Amerykański pokaz siły Tomahawkami. Ten obrót spraw sprzyja Chinom.

Jednostki US Navy odpaliły rakiety Tomahawk w trakcie uderzenia na Iran w sobotę, wyczerpując kolejną partię ograniczonych rezerw amerykańskich. Nie tylko nie zmusiły one do uległości irańskich decydentów, ale również pociski te mogłyby mieć zasadnicze znaczenie w potencjalnym starciu z oponentem takim jak Chiny.

Tomahawki to rakiety samosterujące, których duży zasięg oraz celność uczyniły je preferowaną bronią w ostatnich amerykańskich interwencjach na Środkowym Wschodzie.

Są one również uważane za kluczowe w scenariuszu ewentualnej konfrontacji o wysokiej intensywności w obszarze Indo-Pacyfiku, gdzie istotna jest zdolność do atakowania celów na znacznych dystansach.

Amerykańscy oficjele i eksperci wyrażają troskę, że rezerwy Tomahawków są wyczerpywane po ich zastosowaniu przeciwko obiektom w Nigerii, Jemenie, Iranie i ponownie w Iranie — co stwarza ryzyko, iż USA mogą nie posiadać wystarczającej liczby tych pocisków w razie wojny z rywalem pokroju Chin.

Równocześnie podejmowane są kroki mające na celu podniesienie poziomu produkcji. W ramach nowego porozumienia z Pentagonem firma RTX Corporation zawiadomiła niedawno, że będzie działać nad zwiększeniem rocznej produkcji Tomahawków do ponad 1000 sztuk rocznie w ramach wieloletniego planu.

Pociski Tomahawk w uderzeniu na Iran

— Rakiety manewrujące Tomahawk stanowiły część zestawu uzbrojenia, w tym bezzałogowców, wykorzystanego podczas sobotnich ataków na Iran w ramach Operacji „Epic Fury” — zrelacjonował redakcji Business Insidera jeden z amerykańskich urzędników. Dowództwo Centralne USA opublikowało później materiał wideo z odpalenia rakiet.

Rozmawiając anonimowo, urzędnik oznajmił, iż amerykańskie okręty wojenne wystrzeliły Tomahawki w kierunku irańskich celów, podczas gdy wojska lądowe użyły systemu HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System). Nie podano liczby wystrzelonych pocisków, ani dokładnych celów.

USA zebrały znaczne siły w rejonie Bliskiego Wschodu przed rozpoczęciem Operacji Epic Fury, włączając w to 13 niszczycieli marynarki wojennej, które — jeżeli wszystkie znajdowały się w zasięgu — mogłyby odpalić od 150 do 250 Tomahawków, zgodnie z analizą rozmieszczenia sił USA wykonaną przez think tank Center for Strategic and International Studies (CSIS).

Jeśli działania obejmowałyby jeden z czterech okrętów podwodnych typu Ohio dostosowanych do przenoszenia pocisków samosterujących, liczba ta mogłaby powiększyć się o kolejne 154 Tomahawki. Wciąż nie jest jasne, czy w uderzeniach uczestniczył okręt podwodny z pociskami kierowanymi.

Siły USA chętnie sięgają po Tomahawki

Operacja „Epic Fury” to najnowsza akcja bojowa USA z użyciem Tomahawków. Poprzedziła ją operacja „Midnight Hammer”, skierowana w irańskie obiekty jądrowe zeszłego lata, jak również lata uderzeń przeciwko rebeliantom Huti w Jemenie. W grudniu Tomahawki odpalono również przeciwko celom w Nigerii powiązanym z filią Państwa Islamskiego.

W trakcie tych operacji amerykańscy oficjele podkreślali znaczenie Tomahawków w arsenale USA oraz konieczność powiększenia ich produkcji.

— Precyzyjna amunicja dalekiego zasięgu, taka jak Tomahawk, pociski przeciwokrętowe dalekiego zasięgu, ciężkie torpedy — wytwarzanie całej tej amunicji musimy zwiększyć — powiedział w maju podczas przesłuchania przed Komisją ds. Przydziałów Budżetowych Izby Reprezentantów ówczesny Szef Operacji Morskich adm. James Kilby, dodając, że może być niezbędne szukanie alternatyw, jeśli aktualne linie produkcyjne okażą się niewystarczające.

