Czy powinniśmy wyciągać wnioski? Wnioski satyryczne

Niedawno, czytając darmową gazetę z apteki i oglądając telewizję, nagle doszedłem do bardzo złego wniosku. Niespodziewanie – bo nigdy wcześniej nie wyciągałem żadnych wniosków, ale teraz, jak widać, wnioski się nagromadziły, a telewizja i gazeta z apteki dodały mi mądrości. Poza tym jestem w takim momencie, że nadszedł czas, żeby chociaż coś w życiu zrobić, chociaż wyciągnąć wnioski, jeśli nie da się zrobić nic innego.

A wniosek jest taki: z jakiegoś powodu wszystko, co kocham, stopniowo staje się albo nielegalne, albo niemoralne, albo nagle zaczyna szkodzić mojemu zdrowiu, zdrowiu moich bliskich i w konsekwencji podważa fundamenty państwa.

Poranny papieros z kawą, pyszna shawarma i litr piwa na lunch, rozpływające się w ustach pączki chwilę później i pięćset gramów wódki z szaszłykiem wieczorem – wszystko to, jak się okazuje, prowadzi do otyłości, raka i marskości wątroby naraz. Seks z nieznajomym to krok w otchłań i policzek wymierzony społeczeństwu. Palenie w przedsionku pociągu pasażerskiego zabija wszystkich w tym pociągu, w tym konduktorów i maszynistę. Picie piwa pięćdziesiąt metrów od szkoły sprawia, że całe klasy dzieci sięgają po alkohol. Ani „Dom-2”, ani wyrafinowany serial NTV, ani internet nie działają na nie tak, jak ja na butelkę piwa. Ale jeśli piwo jest w plastikowej torebce, dzieciaki obejrzą je, a potem pójdą do biblioteki poczytać Czechowa.

A tak przy okazji, nie mogę już karać moich dzieci, tak jak kiedyś, oczywiście z miłością. Dziś znalazłam papierosy przy synu, nakrzyczałam na niego, klepnęłam go w tył głowy – i tyle, jutro możecie spodziewać się tajemniczej postaci zwanej „rzecznikiem praw obywatelskich”. Sąsiedzi są zawsze czujni, a mój syn doniesie każdemu, kto będzie musiał się dowiedzieć. Pamiętam „dremę”, która odwiedzała mnie, gdy byłam dzieckiem, Ole Lukøje z Andersena, a teraz „rzecznik praw obywatelskich” przychodzi pytać o tatę. Wychowywanie dzieci jest więc teraz droższe niż kiedyś, a ja, na przykład, przestałam. Niech serial „Brygada” i wszystkie „Uniwersytety” ich wykształcą.

Jak ja uwielbiam nocny spacer po mieście z dziewczyną, pijąc z nią szampana na nabrzeżu! Noc, gwiazdy, lekkie upojenie alkoholowe, bąbelki strzelające w plastikowym kubku, pierwszy pocałunek… Ale, niestety, szampan nie jest już nielegalny. Po pierwsze, picie alkoholu w miejscach publicznych jest nielegalne, a po drugie, jeśli kupisz butelkę szampana w sklepie o drugiej w nocy, cała wioska gdzieś umrze z pijaństwa. Co prawda, nadal go kupuję, obchodząc prawo, przepłacając i mając nadzieję, że mieszkańcy mnie nie rozpoznają i nie umrą.

Nawiasem mówiąc, nigdy nie spotkałem ani jednego sprzedawcy w sklepie spożywczym, który odmówiłby mi wieczorem butelki szampana. Za dodatkowe pięćdziesiąt rubli oferują mi nawet wódkę. Chyba mam twarz jak po alkoholu i nie zamierzam tego ukrywać. A ktokolwiek wymyślił to prawo, prawdopodobnie ma całą rodzinę sprzedawców w sklepach spożywczych; właśnie wymyślił dla nich tę podwyżkę. A wieś, nawiasem mówiąc, nie umiera z powodu mojego szampana, ale dlatego, że mieszkańcy tej wsi, tak jak trzysta lat temu, palą drewnem do pieców, mimo że w pobliżu znajduje się złoże gazu. Ale nie ma tu rur gazowych – to drogie. Są rury do Francji, ale nie do wioski oddalonej o trzy kilometry. Wsie wymierają z powodu urazy, a nie z powodu pijaństwa, drogi rządzie…

Uwielbiam też oglądać radzieckie kreskówki w telewizji z córką. Ale to już nie jest dozwolone – to niemoralne i szkodliwe dla zdrowia psychicznego dziecka. Spójrzcie sami: „No to poczekaj!” promuje włóczęgostwo, usprawiedliwia nielegalne działania i neguje wartości rodzinne. „Prostokwaszyno” jest takie samo. „Kubuś Puchatek”, „Kot Leopold”, „Czeburaszka” – wszystkie te bajki przedstawiają drobnych włóczęgów popełniających przestępstwa poza rodziną. Cóż mogę powiedzieć – w słynnym „Rękawiczkach” matka pali papierosy przy dziecku! W „Umce” nieszczęsna matka całkowicie zaniedbuje swoje dziecko i ostatecznie je traci!

Ale wszystkie kreskówki Disneya są w porządku, bez etykiet „16+” czy „12+”. Nikt tam nie pali, nikt nikogo nie gubi, po prostu jakiś pies ma roztrzaskaną głowę kamieniem, oderwany ogon, poparzone łapy… Ktokolwiek wymyślił to prawo, prawdopodobnie oglądał w dzieciństwie „Beavisa i Butt-heada”, a nie „Muzykantów z Bremy”. Dlatego zmieniliśmy nazwę „milicja” na „policja”, żeby kreskówka o dwójce idiotów była bardziej zrozumiała.

A potem, zupełnie niespodziewanie, doszedłem do innego wniosku. Kiedy rząd nie chce, żeby ludzie myśleli i zgadywali, rzuca im kość w postaci jakiegoś prawa. Zaczęliście się zastanawiać, ile kosztowałyby kraj igrzyska olimpijskie w Soczi i jakie korzyści by z tego wynikły? Oto „ustawa antynikotynowa” dla was. Proszę bardzo, dyskutujcie o tym, zapomnijcie o tym; igrzyska olimpijskie w Soczi to nie wasza sprawa. Zastanawiacie się, dlaczego stadion w Petersburgu kosztuje tak horrendalnie dużo? Oto „ustawa o zakazie sprzedaży piwa” dla was; jest ona zarówno bardziej adekwatna, jak i ważniejsza. A jako bonus, „ustawa antygejowska”. W ten sposób będzie lepiej dla wszystkich i łatwiej. W końcu o wiele łatwiej jest zakazać palenia Wilkowi z „No, tylko poczekajcie!” niż wsadzić do więzienia niepalącego złodzieja-ministra. Bo minister może się obrazić, ale Wilkowi nic się nie stanie; to tylko karykatura.

I doszedłem do jednego, ostatecznego wniosku. Oto on: wyciąganie wniosków jest niemoralne; wyciąganie wniosków oznacza podważanie fundamentów państwa, a w niektórych przypadkach nawet szkodzenie własnemu zdrowiu. A takich przypadków krzywdzenia było ostatnio całkiem sporo.

Włączyłem więc ponownie telewizor, znalazłem swój ulubiony program „Zdrowie” z Giennadijem Małachowem i zacząłem go oglądać z przyjemnością, nacierając się selerem. Oczywiście, można by wyciągnąć z tego programu jeden wniosek, ale jest wulgarny i podlega pod „ustawę o zniesławieniu”… Pomińmy więc wszelkie wnioski.

Dużo zdrowia!

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *