Arak alarmuje rząd: brak ustabilizowanych cen energii to ryzyko dyskusji o wyjściu Polski z UE.

Transformacja na celowniku: w jaki sposób zrównoważone podejście do rozwoju wpływa na ekonomię i branżę bankową? Prezentujemy opinie ekonomistów z sektora bankowego.

"Bez stabilizacji cen energii grozi nam debata o polexicie". Arak ostrzega rząd

fot. Kevin Booth / / Shutterstock

Dołącz do naszego cyklu dyskusji POLSIF oraz Bankier.pl z głównymi ekonomistami banków dotyczących wpływu trwałego rozwoju na restrukturyzację i konkurencyjność polskiej ekonomii, przedsiębiorstw, jak również sektora bankowego. 

Zamierzeniem inicjatywy jest poszerzenie wiedzy o tym, jak główni ekonomiści banków oceniają wpływ stabilnego rozwoju na polską gospodarkę, biznesy i sektor bankowy.

Robert Sroka, członek zarządu POLSIF i Andrzej Stec, redaktor naczelny Bankier.pl

"ESG w dzisiejszej Europie to symbol nadmiernego ucisku na przemysł"

fot. Mateusz Wlodarczyk / Forum / FORUM

Robert Sroka, Andrzej Stec: Czemu w ciągu ostatnich lat do idei rozwoju gospodarczego dołączono określenie „zrównoważony”?

Piotr Arak: Najpierw był wzrost. Kiedy „odkryliśmy” sposób mierzenia wzrostu gospodarczego, przez długi czas rozumienie ekonomiczne skupiało się wokół tego wskaźnika oraz działań, które mogłyby go podwyższyć. PKB było czymś nowym w latach 50. i 60. XX wieku. Potem zaczęto poszukiwać elementów uzupełniających nasze rozumienie gospodarki i społeczeństwa. Powstał ruch „wskaźników społecznych”, zaczęliśmy rozważać rozwój, czyli postęp, a nie wyłącznie ilościowe zmiany PKB.

Następnie utworzono Wskaźnik Rozwoju Społecznego ONZ, a my w nauce skupiliśmy się na rozwoju społeczno-gospodarczym. W kolejnych etapach dołączono kwestie, które wcześniej pomijano, takie jak narastające nierówności oraz negatywne skutki zewnętrzne wzrostu gospodarczego, jak np. degradacja środowiska. Dziś mamy zrównoważony rozwój, chociaż kalka z angielskiego nie jest do końca trafna, ponieważ w języku polskim prawdopodobnie właściwsze byłoby mówienie o „trwałym” rozwoju, czyli takim, który nie niszczy podstaw, na których się opiera, ale niekoniecznie równoważy wszystkie czynniki.

Zrównoważony rozwój został wprowadzony w życie na poziomie działań nie tylko środowiskowych, ale również społecznych i zarządczych. Z tym wiąże się najprawdopodobniej najbardziej znany skrót – ESG. Część E w tym skrócie każdy łatwo rozszyfruje, ale co oznaczają litery S i G?

ESG stało się niemile widzianym akronimem, zwłaszcza po drugiej stronie Atlantyku, ale nawet teraz w Europie symbolizuje zbyt silne ograniczanie przemysłu. Rozszerzenie negatywnych konsekwencji wzrostu ze sfery środowiskowej na „S”, czyli prawa pracownicze, warunki zatrudnienia, różnorodność czy relacje z lokalnymi społecznościami, jest znacznym odejściem od głównej działalności biznesowej. Do tego dołączyło „G”, czyli ład korporacyjny – transparentność, etyka w biznesie, controlling.

Obecnie wszystkie te aspekty kojarzą się z nieprzyjemnymi obowiązkami raportowania danych, których nikt w mniejszych firmach nie gromadzi i którymi nikt się nie przejmuje. Dla wielu mniejszych przedsiębiorstw są one bardzo odległe od podstawowych zadań. Przecież płacą podatki, przestrzegają prawa pracy. Czy od tego, że mają mniejszy odsetek zatrudnionych kobiet w zarządzie, ma zależeć ich zdolność kredytowa? Nie można przesadzać z regulacjami.

Jakie zidentyfikowaliby Państwo najważniejsze trendy społeczne, zarządcze i środowiskowe, które wpływają na polską gospodarkę, a zwłaszcza na sektor finansowy?

