Po perturbacjach na giełdach spowodowanych tzw. krachem SaaS, specjaliści od finansów intensywnie wypatrują okazji inwestycyjnych. Coraz częściej rozważana jest koncepcja lokowania środków w Europie i na rozwijających się rynkach. Wszystko to rozgrywa się w kontekście prognoz o nadchodzącej „konfrontacji kapitałowej” i narastającego populizmu w Stanach Zjednoczonych przed wyborami śródokresowymi.

Bank of America: Generatywna sztuczna inteligencja uderzyła w wyceny
Notowania firm oferujących oprogramowanie jako usługa (SaaS) odnotowały dramatyczny spadek wartości, gdy rynki finansowe ogarnęła panika związana z produktami konkurencyjnej firmy z sektora sztucznej inteligencji – Anthropic.
Według ekspertów Bank of America teza, że „generatywna sztuczna inteligencja unicestwi twórców oprogramowania”, zakorzeniła się w świadomości inwestorów w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Skutkowało to obniżeniem wskaźników EV/EBITDA w całym obszarze SaaS o blisko 30 procent.
– Obecnie sektor ten jest wyceniany na poziomie 13,1x EV/EBITDA w zestawieniu z pięcioletnią średnią wynoszącą 21x. Wartości w amerykańskim sektorze oprogramowania spadły o 35 procent w ciągu sześciu miesięcy, z poziomu 32,3x do 21x – wyliczają analitycy banku.
Specjaliści przyznają, że „pewne segmenty ekosystemu technologicznego niechybnie zostaną poważnie dotknięte przez generatywną AI”. Zaznaczają jednak, że w innych obszarach wyceny stają się kuszące – zwłaszcza w przypadku przedsiębiorstw o wysokiej jakości, posiadających trwałą przewagę konkurencyjną i możliwości integracji z AI.
Analitycy zwracają uwagę na niemiecki SAP, którego obecna wycena odzwierciedla przekonanie rynku, iż przychody spółki zmniejszą się o 14 proc., a EBIT o 20 proc. do roku 2035.
– Wymagałoby to wzrostu rezygnacji obecnych klientów (co uważamy za scenariusz mało prawdopodobny) oraz wstrzymania transferu oprogramowania z infrastruktury klientów do chmury, który nie jest jeszcze ukończony nawet w połowie – dodają eksperci Bank of America.
Ich zdaniem to przedsiębiorstwa ugruntowane na rynku są w najlepszej sytuacji, aby tworzyć wysokiej jakości agentów AI, ponieważ mogą wykorzystać bazy danych, do których inni nie mają dostępu.
Ray Dalio: Stoimy u progu wojny kapitałowej
Jeszcze przed „krachem SaaS” prominenci z Wall Street debatowali na temat przepływów kapitału w świecie targanym przez fundamentalne zmiany geopolityczne.
Ray Dalio, twórca Bridgewater Associates, zaznaczył, że świat stanął na „skraju wojny kapitałowej”. Chodzi o sytuację, w której jako oręż wykorzystuje się takie instrumenty jak embarga handlowe, ograniczenia dostępu do rynków kapitałowych czy wykorzystywanie posiadanych dłużnych papierów wartościowych jako narzędzi presji.
– Znajdujemy się na granicy – oznajmił Dalio. – To implikuje, że jeszcze tam nie dotarliśmy, ale jesteśmy bardzo blisko i łatwo byłoby przekroczyć tę linię i znaleźć się w stanie wojny kapitałowej, ponieważ istnieją wzajemne obawy.
Jako przykład inwestor wymienił niedawne napięcia pomiędzy USA a Europą, będące konsekwencją amerykańskich starań o przejęcie należącej do Danii Grenlandii.
Właściciele aktywów denominowanych w dolarach amerykańskich w Europie obawiają się, że mogą zostać objęci sankcjami, a „strona amerykańska może bać się odwetu, polegającego na utracie kapitału lub nabywców” w Europie – która w ostatnich miesiącach stanowiła 80% inwestorów zagranicznych w amerykańskie obligacje.
– Kapitał, pieniądze mają znaczenie. Dostrzegamy, że aktualnie ograniczenia kapitałowe są wprowadzane na całym globie i pojawia się pytanie, kto odczuje ich skutki. Zatem jesteśmy na krawędzi – to nie oznacza, że już jesteśmy w stanie wojny, ale oznacza to, że niepokoje z tym związane są uzasadnione – podsumował założyciel Bridgewater Associates.
