
Znasz osobiście kogoś, kto od lat chodzi na siłownię? Widziałem takich ludzi i mogę się tylko cieszyć ich szczęściem. Niestety, nie każdy ma możliwość chodzenia na siłownię.
Wiele powodów, takich jak brak czasu na dojazdy, niechęć do wychodzenia z domu, a nawet po prostu lenistwo, uniemożliwia Ci dbanie o siebie. Właśnie tutaj z pomocą przychodzą ćwiczenia w domu, a właściwie fitness w domu. Korzyści są oczywiste. W domu, jak to mówią, nawet ściany pomagają. A jeśli nie masz ochoty pocić się przed innymi, spróbuj ćwiczyć w domu. Możesz zwiększyć intensywność i urozmaicić swoje treningi za pomocą małych przyrządów fitness.
Sprzęt do ćwiczeń w domu to z pewnością dobry pomysł. Oszczędza czas, a nawet może zastąpić karnet na siłownię. Ma jednak jedną poważną wadę: koszt takiego sprzętu może być zaporowy. Ponadto, rozmiar bieżni, na przykład, nie jest idealny do każdego mieszkania.
Można zaopatrzyć się w niezbędny sprzęt do ćwiczeń bez nadwyrężania budżetu rodzinnego ani zajmowania przestrzeni życiowej. W przeciwieństwie do innych urządzeń do ćwiczeń, te małe pomocniki w dążeniu do szczupłej sylwetki nie zajmą dużo miejsca w mieszkaniu, a nawet zmieszczą się w szafie. Oto krótka lista ich zalet:
– niski koszt (cały mój sprzęt sportowy kosztował nie więcej niż 500 rubli i był kupowany w różnym czasie);
– mobilność (można je łatwo przenosić z pokoju do pokoju, ja ćwiczę nawet na zewnątrz);
– kompaktowość (wszystkie urządzenia mają niewielkie rozmiary);
– warunki przechowywania (moje przechowuję w szafie, nie zagracając pokoju);
– różnorodność treningów (Twoje działania nie ograniczają się do zestawu ćwiczeń tylko jednego rodzaju, jak np. na symulatorze typu „Narty”, sam wybierasz ćwiczenia dla tego czy innego rodzaju symulatora, naprzemiennie w zależności od Twoich chęci i nastroju).
Zapraszam do zapoznania się z najpopularniejszym i najtańszym sprzętem do ćwiczeń. Moja mała kolekcja sprzętu sportowego wygląda tak:
• Obręcz do masażu, czyli hula hop. Mój wierny towarzysz w walce o szczupłą talię. Moja obręcz ma ciężką metalową ramę pokrytą warstwą falistej pianki. Nie podrażnia kręgosłupa ani nie zostawia siniaków. To prawda, że znalezienie takiej nie jest łatwe, ale kupiłam ją przypadkiem i jestem niezmiernie zadowolona, że to zrobiłam.
• Krążek „Zdrowie”. Każda radziecka rodzina go miała. Nadal łatwo go znaleźć. Jako dzieci, moja siostra i ja używaliśmy go do innych celów – kręciliśmy się w kółko, aż nam się zakręciło w głowie. Teraz to jeden z moich ulubionych przyrządów do ćwiczeń. Używam go w pozycji półprzysiadu. Ćwiczę dzięki niemu plecy, mięśnie brzucha, łydki i pośladki. Moim zdaniem, to właśnie tego potrzebuję.
• Obciążniki na kostki i ramiona. Mam uniwersalne obciążniki o wadze 1,5 kg. Ale używam ich tylko do ćwiczeń nóg. Można zrobić własne, ale nie chciałem bawić się piaskiem. Główne ćwiczenia to wymachy nogami. A latem świetnie nadają się do biegania!
• Hantle. Nie kupiłem tego sprzętu. Te, które mam w domu, mają wymienne obciążniki, co jest bardzo wygodne. Można regulować obciążenie w zależności od ćwiczenia. Robię tylko wypady w przód i płytkie przysiady.
• Wałek do masażu brzucha. Prawdopodobnie najtrudniejszy trening dla mnie z jego użyciem. Nadal nie nauczyłem się całkowicie prostować.
Dobrze dobrany zestaw ćwiczeń z wykorzystaniem tych mini trenażerów zapewni Ci pełny trening wszystkich grup mięśniowych. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że różnorodność sprzętu sprawia, że trening jest bardzo interesujący. Oznacza to, że nie znudzisz się monotonią ćwiczeń, jak to się dzieje na rowerze stacjonarnym. Eksperymentując ze sprzętem, możesz znaleźć różne warianty ćwiczeń. Na przykład dysk „Health” świetnie sprawdza się w połączeniu z obciążnikami na nadgarstki.
Doświadczeni instruktorzy fitness i trenerzy mogą się z tym nie zgodzić. Owszem, zgadzam się, ten sprzęt nie zastąpi ciężarów na siłowni. Ale w pewnych warunkach minisiłownie są niezastąpione: pozwalają utrzymać ciało w formie i poprawić nastrój.