Obecnie jednym z kluczowych czynników jest stały wzrost i duża niepewność cen energii. Dla firm oznacza to znaczny wzrost kosztów operacyjnych, nacisk na marże oraz pogorszenie zdolności kredytowej, co bezpośrednio wpływa na ocenę ryzyka przez sektor finansowy. Problemem jest nie tylko poziom cen, ale przede wszystkim brak możliwości przewidywania: firmy oraz banki nie wiedzą, czy w perspektywie kilku lat energia będzie na tym samym poziomie cenowym, czy też znacząco droższa.

Firmy z branż energochłonnych – takich jak metalurgia, chemia czy produkcja materiałów budowlanych – ograniczają lub odkładają inwestycje, ponieważ nie są w stanie rzetelnie oszacować przyszłych kosztów energii. Dla banków oznacza to ostrożniejsze podejście do finansowania projektów o dużym narażeniu na ceny energii oraz większą uwagę przykładaną do analiz wrażliwości przedsiębiorstw na scenariusze kosztowe.

"Ten pociąg już odjechał". Ekonomista mBanku przestrzega rząd i firmy przed spowalnianiem zmian

Czemu w ciągu ostatnich lat do idei rozwoju gospodarczego dołączono określenie „zrównoważony”?

Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku: Możemy wymienić tutaj dwa powody.

Po pierwsze: fizyczne (naukowe) – Ziemia ma swoje ograniczenia. Wzrost zaczął sam siebie niszczyć, wyczerpując ograniczone zasoby, które przez dekady uważano za nieograniczone. W efekcie wzrosły nie tylko wymierne zagrożenia dla aktywności gospodarczej, ale również skala środków finansowych, jakie należy przeznaczyć na przeciwdziałanie ich skutkom.

Zrównoważenie to z jednej strony próba uwidocznienia kosztów aktywności gospodarczej, które dotychczas nie były brane pod uwagę w rachunku ekonomicznym, a z drugiej sposób, który przynajmniej z obecnej perspektywy daje szansę na odwrócenie niekorzystnych zjawisk, jakie wzrost gospodarczy wywołał jako efekt uboczny, zewnętrzny. Tak zwane granice planetarne dobrze pokazują, co w międzyczasie udało się zepsuć.

czytaj dalej »

Jednocześnie powszechne jest oczekiwanie, że transformacja energetyczna szybko obniży ceny prądu, jednakże pierwsze sygnały z rynku temu zaprzeczają. Rezultaty pierwszych aukcji morskiej energetyki wiatrowej wskazują, że koszt energii z nowych źródeł będzie wyraźnie wyższy od aktualnych poziomów, a planowana energetyka jądrowa również wiąże się z relatywnie wysokimi kosztami produkcji ze względu na koszty amortyzacji inwestycji. W praktyce oznacza to, że firmy już dziś inwestują we własne źródła energii – fotowoltaikę, kogenerację, magazyny energii czy długoterminowe kontrakty PPA – traktując je nie tyle jako element „zielonej strategii”, ile jako metodę stabilizacji kosztów.

Jak oceniają Państwo wpływ nowych technologii, w tym rozwój sztucznej inteligencji, na transformację polskiej gospodarki? Jak z perspektywy banków postrzegają Państwo wpływ tych technologii na zmiany społeczne i gospodarcze? 

Mamy okazję zwiększyć produktywność gospodarki, która jest o około 20% mniej efektywna na godzinę pracy w porównaniu z krajami rozwiniętymi. Z jednej strony społeczeństwo się starzeje, kolejne pokolenia przechodzą na emeryturę, a z drugiej strony GAI mogłaby zlikwidować kilkaset tysięcy miejsc pracy w gospodarce poprzez automatyzację najprostszych zadań.

Jeśli GAI rzeczywiście będzie zwiększać wydajność, firmy muszą znaleźć sposoby na wprowadzenie większej liczby robotów do fabryk i więcej automatów do projektów usługowych. Ostatecznie musi się jednak zgadzać rachunek ekonomiczny, czyli musimy widzieć wzrost produktywności i realne oszczędności. Na razie sektor finansowy, który jest najbardziej wrażliwy na zmiany technologiczne, tego doświadcza, ale GAI wpłynie na gospodarkę, gdy sieci marketów zaczną z niej korzystać.