Szefowa Amundi: Dywersyfikujemy portfele, odchodząc od dolara
Valerie Baudson, dyrektor generalna największej europejskiej firmy zarządzającej aktywami – Amundi – informuje, że w nadchodzącym roku będzie kontynuować dywersyfikację portfeli, redukując zaangażowanie na rynku amerykańskim. Spółka rekomenduje to samo swoim klientom.
– Amundi już aktywnie dywersyfikuje portfele i rekomendowała klientom aktywną dywersyfikację przez ostatnie 12–15 miesięcy. Będziemy także doradzać naszym klientom dywersyfikację pozycji przez cały bieżący rok – oświadczyła Baudson w wywiadzie dla „Financial Times”.
Wobec niepokoju wywołanego niestabilną polityką gospodarczą prezydenta Donalda Trumpa aktywa denominowane w dolarach stały się mniej pożądane. Sama amerykańska waluta wyraźnie straciła na wartości od momentu rozpoczęcia przez Waszyngton w zeszłym roku wojny celnej z resztą świata, a w tym roku jej spadek spotęgowały groźby kierowane pod adresem Europy w sprawie Grenlandii.
Zdaniem Baudson pierwszym bezpiecznym schronieniem dla inwestorów było złoto, co wyjaśnia przynajmniej część rekordowego wzrostu cen surowca w ostatnich miesiącach.
– To, co obserwowaliśmy, to dążenie do dywersyfikacji i rezygnacji z aktywów amerykańskich, by uciec od dolara, w którego inwestowano nadmiernie – tłumaczyła szefowa Amundi.
Ten trend wywołał napływ środków do Europy i na rynki rozwijające się. W minionym roku zarządzający odnotowali rekordowy dopływ 88 mld euro do swoich funduszy, co przyczyniło się do wzrostu wartości aktywów pod zarządzaniem Amundi do historycznie wysokiego poziomu.
Larry Fink: Indyjska giełda wkrótce podwoi swoją wartość
Larry Fink, prezes BlackRock, pokłada wiarę w przyszłość indyjskiego rynku kapitałowego. Musi jednak przekonywać lokalnych inwestorów, że akcje mogą być lepszym sposobem lokowania kapitału niż złoto czy nieruchomości.
W sierpniu ubiegłego roku gigant inwestycyjny wspólnie z lokalnym partnerem Reliance Industries zaproponował fundusze inwestycyjne, skierowane również do rodzimych inwestorów. W ostatnich latach kapitał zagraniczny wycofywał się z Indii, ale wzrosty na tamtejszym rynku były podtrzymywane przez popyt wewnętrzny.
Mimo to znaczna część obywateli kraju pozostaje wierna tradycyjnym formom inwestowania – nieruchomościom oraz metalom szlachetnym, takim jak złoto i srebro.
– Indyjski rynek akcji w ciągu najbliższych 20 lat podwoi się, potroi, a być może nawet zwiększy czterokrotnie – twierdzi Fink, cytowany przez indyjski dziennik „The Economic Times”.
– Nie mógłbym powiedzieć tego samego o złocie – dodał szef BlackRock.
Citi Research: Populizm i walka o poziom życia napędzą fintechy
– Wraz ze zbliżającymi się (w USA – red.) wyborami w połowie kadencji i uwagą skoncentrowaną na poziomie życia, wzmaga się populizm – zauważa Drew Pettit, strateg ds. akcji amerykańskich w Citi Research.
Ekspert zwraca uwagę na bezpośrednią zależność między standardem życia a zadłużeniem.
– Poziom życia jest silnie skorelowany z zaciąganiem długów. Jeśli zapewnisz ludziom więcej środków poprzez ulgi podatkowe, pozostawisz więcej środków na ich kontach bankowych, to i tak zapewne w pewnym stopniu skorzystają z dźwigni finansowej. Będą korzystać z finansowania lub wezmą kredyt, aby nabyć więcej rzeczy, których potrzebują – wyjaśnia analityk.
Z tego względu Citi zaoferowało klientom „taktyczny” portfel akcji, skoncentrowany na firmach z sektora technologii finansowych (fintech), działających w obszarze kredytów konsumenckich dla klientów o niższych zarobkach.
W skład tego portfela wchodzą m.in. Klarna Group, Block oraz Intuit. Ta grupa przedsiębiorstw może prosperować, jeśli konsumentom zostaną stworzone warunki ułatwiające dostęp do kredytowania.
