Unia Europejska stoi w obliczu wyzwań w obszarze energetyki. Jak wynika z informacji Bloomberga, w styczniu aż 80 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG) sprowadzanego przez kraje członkowskie pochodziło z zaledwie dwóch źródeł, co ukazuje problem ograniczonej różnorodności w zakresie zaopatrzenia.

- W styczniu Unia Europejska odnotowała bezprecedensowy poziom zależności od dwóch podstawowych eksporterów LNG — Stanów Zjednoczonych oraz Rosji
- Udział LNG z USA stanowił 63 proc. importu do Europy, co jest efektem zacieśnionej współpracy handlowej, pomimo zmiennych relacji transatlantyckich
- Rosja dostarczała 18 proc. europejskiego LNG, mimo planów redukcji rosyjskiego gazu do 2027 roku
- Reszta dostawców, tacy jak Algieria i Katar, łącznie zaoferowali 19 proc. LNG, co uwydatnia przeszkody w rozszerzaniu źródeł zaopatrzenia
- Więcej informacji o biznesie znajdziesz na stronie Businessinsider.com.pl
Stany Zjednoczone, Rosja, a potem długo nic. Tak wygląda panorama importu LNG w Unii Europejskiej. Według doniesień agencji Bloomberga, w styczniu zanotowano kolejny rekord, gdzie aż 80 proc. dostaw pochodziło z tych dwóch krajów. To wzbudza coraz większy niepokój dotyczący braku efektywnej dywersyfikacji energetycznej w regionie.
Stany Zjednoczone zamiast Rosji. Amerykanie przejęli rynek wart miliardy
Stany Zjednoczone odpowiadały w styczniu za 63 proc. importowanego LNG do Europy. Ten przyrost to rezultat zintensyfikowanej współpracy handlowej pomiędzy UE a Waszyngtonem, zwłaszcza po zawarciu w ubiegłym roku porozumienia o wartości 750 mld dol., które obliguje Unię do zakupu amerykańskiej energii do 2028 roku.
Niemniej jednak, napięcia polityczne związane z administracją Donalda Trumpa, który po ewentualnym powrocie na stanowisko prezydenta zaostrzył ton w stosunku do europejskich partnerów, wywołują obawy w Brukseli.
Specjalistka ds. konkurencji Teresa Ribera i komisarz ds. energii Dan Jorgensen ostrzegają, że nadmierna zależność od amerykańskiego LNG może podważyć strategiczną pozycję UE.
W tle tych trosk pojawiają się kontrowersyjne propozycje Trumpa, takie jak akwizycja Grenlandii, które zdaniem urzędników unijnych mogą sygnalizować potencjalne zagrożenia dla stabilności relacji transatlantyckich.
Rosja wciąż obecna w europejskim sektorze energetycznym
Mimo zaawansowanych planów ograniczenia importu rosyjskiego gazu, dostawy LNG z Rosji do UE utrzymywały się w styczniu na niespotykanym poziomie, stanowiąc 18 proc. całościowego importu.
Eksperci sugerują jednak, że ten wynik może być skutkiem intensywnych zakupów ze strony podmiotów, które chcą zabezpieczyć dostawy przed pełnym wprowadzeniem zakazu importu rosyjskiego gazu, przewidywanego na 2027 rok.
Nowe źródła importu LNG do Unii Europejskiej. W dążeniu do dywersyfikacji
Pozostali dostarczyciele LNG — w tym Algieria, Katar, Norwegia i Trynidad i Tobago — dostarczyli jedynie 19 proc. surowca importowanego przez UE w styczniu.
To najniższy wskaźnik od 2017 roku, co dodatkowo podkreśla komplikacje w procesie dywersyfikacji źródeł energii.
Aktualna sytuacja nie sprzyja Unii Europejskiej. Szczególnie złożona sytuacja występuje w Niemczech, gdzie zbiorniki gazu są wypełnione w mniej niż jednej trzeciej, co wyraźnie odbiega od typowych norm sezonowych. Prognozy wskazują, że zużycie LNG na kontynencie osiągnie w tym roku rekordową wartość, co może dodatkowo skomplikować realizację planów usamodzielnienia się od dominujących eksporterów.
W związku z tym nie dziwi, że kanclerz Niemiec Friedrich Merz odwiedził w tym tygodniu Bliski Wschód, by negocjować zwiększenie dostaw gazu dla swojego kraju, który w styczniu opierał się wyłącznie na imporcie LNG z USA.
Jednocześnie UE rozważa zacieśnienie współpracy energetycznej z Katarem, Kanadą i państwami Afryki Północnej.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