Najwięcej zmian zachodzi w trendach środowiskowych. Jakie konkretne decyzje strategiczne, zmiany w strukturze portfeli lub produktach Państwa bank już wprowadził?

Naszymi udziałowcami są między innymi IFC oraz EBOiR, co sprawia, że kwestie związane ze środowiskiem traktujemy niezwykle poważnie w wewnętrznych procedurach przyznawania kredytów oraz w sprawozdawczości. Jako bank stawiamy sobie za cel pomoc w realizacji transformacji energetycznej Polski, ale też, ze względu na skalę działalności i ryzyka, staramy się odpowiednio dobierać projekty, które finansujemy. Najważniejsze jest dla nas to, aby projekty były opłacalne dla banku i chętnie realizujemy również te, które przewidują pomoc w zmianach źródeł energii w Polsce, ale muszą one spełniać przede wszystkim ten pierwszy warunek.

Jak oceniają Państwo krótkoterminowy i długoterminowy wpływ europejskiej i polskiej polityki zrównoważonego rozwoju na dynamikę gospodarki Polski – czy przynosi ona realne bodźce wzrostowe, czy raczej podnosi koszty i ryzyko dla sektora przedsiębiorstw?

W krótkiej perspektywie transformacja generuje koszty adaptacji dla firm i banków, natomiast w średniej perspektywie tworzy bodźce inwestycyjne i zwiększa efektywność energetyczną. Inwestując w OZE i atom, poprawiamy bezpieczeństwo energetyczne Polski w sytuacji kurczących się zasobów węgla i wysokich kosztów utrzymania „węglowego” systemu elektroenergetycznego.

Natomiast problemem pozostają ceny energii, co stanowi wyzwanie z punktu widzenia konkurencyjności Polski. Powinniśmy dążyć do ustabilizowania cen energii na poziomie zbliżonym do obecnego dla przemysłu. Czeka nas debata o ograniczeniu pozataryfowych kosztów energii dla odbiorców końcowych oraz o mechanizmach dopłat zbliżonych do tych w Niemczech dla przemysłów energochłonnych.

W jakim stopniu wymogi regulacyjne, takie jak taksonomia UE, CSRD czy ETS, rzeczywiście wpływają dziś na politykę kredytową i portfel aktywów banków, a w jakim stopniu pozostają głównie kwestią formalnego raportowania?

Taksonomia UE, CSRD oraz ETS już wpływają na podejście banków do portfela kredytowego – zwłaszcza w kontekście oceny ryzyka i strategii inwestycyjnej. Część wymogów nadal ma charakter formalny, ale rośnie znaczenie ich włączenia w procesy decyzyjne, co przekłada się na lepszą kontrolę nad ryzykiem ESG.

Jakie branże w Polsce – z perspektywy banku – mogą w średniej perspektywie zyskać, a które stracić na przyspieszeniu transformacji klimatycznej? Czy widać już przesunięcia strukturalne w zapotrzebowaniu na finansowanie?
Zyskuje sektor energii odnawialnej, nowoczesne technologie przemysłowe i firmy inwestujące w efektywność energetyczną. Mogą stracić tradycyjne branże, które intensywnie wykorzystują węgiel i paliwa kopalne. Widać już zmiany w zapotrzebowaniu na finansowanie, gdzie „zielone” projekty zyskują preferencje inwestorów i banków. 

Na ile technologie cyfrowe, w tym sztuczna inteligencja i analiza danych ESG, pomagają bankom rzetelnie ocenić ryzyko klimatyczne i społeczne, a na ile tworzą nowe wyzwania analityczne lub dotyczące reputacji?

Technologia w oczywisty sposób przyspiesza proces oceny ryzyka kredytowego. Stosujemy tego typu narzędzia w banku i obserwujemy, że znacznie skracają one czas podejmowania decyzji kredytowych. W obszarze ESG ma to szczególne znaczenie, ponieważ naszymi docelowymi klientami są często mniejsze firmy, a nawet jednoosobowe działalności gospodarcze. Dla nich obowiązki raportowe związane z ESG są obecnie kwestią dość abstrakcyjną – to obszar, którego dopiero będą się uczyć, zwłaszcza że terminy wdrożenia są przesuwane, a część regulacji może w praktyce zostać odłożona na później.

Czy dostrzegają Państwo ryzyko, że wzrastająca presja na „zielone finansowanie/transformacyjne finansowanie” prowadzi do ograniczenia dostępu do kapitału dla tradycyjnych sektorów gospodarki, które wciąż odgrywają kluczową rolę w PKB i zatrudnieniu?