Co wyróżnia pociski Tomahawk?

Wysoce zaawansowany pocisk BGM-109 Tomahawk Land Attack Missile jest wytwarzany przez RTX Corporation i pozostaje w służbie od początku lat 80. Szacowany koszt jednego z tych odrzutowych, poddźwiękowych pocisków samosterujących to ok. 1,3 mln dol. Wykorzystują one liczne systemy naprowadzania, w tym GPS oraz kamery porównujące obraz celu z wcześniej wgranymi mapami referencyjnymi. Zasięg zależy od wariantu pocisku.

Tomahawk to sprawdzona w walce broń, po którą amerykańskie siły zbrojne niejednokrotnie sięgały w celu przeprowadzania precyzyjnych uderzeń na dalekie odległości, częstokroć wystrzeliwując kilka pocisków w pojedynczy cel dla zagwarantowania jego likwidacji. Choć jest stosunkowo wolniejszy od rakiet balistycznych, cechuje go zdolność manewrowania w końcowej fazie lotu, aby ominąć obronę przeciwnika.

Jak informuje RTX na swojej stronie internetowej, USA i ich sojusznicy użyli tego pocisku operacyjnie ponad 2350 razy.

Tempo konsumpcji było różne w zależności od kampanii. Podczas operacji „Midnight Hammer” odpalono ok. 30 Tomahawków z okrętu podwodnego typu Ohio przeciwko irańskim obiektom jądrowym. W atakach na siły Huti USA wystrzeliły przeszło 135 tego typu pocisków. W grudniu 2025 r. ponad kilkanaście Tomahawków odpalono w Nigerii przeciwko celom związanym z ISIS.

Jak zmniejszają się rezerwy Tomahawków w USA?

Wykorzystanie Tomahawków przez USA zdaje się przekraczać tempo ich nabywania. W roku fiskalnym 2025 budżet marynarki przewidywał zakup 72 pocisków, a w roku fiskalnym 2026 liczba ta obniżyła się do 57. Wytwarzanie Tomahawków może trwać do dwóch lat, co dodatkowo uszczupla dostępne rezerwy.

Tomahawki są przede wszystkim odpalane z okrętów i okrętów podwodnych US Navy i mają zasięg często przekraczający 800 mil, czyli blisko 1300 km. Nowy program US Army, znany jako Typhon, również umożliwia odpalanie Tomahawków z mobilnej, lądowej wyrzutni, co może dodatkowo zwiększyć zapotrzebowanie na te rakiety.

Mackenzie Eaglen, starsza analityczka w American Enterprise Institute, napisała w analizie z 2024 r., że „zwycięstwo w kolejnej wojnie będzie wymagało solidnego arsenału i większej głębi magazynowej naszych sił zbrojnych”.

„Podczas operacji »Iraqi Freedom« w 2003 r. siły USA wystrzeliły ok. 800 lądowych Tomahawków w początkowej fazie inwazji. Przy obecnym tempie produkcji ich odtworzenie zajęłoby dekadę. Konflikt z Chinami z pewnością wymagałby znacznie więcej — a Pekin o tym wie” — stwierdziła.

Konflikt z oponentem takim jak Chiny stał się punktem odniesienia dla poziomu rezerw amunicji, ponieważ amerykańscy oficjele sądzą, że siły USA musiałyby zniszczyć ogromną liczbę chińskich systemów uzbrojenia, szczególnie lądowych baterii rakietowych, z bardzo dużych odległości.

Symulacje wojenne i analizy, takie jak ta przeprowadzona przez CSIS na początku 2023 r., wskazują, że amerykańska baza przemysłowa nie jest przygotowana do utrzymania produkcji na skalę wymaganą w konfrontacji z Chinami, a ostatnie wojny dodatkowo wzmocniły nacisk na rezerwy. Choć niektórzy sprzymierzeńcy USA, jak Japonia, również nabywają Tomahawki, wciąż istnieją obawy, ile pocisków będzie potrzebnych, jeśli konflikt wybuchnie w rejonie Indo-Pacyfiku.

Powyższy tekst jest tłumaczeniem z amerykańskiego wydania Business Insidera

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *