Konflikt zbrojny na obszarze Bliskiego Wschodu odbił się negatywnie na wycenach złotego, wywindowując kursy euro i dolara do szczytów nieobserwowanych od wielu miesięcy. Dodatkowo polskiej walucie już wkrótce może zaszkodzić decyzja Rady Polityki Pieniężnej, która po raz kolejny zredukuje poziom stóp procentowych.

Trwają wymiany ognia pomiędzy siłami zbrojnymi USA i Izraela z jednej strony, a Iranem z drugiej. Ten ostatni we wtorek wprowadził zakaz wpływania statków do Cieśniny Ormuz, przez którą odbywa się transport około 20% globalnej podaży ropy naftowej. To spowodowało podniesienie się cen „czarnego złota” do 80 USD za baryłkę, co z kolei zagraża gwałtownym wzrostem cen paliw na całym świecie i wyższą inflacją konsumencką.
A to negatywnie wpływa na Polskę, która jest importerem ropy i gazu. Ponadto złoty jest postrzegany jako aktywo obarczone ryzykiem i regularnie traci na wartości przy każdej zawirowaniach rynkowych. Nie inaczej jest w tym przypadku. Wtorkowy poranek przyniósł dalszy spadek wartości złotego. Do godziny 9:15 kurs euro wzrósł o niemal 1,5 grosza, osiągając poziom 4,2531 zł.


W rezultacie euro jest najdroższe od listopada, a kurs EUR/PLN przebił górną granicę lokalnej konsolidacji trwającej od początku roku w przedziale 4,1950-4,2450 zł. Z punktu widzenia analizy technicznej, sugerowałoby to ruch w górę o około 5 groszy, potencjalnie w okolice poziomu 4,30 zł. Przypomnijmy, że ostatni raz euro było tak drogie w czerwcu 2025 roku… podczas wcześniejszej serii amerykańsko-izraelskich ataków na Iran.
Reklama
Zobacz także
Niskie prowizje i brak ukrytych opłat – otwórz rachunek w Saxo Banku (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
Jeszcze szybciej zyskuje na wartości dolar amerykański, który od poniedziałku wyraźnie umacnia się w stosunku do euro. Kurs EUR/USD obniżył się w tym okresie z blisko 1,18 USD do 1,1635 USD. Na polskim rynku przełożyło się to na wzrost notowań dolara o 2,9 grosza, do poziomu 3,6550 zł. W sumie od niedzieli amerykańska waluta podrożała już o ponad 8 groszy i jest najdroższa w bieżącym roku.


Interesujące jest natomiast ustabilizowanie się sytuacji na rynku franka szwajcarskiego. Jeszcze w poniedziałek helwecka waluta w relacji do euro była najmocniejsza w historii, a na polskim rynku jej cena dochodziła do prawie 4,69 zł. Jednak we wtorek rano frank tracił na wartości w stosunku do euro, co sprawiło, że u nas był wyceniany na 4,5697 zł, czyli o niecały grosz więcej niż na zamknięciu poniedziałkowych notowań. Na parze frank-złoty wciąż istotny jest jednak poziom 4,70 zł, w pobliżu którego zatrzymywane były wzrosty z kwietnia ’25 czy listopada ’24.
Krajowym czynnikiem ryzyka dla złotego pozostaje rozpoczynająca się dzisiaj dwudniowa sesja Rady Polityki Pieniężnej. Przed amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran ekonomiści powszechnie oczekiwali obniżki stóp procentowych w NBP o 25 punktów bazowych. Teoretycznie gwałtowny wzrost cen paliw mógłby wpłynąć na decyzję Rady o odstąpieniu od tego kroku, co w krótkim okresie dałoby złotemu pewną ulgę.
