W roku 2026 przystępujemy z niskim poziomem inflacji, jakiego od dawna w naszym kraju nie doświadczyliśmy. Jest to obiecujący prognostyk dla decyzji Rady Polityki Pieniężnej w nadchodzącym marcu. Nie tylko zyskamy na spowolnieniu tempa wzrostu cen, co przy wciąż rejestrowanych sporych zwyżkach pozwoli nam realnie nabywać więcej, lecz również osoby posiadające kredyty będą miały niższe comiesięczne raty do uregulowania. Niemniej jednak, w tej sytuacji kryje się pewien „cierń”. Eksperci finansowi spodziewali się głębszego obniżenia inflacji. O wiele głębszego.

Dokładnie w marcu 2024 r. Właśnie wtedy ostatni raz wskaźnik CPI rok do roku w Polsce był mniejszy niż w styczniu bieżącego roku. Z perspektywy typowego obywatela, który otrzymał podwyżkę równą średniemu wzrostowi wynagrodzeń w gospodarce i jest zadłużony na poziomie przeciętnego kredytobiorcy, to dobre wieści, choć zgodnie z przewidywaniami miało być jeszcze lepiej. Osoby spłacające kredyty mogą z nadzieją wyczekiwać marcowej sesji Rady Polityki Pieniężnej.
Czytaj też: Adam Glapiński: dla NBP zalew chińskich towarów jest korzystny
Ile wynosi inflacja w Polsce? Najnowsze dane
Wskaźnik CPI w styczniu wykazał wzrost o 2,2 proc. rok do roku — podała w piątek Główny Urząd Statystyczny (GUS) we wstępnym raporcie. Tak powolny przyrost cen nie miał miejsca od marca 2024 r. (+2,0 proc.), czyli przez okres 22 miesięcy.
Jednakże, równocześnie, jest to wartość odczuwalnie wyższa od prognozowanych przez ekspertów ekonomicznych. Zgodnie z ogólnym przekonaniem publikowanym przez serwis Macronext, podwyżka cen miała uplasować się na poziomie 1,9 proc., co stanowiłoby najlepszy wynik od siedmiu lat. Ostateczny rezultat okazał się znacznie gorszy.
W porównaniu z poprzednim miesiącem ceny poszły w górę o 0,6 proc. — poinformował również GUS. Średnia prognoz wskazywała na wzrost o 0,5 proc. miesiąc do miesiąca.
Inflacja w celu NBP po raz siódmy z rzędu
Niemniej jednak, po raz siódmy z rzędu mieścimy się w przedziale celu inflacyjnego ustalonego przez Narodowy Bank Polski, który, przypomnijmy, wynosi 2,5 proc. +/- 1 punkt procentowy. W ramach tych widełek władze monetarne naszego kraju usiłują utrzymać dynamikę cen. I od siedmiu miesięcy im się to udaje, co rodzi wątpliwości co do zasadności utrzymywania restrykcyjnej (stopa referencyjna znacznie przekracza inflację) obecnej polityki pieniężnej.
Czy możliwe będzie obniżenie stopy referencyjnej do poziomu 3,5 proc.? Prezes NBP Adam Glapiński w trakcie konferencji prasowej po lutowym posiedzeniu RPP uznał to za „bardzo prawdopodobne”. Bank Pekao w swoich analizach poszedł krok dalej i przewiduje, że obniżka będzie bardziej znacząca, a na koniec roku główna stopa spadnie do 3,25 proc.
Co drożało najszybciej?
Co wpłynęło na taki, a nie inny poziom cen? Artykuły spożywcze podrożały o 2,4 proc. rok do roku (+0,6 proc. miesiąc do miesiąca), co oznacza, że w największym stopniu wpływały na wzrost inflacji. Podobnie jak energia elektryczna (+3,4 proc. rok do roku) oraz napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe, których cena wzrosła o 7 proc. rok do roku w efekcie podniesienia akcyzy.
Natomiast w kierunku obniżenia inflacji oddziaływały ceny paliw, czyli czynnik, który w niewielkim stopniu zależy od sytuacji w polskiej gospodarce.

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu w całości. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
