Jedna osoba poniosła śmierć, a dwie doznały obrażeń w wyniku wypadku podczas pozyskiwania szyszek, który miał miejsce w Józefowie (woj. wielkopolskie). Doszło do przechylenia się ładowarki teleskopowej o zasięgu sięgającym 10 metrów. Na miejsce zdarzenia przyleciał helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Na miejsce incydentu w Józefowie skierowano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe/ zdj. ilustracyjne
Zdarzenie miało miejsce w niedzielę około godziny 11:00 w miejscowości Józefowo (woj. wielkopolskie) – informuje portal Nasze Miasto Nowy Tomyśl. Na miejsce skierowano oddziały straży pożarnej, ekipy ratownictwa medycznego, policję oraz Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Po przybyciu na miejsce okazało się, że w lesie wywróciła się ładowarka teleskopowa przeznaczona do zbioru szyszek. Ucierpiały trzy osoby, jedna z nich zmarła.
Wielkopolska. Tragiczny wypadek w lesie podczas zbierania szyszek
– W koszu znajdowały się dwie osoby. W rezultacie zdarzenia poszkodowane zostały łącznie trzy osoby – dwie znajdujące się w koszu oraz jedna osoba, operator urządzenia, który przebywał w kabinie – przekazał rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Tomyślu, mł. kpt. Szymon Maciejewski, cytowany przez lokalny portal.
– Z dotychczas niewyjaśnionych przyczyn doszło do przewrócenia się maszyny. W koszu roboczym, umieszczonym na wysokości około 10 metrów, znajdowało się dwóch mężczyzn w wieku 59 i 49 lat. Trzecia osoba – 59-letni operator – była w kabinie pojazdu i sterowała ładowarką podczas wykonywania prac – przekazała z kolei oficer prasowa podkom. Barbara Sobieszek.
59-latek znajdujący się w koszu, pomimo podjętej resuscytacji, stracił życie na miejscu. Drugi z pracowników, 49-letni mężczyzna, w stanie ciężkim został przewieziony do szpitala w Poznaniu. Operator ładowarki został przetransportowany do szpitala w Nowym Tomyślu. Służby ustalają szczegółowe przyczyny i okoliczności zdarzenia.
Jeden z najrzadszych zawodów. Czym jest szyszkarstwo?
W polskich lasach powoli dobiegają końca „szyszkowe” zbiory. Praca jest ryzykowna, ponieważ zbieracze muszą wchodzić na wierzchołki drzew, aby pozyskać cenne szyszki. Szyszkarze używają lin i specjalnych nakładek na buty, tzw. drzewołazów. Cel tej wspinaczki jest oczywisty: to „porwanie”. – Nasiona to są setki, setki tysięcy dzieci – tłumaczył pięć lat temu w „Wydarzeniach” Marek Skorniak z Nadleśnictwa Czerniejewo.
W ciągu godziny szyszkarz ogałaca koronę drzewa z szyszek. Szyszkarstwo było praktykowane już ponad 100 lat temu, obecnie jest w dużej mierze zmechanizowane. – Kocham tą pracę, jakbym mógł to bym zamieszkał na drzewie – mówił Pruchniewicz.
Szyszkarzy jest niewielu w Polsce. Kluczowy jest moment, gdy zrobi się zbyt ciepło, szyszka otworzy się i wypuści wszystkie nasiona, wtedy jest już bezużyteczna. A przez ostatnie susze na drzewach rośnie mniej szyszek lub są one puste. – Ze 100 kilogramów szyszek uzyskujemy półtora kilograma nasion i to z tych nasion powstaną nowe drzewa – opisała Małgorzata Krokowska-Paluszak z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu.
Szyszki następnie poddaje się wyłuszczaniu w specjalnych wyłuszczarniach. Z trzech kilogramów nasion można obsiać około 30 hektarów lasów, to 150 tysięcy sadzonek. Najwięcej nasion dają stare drzewa. – Jest świadome, że jego czas się kończy i musi więc wydać jak najwięcej potomstwa – wyjaśniała Skorniak. Sezon zbierania szyszek kończy się na początku marca.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
WIDEO: Czarnek wykluczył koalicję. Polityk KO: Dla władzy zrobią wszystko
Anna Nicz/wka/polsatnews.pl
