
Moda na modelki plus-size, o pełnych kształtach i krągłościach ostatnio eksplodowała w internecie. I to w ogromnym tempie – te konkretne modelki zaczynają pojawiać się na naszych oczach wszędzie. Nie czytam magazynów (zwłaszcza damskich) – nie widziałam ich, nie wiem, ale internet jest teraz nimi przepełniony. Wszędzie.
Kiedy byłam młoda, takie kobiety nazywano po prostu i dosadnie: „pulchne”. Albo „grube”. I to były zwykłe kobiety, nie modelki. Takie pulchne kobiety niechętnie pojawiały się na wybiegach czy na łamach magazynów mody.
Oczywiście, istniały specjalne wydania „Mody dla puszystych”, ale kobiety noszące wówczas ubrania plus size były o wiele szczuplejsze niż dzisiejsze.
Czasy się zmieniły. Podczas gdy pulchne kobiety nadal są postrzegane w życiu codziennym, w branży modelingowej pojawiły się nowe słowa i terminy. Plus size… I co z tego? Prawie jasne. I równie niejasne. Musiałam dowiedzieć się więcej.
Okazuje się, że termin ten narodził się w Stanach Zjednoczonych w latach 70. XX wieku. Pewien projektant (lub marketingowiec) dostrzegł zmarnowaną szansę – dość dużą grupę konsumentów: kobiety o większych rozmiarach, które nigdy nie byłyby w stanie podporządkować się kanonicznym standardom mody.
To określenie stało się modne. Wybaczcie, ale nagle tłumy imponujących kobiet, niczym młode i piękne słonie, stanęły przed nami niczym potężny mur. Jak na zawołanie. Nie mieszczą się nawet na ekranie telewizora. Ani na monitorze. A ja nie czytam magazynów. Zwłaszcza damskich.
Dlaczego plus size? W tłumaczeniu oznacza to „plus size”. Rozumie się to jako uprzejmość – na przykład, że jesteś taka sama jak wszyscy, piękna, tylko o rozmiar większa. Cóż, to właściwie poprawność polityczna.
Ten termin jest zapisywany i wymawiany inaczej. W transkrypcji jest napisane „plus size”, ale Rosjanie wolą „plus size”. Można go również zapisać jako „plus size” lub „plus size”.
Modelki plus-size często są rozebrane, a nie ubrane, ponieważ oczekuje się od nich krągłych, kobiecych kształtów. Ich figury są wykorzystywane wyłącznie jako obiekty seksualne.
Modelki plus-size są częściej zapraszane na sesje zdjęciowe niż na wybieg. Sesje zdjęciowe w bieliźnie. To rzeczywistość. Modelki plus-size o tym wiedzą i wciąż słodko się uśmiechają do obiektywu. A my, mężczyźni, bardzo to lubimy, bo nie patrzymy na ramiączka i gumki, a raczej podziwiamy piękne, wyraziste kobiece kształty.
Jeśli modelka plus-size zostaje zaproszona do reklamowania ubrań, jej pełna sylwetka często jest w nich ukryta. Jej wady są ukrywane, zamiast podkreślać atuty. To niefortunne dla modelki, która „jest tak przyzwyczajona do emanowania pewnością siebie na każdym kroku”.
Niech więc emanuje! Pewna siebie kobieta jest atrakcyjna bez względu na wszystko. Ale co, jeśli jest zadbana? Cały świat leży u jej stóp. To znaczy, mężczyźni są po prostu u jej stóp. Z lewa i prawa, z lewa i z prawa…
Pamiętasz jak to ujął pan Dieudonné:
une ride au visage est plus wybacz qu'un pli sur un bas. J'ai cherché un moyen de vous en débarrasser, vous Mesdames, et je l'ai toutefois trouv.
Tłumaczenie dosłowne:
Zmarszczka na twarzy jest bardziej wybaczalna niż zmarszczka na pończosze. Szukałem sposobu, żeby się tego pozbyć, drogie panie, i w końcu go znalazłem.
Parafrazując aktualny temat i odnosząc się do tematu plus size, spróbuję wyrazić to w ten sposób:
Można wybaczyć kobiecie kilka dodatkowych kilogramów, ale nie można wybaczyć jej tego, że jest zaniedbana.
I staje się coraz odważniejszy:
Można wybaczyć kobiecie kilkanaście, dwadzieścia kilogramów więcej, ale nie można wybaczyć zaniedbania wobec siebie.
Wow!.. Wow, sposób w jaki to powiedziałem. Aż się spociłem.
Tak naprawdę nie ma znaczenia, ile kilogramów „nadwyżki” ma kobieta, bo to ona sama decyduje.
Rozmiar buta, obwód łydki, długość nosa, kolor oczu, odległość od ucha do czubka głowy, liczba palców u lewej ręki, kolor prawego przedramienia nie mają znaczenia…
Szczere uczucia wobec tej kobiety są ważne. Ale muszą być one życzliwe i serdeczne.
A dla samej kobiety niezwykle ważne jest, by być zadbaną. Absolutnie zadbaną. Prawie nieskazitelną.