W naszym przypadku nie obserwuję takiego ryzyka.

Jaki Państwa zdaniem wpływ na gospodarkę i sektor bankowy będą miały aktywa osierocone, zwłaszcza cały przemysł wydobywczy?

Przemysł wydobywczy oraz inne „brązowe” sektory mogą stanowić wyzwanie dla banków, które nadal mają je w portfelu z przeszłości, w kontekście ryzyka długoterminowego i wyceny aktywów. Natomiast obecnie aktywa węglowe rzadko otrzymują finansowanie rynkowe. Musimy pamiętać, że ze względu na ograniczoną rentowność ta działalność będzie subsydiowana głównie przez państwo. Interesującym tematem mogłaby być kwestia metali ziem rzadkich i ich wydobycia w Europie, albo kwestia gazu łupkowego. Uważam, że w Europie czeka nas okres złagodzenia tych przepisów, aby zwiększyć samowystarczalność i bezpieczeństwo Unii Europejskiej.

Czy zrównoważona transformacja może być motorem innowacji, czy raczej źródłem utraty konkurencyjności i nacisku na redukcję kosztów?

Uważam, że warto zacząć od jednej fundamentalnej kwestii: transformacja energetyczna nie oznacza całkowitego zastąpienia wszystkich źródeł nieodnawialnych w miksie energetycznym. Węgiel nie wyparł drewna, tak samo jak odnawialne źródła energii nie wyeliminują w pełni węgla i gazu. Te źródła będą funkcjonować równolegle – po prostu ich znaczenie będzie stopniowo maleć, a nie zniknie natychmiast.

Tymczasem zbyt ambitne, niedostosowane do realnych możliwości konkurencyjnych regulacje w Europie podniosły koszty działalności i przyczyniły się do destabilizacji części sektorów, w tym motoryzacji. Jeśli chcemy nadal produkować w Europie i zachować minimalny poziom bezpieczeństwa gospodarczego, zmiany regulacyjne muszą iść w parze z rozwojem technologii, które realnie obniżają koszty wytwarzania energii i wzmacniają konkurencyjność gospodarki.

Dotychczas przeważało przekonanie, że kreatywną destrukcję można narzucić regulacjami. Tymczasem prawdziwa zmiana innowacyjna wynika z działań firm oraz z konsekwentnych inwestycji państwa, a nie tylko z presji legislacyjnej.

Jakie zalecenia skierowaliby Państwo do firm z gospodarki realnej w Polsce – w jaki sposób powinny przygotowywać się do transformacji, aby zminimalizować koszty adaptacji i utrzymać konkurencyjność na rynku?

Po pierwsze, zmiana miksu energetycznego już zachodzi – znaczenie węgla będzie maleć przede wszystkim z przyczyn ekonomicznych, a nie wyłącznie klimatycznych. Po drugie, nie da się łatwo obniżyć cen energii, ponieważ Polska przechodzi transformację jednocześnie później i szybciej niż większość krajów europejskich, nadrabiając wieloletnie opóźnienia w bardzo krótkim czasie.

Po trzecie, nie dysponujemy tanimi źródłami produkcji energii odziedziczonymi po wcześniejszych dekadach – nie mamy działającej energetyki jądrowej ani innych elektrowni o niskich kosztach krańcowych, które mogłyby stabilizować ceny.

Po czwarte, musimy zdawać sobie sprawę, że brak inwestycji oznaczałby dla Polski jeszcze gorszą sytuację w przyszłości. Dlatego konieczne są równoległe inwestycje w różne źródła energii – od gazu, przez offshore i onshore, po energetykę jądrową.

Jednocześnie warto w maksymalny sposób – przy zachowaniu bezpieczeństwa – uprościć i przyspieszyć proces realizacji projektów lądowych w Polsce oraz wykorzystać wszystkie dostępne, legalne mechanizmy w ramach prawa UE do ograniczania cen energii. Bez takiego pragmatycznego podejścia ryzykujemy, że bezrefleksyjne kopiowanie ścieżek transformacji innych państw doprowadzi do narastania napięć społecznych i coraz głośniejszej dyskusji o polexicie.

Na ile koszty zrównoważonego rozwoju i transformacji energetycznej są już uwzględnione w inflacji i prognozach stóp procentowych w Polsce?

W krótkiej perspektywie mniej więcej wiemy, czego się spodziewać, ale transformacja energetyczna zwiększa deficyt finansów publicznych i powinna podnieść stopę inwestycji. Bardziej liberalna polityka fiskalna może wymagać bardziej elastycznej polityki monetarnej, czyli wyższych stóp procentowych, co może spowolnić wzrost gospodarczy. Dodatkowo, regulacje takie jak ETS2 podnoszą poziom inflacji i podwyższają rachunki za paliwo i prąd. Co zamiast obniżać koszty pieniądza, wpływa na podwyżki stóp procentowych. Aby to wszystko sfinansować, powinniśmy mieć niższe stopy procentowe, ale może to być niemożliwe ze względu na skutki, jakie to wywołuje.

Czy z perspektywy Państwa banku zielona transformacja oznacza docelowo wyższe ceny produktów finansowych dla klientów – wyższe marże, prowizje, droższy kredyt?

Teoretycznie zielona transformacja nie musi systemowo podnosić cen produktów finansowych dla wszystkich klientów. W krótkim okresie może jednak prowadzić do większego zróżnicowania cen. Projekty obciążone wyższym ryzykiem regulacyjnym, technologicznym lub emisyjnym – typowe dla części „brązowych” sektorów, ale też na przykład lądowe farmy wiatrowe – wymagają większych rezerw kapitałowych i ostrożniejszej wyceny ryzyka, co przekłada się na wyższe marże i koszty finansowania.

Czy w portfelu kredytowym banku widać już różnicę w koszcie kapitału i dostępności finansowania między firmami „zielonymi” a „brązowymi”? Jak to wygląda w praktyce?

Przedsiębiorstwa, które są w stanie przedstawić wiarygodny plan ograniczania emisji, dywersyfikacji źródeł energii lub poprawy efektywności kosztowej, mają obecnie lepszy dostęp do finansowania i korzystniejsze warunki kredytowe. Należy jednak pamiętać, że duże firmy, ze względu na ceny energii, już wcześniej starały się zarządzać źródłem energii, z którego korzystają.

Gdyby miał Pan wskazać jeden konkretny postulat do rządu lub regulatorów, który sprawiłby, że zrównoważony rozwój będzie wzmacniał, a nie osłabiał konkurencyjność polskiej gospodarki – co by to było?

Dla mnie byłoby to wprowadzenie trwałego mechanizmu stabilizacji cen energii dla przemysłu, powiązanego z inwestycjami i transformacją technologiczną, a nie tylko z doraźnymi interwencjami. Zrównoważony rozwój nie wzmocni konkurencyjności gospodarki, jeśli będzie oznaczał trwałą utratę przewagi kosztowej przez przemysł.

Przykład Niemiec pokazuje, że państwo może aktywnie amortyzować koszty transformacji – poprzez ulgi, rekompensaty kosztów ETS, kontrakty różnicowe czy czasowe ograniczanie cen energii dla sektorów energochłonnych – traktując je jako element polityki przemysłowej, a nie odstępstwo od celów klimatycznych. Polska potrzebuje podobnego, przewidywalnego rozwiązania, które zapewni firmom długoterminową przewidywalność kosztów energii, pod warunkiem realizacji inwestycji zwiększających efektywność, redukujących emisję i wzmacniających bezpieczeństwo energetyczne.

Bez takiego podejścia transformacja będzie postrzegana jako czynnik generujący koszty i ryzyko regulacyjne. Z takim podejściem może stać się bodźcem modernizacyjnym, który pozwoli polskim firmom konkurować w Europie i na świecie, zamiast stopniowo wypychać produkcję poza Unię.

Dziękujemy za rozmowę.

Robert Sroka, członek zarządu POLSIF; Andrzej Stec, redaktor naczelny Bankier.pl 

O POLSIF

Sustainable Investment Forum Poland (POLSIF) to niezależna organizacja pozarządowa, której celem jest wspieranie wzrostu wartości i jakości zrównoważonych inwestycji i finansów w Polsce. POLSIF skupia ponad 170 przedstawicieli czołowych towarzystw funduszy inwestycyjnych, banków, funduszy private equity, organizacji i izb branżowych oraz środowiska akademickiego, 100 współpracujących ekspertów i ekspertek, a także kilkadziesiąt instytucji z sektora finansowego i inwestycyjnego.


No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *