USA i uderzenie w Iran: decyzja Trumpa wpłynie nie tylko na sektor naftowy. Cztery kluczowe aspekty.

Potencjalny atak USA na Iran to w sferze ekonomicznej nie tylko kwestia ropy naftowej. Decyzja Donalda Trumpa o zaangażowaniu wojsk Stanów Zjednoczonych, aby obalić rządy w Teheranie, miałaby o wiele poważniejsze konsekwencje dla globalnej ekonomii.

Atak na Iran mógłby przynieść duże zmiany na Bliskim Wschodzie, ale wpłynąłby też na całą światową gospodarkę
Atak na Iran mógłby przynieść duże zmiany na Bliskim Wschodzie, ale wpłynąłby też na całą światową gospodarkę | Foto: DOUG MILLS/The New York Times Agency/East News, ABACA/Abaca/East News / East News

Stany Zjednoczone sygnalizują, że są przygotowane do ataku na reżim w Iranie i nawet jeśli nie doszłoby do inwazji na pełną skalę, to nawet wybiórcza interwencja może wywołać odległe następstwa gospodarcze wykraczające poza ceny surowców. Szczególnie jeśli doprowadzi do destrukcji obecnego reżimu. I nie chodzi jedynie o produkcję ropy i przesył przez cieśninę Ormuz.

Dalsza część artykułu pod wideo:

USA zaatakują Iran? Ekspert o możliwym scenariuszu

1. Powrót wojny celnej?

Obecnie USA usiłują działać pośrednio. Ze skutkiem natychmiastowym każde państwo prowadzące interesy z Islamską Republiką Iranu będzie wnosiło cło w wysokości 25 proc. od wszystkich transakcji z USA — zakomunikował parę dni temu Donald Trump na platformie Truth Social.

Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Al Chamenei
Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Al Chamenei | Photo Agency / Shutterstock

Gdyby faktycznie doszło do takiego postanowienia, byłby to nawrót do wojny handlowej z Chinami. To one w okresie amerykańskich sankcji na Teheran są bowiem kluczowym partnerem handlowym reżimu Ajatollahów. Trade Data Monitor oblicza, że tylko od stycznia do października 2025 r. Pekin przywiózł stamtąd towary o wartości około 14 mld dol.

Nałożenie ceł dotknęłoby też sprzymierzeńców USA w regionie prowadzących handel z Iranem — mowa o Turcji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Powrót do wojny celnej z Pekinem brzmi dramatycznie i mógłby oznaczać nie tylko zmian w bilansie handlowym na linii Chiny — USA, ale też pozostałej części świata. Towary, które mogłyby być transportowane z Chin do USA, mogłyby powiększać podaż choćby na rynku UE. A to z kolei zmieniłoby pozycję europejskich producentów.

W realności nie musi to jednak wyglądać aż tak skrajnie. Poza niejasną deklaracją Trumpa wciąż brakuje konkretów prawnych. Prezydent USA już raz wprowadzał niebotycznie wysokie cła na produkty z Chin, po czym złagodził swoje nastawienie. Jeśli stawka 25 proc. nie byłaby naliczana dodatkowo do już wcześniej nałożonych, to w odniesieniu do Chin nie miałaby większego wpływu — już teraz średnia kształtuje się bowiem na poziomie ok. 30 proc.

2. Chiny tracą kolejny bastion?

Chiny żywią nadzieję, że Iran zachowa stabilność w państwie i wspiera go w tym dążeniu — oznajmiła przedwczoraj Mao Ning, rzeczniczka chińskiego MSZ. Dla Pekinu sojusz z Teheranem przynosi nie tylko zyski handlowe, ale Teheran stanowi najważniejszy element antyamerykańskiego obozu na całym Bliskim Wschodzie. Trwała transformacja polityczna, która mogłaby osłabić ten układ, redukuje potencjał Chin w tym rejonie świata.

Eliminacja reżimu ajatollahów to w gruncie rzeczy wejście na następny poziom w amerykańsko-chińskiej potyczce geopolitycznej. Po ataku na utrzymującą relację z Pekinem Wenezuelę, ewentualne przemiany w Teheranie sprawiają, że Chiny mogą utracić kolejnego partnera politycznego i handlowego w znaczącym rejonie świata. W ten sposób Stany Zjednoczone z jednej strony ograniczyłyby obóz największego rywala, z drugiej dały do zrozumienia, że ewentualne bliskie przymierza z Pekinem nie gwarantują stabilności i bezpieczeństwa państwom trzecim, gdy narazią się Waszyngtonowi.

W ostateczności wcale tak jednak być nie musi — intensyfikacja działań wobec obecnych władz Iranu, jeśli te mimo wszystko przetrwają, jeszcze silniej uzależni je od Rosji i Chin.

3. Trump na nowo kształtuje rynek ropy

Z jednej strony próba przejęcia wpływów w Wenezueli dysponującej pokaźnymi rezerwami ropy naftowej, z drugiej interwencja w Iranie może być początkiem przemian w strukturze globalnego rynku ropy. Upadek lub choćby poważne przetasowania wewnątrz Republiki Islamskiej w perspektywie długoterminowej mogą stać się wstępem do znoszenia sankcji na Iran i przyczynić się do zwiększenia podaży na światowych rynkach.

W krótkim terminie taki układ jest jednak mało prawdopodobny, dlatego obecnie rynek reaguje jednak stopniowym wzrostem cen surowca. Obawia się bowiem nie tylko zablokowania części irańskiego sektora wydobywczego (który, choć wyłączony ze światowego obrotu, handlując z Pekinem, zmniejsza popyt na ropę ze strony Chin), ale również ewentualnego odwetu reżimu i ataku na instalacje naftowe krajów sąsiednich.

W najgorszym scenariuszu mogłoby dojść nawet do blokady cieśniny Ormuz kontrolowanej w dużej mierze właśnie przez Iran. Przepływa przez nią nawet 20 proc. światowych dostaw ropy, jest też ważnym szlakiem dla przepływu LNG z Bliskiego Wschodu do innych części świata. W akcie desperacji irański reżim mógłby zablokować transport, a to według kalkulacji analityków JP Morgan mogłoby doprowadzić do wzrostu cen ropy do 120 dol. za baryłkę, czyli nawet podwojenia jej ceny.

Iran w ubiegłym roku rozważał zaminowanie cieśniny Ormuz
Iran w ubiegłym roku rozważał zaminowanie cieśniny Ormuz | Fatemeh Bahrami/Anadolu via Getty Images / Getty Images

To jednak scenariusz mało prawdopodobny, bo mogłoby pozbawić Iran sporej części dochodów.

4. Migracyjna bomba zegarowa. Nowy kryzys uchodźczy?

Niezależnie od tego, jak ostatecznie zakończy się amerykański udział w kryzysie irańskim, można przypuszczać, że może stać się on zaczątkiem poważnego kryzysu humanitarnego wymagającego gigantycznej pomocy zewnętrznej. Załamanie się irańskiej ekonomii przy jednoczesnym upadku władz to ryzyko chaosu, dalszego zubożenia społeczeństwa, a w konsekwencji kryzysu migracyjnego. Upadek Syrii liczącej 22 mln mieszkańców miał ogromny wpływ na migrację do Europy. Podobne trudności liczącego ok. 90 mln mieszkańców Iranu mogłyby mieć nieporównywalnie większy skutek.

Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *