wyższej konieczności, w sytuacji zapotrzebowania na szybkie podniesienie bezpieczeństwa Polaków — rozpoczął prezes NBP. — Istnieje ogromna potrzeba finansowania zbrojeń. W przeciągu trzech lat — dodał.

— Nasza strategia zakładała i wciąż zakłada, że złoto gromadzimy i przechowujemy i że to złoto konstruuje bezpieczeństwo Polski, a także — dotychczas o tym nie wspominałem — państwowe bezpieczeństwo, jeśli nastąpią militarne trudności. To dobro narodu polskiego. Prawo nie definiuje, w jaki sposób państwo miałoby użyć tych dóbr. Wówczas może zgromadzić się zgromadzenie narodowe wspólnie z prezydentem i podjąć decyzję. My jako bank centralny wiemy, co robić, mamy przygotowane scenariusze ratunkowe — oznajmił.

Ponownie podkreślił, że racją stanu jest aktualnie szybka budowa silnego wojska.

— Mając na uwadze, że zgromadziła nam się ta niezrealizowana wartość 197 mld zł, to naturalne, że przyszło mi na myśl, żeby wykorzystać te fundusze na budowę sił zbrojnych, żeby nikomu nie przyszło do głowy, by nas atakować — powiedział prof. Glapiński.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *