W Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu lekcje odbywają się wyłącznie w sieci, a pozytywny wynik z semestru studiów podyplomowych można osiągnąć podczas godzinnego egzaminu. Do tego testu można podchodzić nieograniczoną ilość razy, aż do skutku. Ministerstwo Nauki przeprowadziło inspekcję na wrocławskiej uczelni i pomimo druzgocących wniosków, sytuacja pozostała bez zmian, a szkoła wciąż funkcjonuje.

Kontrola ministerstwa edukacji ujawniła naruszenia w placówce we Wrocławiu
W odniesieniu do Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu, „informacje napływały z różnych źródeł”. Udało nam się zaliczyć semestr studiów podyplomowych w 60 minut – tak to działa – poinformował tygodnik „Newsweek”.
Jak czytamy, „ktoś donosił, że we Wrocławiu działa szkoła wyższa, gdzie zajęcia są prowadzone w całości online, co jest sprzeczne z obowiązującym prawem. Inna osoba dodawała, że Collegium Humanum to drobnostka w porównaniu z wrocławską uczelnią. Jego znajoma zapisała się tam na studia podyplomowe i była zdumiona, jak szybko udało jej się zakończyć semestr” – napisano. Całość brzmiała „tak niewiarygodnie”, że dziennikarze postanowili sprawdzić, jak to wygląda w praktyce.
Semestr nauki w 60 minut. Tak funkcjonuje jedna ze szkół we Wrocławiu
Dziennik informuje, że na studia zarejestrował się Mikołaj, który wybrał podyplomowy kierunek – zarządzanie zasobami ludzkimi. „Formalności zajęły zaledwie kilka chwil: uiścił opłatę za semestr (430 zł) i wniósł jednorazową opłatę wpisową (499 zł). Wybrał opcję o wyższej cenie, ponieważ chciał dołączyć do grupy, która rozpoczęła naukę cztery miesiące wcześniej. Następnie otrzymał dostęp do panelu studenta, gdzie czekały na niego materiały edukacyjne. Spodziewał się, że będzie musiał odsłuchać nagrane wykłady lub przestudiować liczne strony prezentacji, jednak wystarczyło zaznaczyć je w systemie i można było przystąpić do rozwiązywania testów cząstkowych” – opisano.
Okazało się, że do egzaminów „można podejść wielokrotnie, aż do uzyskania pozytywnego wyniku”. „Mikołaj co prawda nie wiedział, czym jest metoda delficka ani jak długo trwa proces planowania agregacyjnego, ale poradził sobie dobrze z pytaniami dotyczącymi pokolenia baby boomers oraz czasu trwania umowy na okres próbny, a pozostałe odpowiedzi wybierał intuicyjnie. Wystarczyło siedem poprawnych odpowiedzi na dziesięć, więc zaliczył za drugim podejściem. Drugi i trzeci test cząstkowy również. W czwartym na początku zaznaczał odpowiedzi losowo, ale ta metoda okazała się nieskuteczna. Po kilku próbach w końcu zdobył 9 punktów na 10. Piąty test cząstkowy był już formalnością, a końcowy – jeszcze prostszy, ponieważ składał się z pytań, które wcześniej zaliczył” – podano.
Jak relacjonuje gazeta, Mikołaj otrzymał od systemu gratulacje. Dodatkowo przypomniano mu, że powinien przedstawić dyplom ukończenia studiów licencjackich. „Wcześniej tego nie zrobił, a mimo to osiągnął półmetek studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu. Całość zajęła mu dokładnie godzinę” – podkreślono.
Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu. Ministerstwo edukacji przeprowadziło kontrolę
„Newsweek” podał, że szkoła, która promuje się jako „studia przez internet”, powstała w 2001 roku i pierwotnie funkcjonowała jako Wyższa Szkoła Gospodarcza w Przemyślu. Pięć lat temu przeniosła się do Wrocławia, do apartamentowca Thespian przy ulicy Powstańców Śląskich, gdzie ma swoje biuro i wynajmuje kilka pomieszczeń. Rektorem szkoły jest doktor nauk prawnych, specjalista w dziedzinie przestępczości gospodarczej Henryk Fedewicz, absolwent Akademii Spraw Wewnętrznych z czasów PRL. Wspólnikami w spółce Kamena sp. z o.o., która zarządza szkołą, są natomiast: Adrian Mikołajczak i Maksym Grabarczyk. „Wszyscy trzej są powiązani siecią kilkunastu spółek, z których większość, jak wynika z KRS, również jest zarejestrowana w budynku Thespian, w sąsiedztwie szkoły” – wyjasniono.
Z doniesień wynika, że szkołę skontrolowali inspektorzy z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Stwierdzono, że raport okazał się „bardzo krytyczny dla WSKZ”.
„Wynikało z niego między innymi, że szkoła oferowała kierunki, na które nie miała uprawnień, a kandydatów wprowadzała w błąd niekompletną lub mylącą ofertą edukacyjną. Brakowało dowodów na to, że zajęcia tradycyjne rzeczywiście się odbywały, ponieważ harmonogramy zjazdów nie zgadzały się z fakturami za wynajem sal. Dokumentacja, która powinna obrazować przebieg studiów, była wybrakowana lub zawierała sprzeczne informacje” – ujawniono. Przekazano, że najwięcej naruszeń stwierdzono w organizacji studiów podyplomowych.
Zauważyłeś coś istotnego? Prześlij zdjęcie, nagranie wideo lub opisz zdarzenie. Skorzystaj z naszej Wrzutni
WIDEO: Czy prezydent zawetuje SAFE? Marcin Przydacz przedstawił „poważny problem”
Marta Stępień/PAP/polsatnews.pl
